KRS: 0000870180

Od kiedy pamiętam w moim domu zawsze była przemoc, alkoholizm, pełno nieznanych mi pijanych ludzi. Nie wiem, czy miałam wtedy choć jeden szczęśliwy dzień, zawsze brakowało mi miłości, nigdy nie widziałam rodziców przytulających się, zawsze była szarpanina, pobicia.

Kiedy przypominam sobie dzieciństwo, przed oczami mam zagubioną, smutną, przerażona dziewczynkę.

Zacznijmy od początku. Od pierwszego do piątego roku życia nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakichkolwiek wydarzeń, natomiast wiem, że od urodzenia była u mnie patologia.

Tata był recydywistą, a więc przez większość czasu przesiadywał w więzieniu.

Tęskniłam za nim i cieszyłam się jednocześnie, że go nie ma i nie skrzywdzi mamy. Kiedy był w domu jedyne co dało się wyczuć w powietrzu to totalne przerażenie. Siedziałam przy mamie wiedząc, że za chwilę tata pobije ją kolejny raz do nieprzytomności, że znowu będę musiała błagać go, aby przestał, bo ją zabije, płakać, krzyczeć, straszyć, że zrobię sobie albo jemu krzywdę. Psychicznie byłam wrakiem, 6-7 letnią dziewczynką, która wszystkie obowiązki przejęła po to, aby mamie było lżej, aby tata był zadowolony, że jest czysto, mimo że sam robił z naszego mieszkania melinę. Bałam się każdego dnia, nie wiedziałam co tym razem stanie się z mamą, czy będziemy miały coś do jedzenia, czy przeżyje.

Wtedy chciałam zniknąć, zabrać mamę ze sobą, ochronić ją, jednak nie byłam w stanie.

Nie mogłam nic zrobić. Widok krwi nie jest mi obcy, to była moja codzienność, dodatkowo dochodził strach o moje rodzeństwo, wszystkim musiałam się zająć. Rodziców często nie było w domu, jak byli to pijani i wtedy zaczynały się awantury, które kończyły się pobiciem mojej rodzicielki do takiego stopnia, że na ścianę pryskała krew.

Byłam również raz molestowana przez "wujka".

Nie wiem tak właściwie kim był ten człowiek, jakiś kolejny kolega od kieliszka mojego taty. Leżałam na łóżku, na podłodze spało kilkoro pijanych osób. Udawałam, że śpię, chciałam zniknąć. Nagle pod piżamą poczułam dużą, męską, ohydną rękę, usłyszałam głośne, dziwne oddechy. Kiedy otworzyłam oczy, żeby to przerwać zobaczyłam pijanego faceta, który robił sobie dobrze. Miałam dość. Czułam się okropnie. Po raz kolejny chciałam zniknąć. Mój tata wszedł akurat do pokoju i zobaczył co się dzieje, pobił faceta i wyrzucił go z domu, nie pamiętam jednak co było dalej. Nikomu o tym nie mówiłam, tata również później milczał.

Po kilku latach libacji moi rodzice mieli kuratora, kogoś komu prawdopodobnie zawdzięczam to, że żyję.

Nikt inny nie pomógł, nikt nie chciał widzieć cierpienia mojego rodzeństwa, mojego oraz mamy. Sąsiedzi wiedzieli co u nas się dzieje, jednak bali się taty. Kiedy kurator przychodził do domu wszystko było zawsze odpicowane, mama robiła porządki, w lodówce było jedzenie. Na co dzień byłam sama ze swoim młodszym rodzeństwem, w brudzie i bez jedzenia. Jednak kurator nie dał się zwieść, wiedział, że dzieje się u nas źle. Nie wiem, czy ktoś zna tak dobrze jak ja uczucie nienawiści i miłości do swoich rodziców, zawsze martwiłam się o mamę, mogłabym oddać za nią, mimo wszystko, życie.

Pewnego dnia wpadła do nas policja, mama zaczęła krzyczeć, żebyśmy się schowali, że nikt nas nigdzie nie zabierze.

Posłuchaliśmy jej, natomiast policjanci nie mieli problemu, aby nas ściągnąć z szafy czy wyciągnąć z pod stołu. Byłam oszołomiona, słyszałam krzyk mamy, wyrywałam się, aby zobaczyć co jej robią, bałam się, że już nigdy jej nie zobaczę. Pierwsze co usłyszeliśmy, to że zawiozą nas do babci, po zamknięciu drzwi w radiowozie powiedzieli, że jedziemy do domu dziecka. Płakałam, nie z powodu, że nas zabierają, na tamtą chwilę nie wiedziałam czym jest dom dziecka, ale ze strachu co będzie z mamą, że zostawiają ją samą z tatą, że nie będzie miał kto jej ochronić. Wszystko działo się tak szybko.

Kiedy dotarliśmy zrozumiałam, że to koniec tych widoków, patologii, alkoholizmu, ogarniania wszystkiego samemu, ale tęsknota i strach o mamy życie nie dawały mi spokoju.

Przez pierwsze miesiące w domu dziecka płakaliśmy wraz z moim rodzeństwem, pytaliśmy o mamę, kiedy nas zabierze, jednak to nigdy nie nastąpiło. Z biegiem czasu myślę, że to dobrze natomiast jako mała dziewczynka nie bardzo rozumiałam, że mogę zostać tam bez mamy, cierpiałam, bo wiedziałam, że nie będzie w stanie wygrać z alkoholizmem, strachem przed tatą.

Każdego dnia modliłam się o to, aby nic jej się nie stało.

Z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do życia w domu dziecka, miałam tam bardzo dużo wsparcia w wychowawcach, miłości, czułam się bezpiecznie. Mama odwiedzała nas tyle na ile mogła, tata odwiedził nas raz, dwa razy max. Najbardziej bolały mnie momenty, kiedy mieliśmy jechać do domu na przepustkę a mama nie przyjeżdżała po nas, mimo że było ustalone to dwa tygodnie wcześniej. Wtedy siedziałam wraz z rodzeństwem na parapecie z przyklejoną głową do okna i płakałam, że nas zostawiła, że nie możemy się z nią zobaczyć. Takich sytuacji było wiele, mama od zawsze traktowała mnie bardziej jako przyjaciółkę, aniżeli córkę, więc z każdym problemem dzwoniła do mnie, każdy swój smutek, ból przelewała na mnie. Wtedy myślałam, że to normalne. Patrzyłam na jej cierpienie, nie mogąc nic zrobić.

Moja mama związała się z innym mężczyzną po jakimś czasie od rozwodu z tatą, ten również okazał się być alkoholikiem, doczekała się z nim dzieci. Pamiętam, że wtedy byłam bardzo zła, bałam się, że te dzieci również trafią do domu dziecka.

Jeżeli chodzi o tematykę zaginięć, również mogę coś wspomnieć.

Pewnego dnia, kiedy siedziałam w swoim pokoju w domu dziecka, zadzwonił do mnie wujek. Powiedział, że nie mogą znaleźć mamy i mojego najmłodszego brata, że zabrała go i gdzieś wyszła nic nie mówiąc. Na początku byłam w szoku, później się rozpłakałam, chciałam jechać do miasta, w którym mieszkała moja mama, żeby ją szukać, ale nie mogłam, byłam za mała. Przez cały czas byłam w kontakcie z wujkiem, szukali jej wraz z facetem, z którym się związała. Cały czas siedziałam na telefonie czekając na jakąkolwiek informacje. W głowie miałam najgorsze myśli, że ktoś ją porwał, zabił a brata sprzedał na czarnym rynku. Nie mam pojęcia skąd przyszło mi to do głowy. Dzień w dzień czekałam na informację czy mamę znaleźli, jednak mijały 2 miesiące. Przez ten czas płakałam codziennie, zadręczałam się, ponownie zaczęłam myśleć, że już nigdy nie zobaczę jej oraz mojego kilkumiesięcznego brata.

Po 2-3 miesiącach mamę znaleźli u jakiegoś faceta pijaną, obok w wózku mojego brata, który był brudny, wygłodzony.

Okazało się, że przez ten czas piła codziennie, była w ciągu alkoholowym. Ta sytuacja była dla mnie na tyle traumatyczna, że kiedy tylko wracała do nałogu ja panikowałam, błagałam ją, żeby poszła na leczenie, za każdym razem płakałam, wpadałam w histerię.

Kiedy się zagłębiłam, dlaczego tak jest okazało się, że jestem DDA - dorosłym dzieckiem alkoholika.

Po tej sytuacji czułam się jak robot, wszystko robiłam automatycznie. Myślami byłam przy mamie, jednak już wtedy nie łudziłam się, że nas zabierze z domu dziecka. Wtedy dziękowałam Bogu, że nas zabrali, dziękowałam za to, że w końcu jestem bezpieczna, nie brakuje mi schronienia, jedzenia, dziękowałam za to, że nie muszę się już bać. Nikt natomiast nie rozumiał mojej tęsknoty i strachu o życiu mamy.

Z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do tych uczuć.

Nie jest dla mnie obce to, jaką krzywdę są w stanie wyrządzić sobie ludzie. Sytuacji było o wiele więcej, jednak ten list byłby zbyt długi gdybym miała wszystko opisać.

Kiedy w moim życiu wszystko się unormowało, kiedy ze wszystkim sobie poradziłam i byłam już w kilkuletnim związku przyszła kolejna bomba.

Zaczęło się od rozdrażnienia, upijania się a skończyło na próbach samobójczych. Tak bardzo chciałam wtedy umrzeć. Każdy dzień był katorgą. Chciałam tylko spać, nic nie czuć. Przy każdej kłótni z partnerem szantażowałam go, że coś sobie zrobię. Nie radząc sobie z emocjami krzywdziłam się, drapałam ręce do krwi, gryzłam się, nacinałam skórę nożyczkami, każdym ostrym przedmiotem, przynosiło mi to ulgę. Nie wiedziałam jak inaczej mam poradzić sobie z natłokiem myśli, z emocjami. Kiedy byłam zła stawałam się kimś innym, jakimś potworem.

Nadszedł dzień, kiedy po kłótni z partnerem zaczęłam sobie ciąć ręce. Szantażowałam go, że się zabije, tak bardzo chciałam wtedy czuć się zaopiekowana. I wiecie co? Nie wytrzymał i zadzwonił na 112.

Najpierw przyjechała policja, następnie karetka.

Byłam w ogromnym szoku, dla mnie to było tylko straszenie, a tu nagle miałam jechać do szpitala psychiatrycznego. Kiedy przyjechał medyk zapytał mnie czy pójdę sama czy mają zastosować środki przymusu, zapiąć w pasy. Mój partner był w takim samym szoku jak ja. Nie wiedział, że będą chcieli zabrać mnie do szpitala, na zewnątrz byłam twarda, ale wewnątrz cała się trzęsłam. Zapytał medyka czy może ze mną jechać, żeby przy mnie być. Mógł pojechać za nami.

Pojechał i wtedy, pomimo strachu co mnie czeka, wiedziałam, że mnie kocha, że nie muszę się martwić.

Przyjechałam do szpitala, weszłam do gabinetu, porozmawiałam z psychiatrą. Pokazałam jej ręce. Zapytała mnie czy chce zostać w szpitalu na obserwacji. Nie wyobrażałam sobie jak mogę pozostawić nagle studia, nie zgodziłam się. Na drugi dzień po tej akcji udałam się do psychiatry. Tam dowiedziałam się, że cierpię na depresję utajoną. Zostały mi przepisane leki. Przez 2 miesiące dochodziłam do siebie i w końcu poczułam, że wróciłam prawdziwa ja, spokojna, wrażliwa, empatyczna.

Co pozwalało mi przetrwać w tych wszystkich momentach?

Myślę, że jako dziecko wiele rzeczy, sytuacji wyparłam, ale ogromna miłość do mamy, pomimo tego całego zła, pozwoliła mi wierzyć, że kiedyś to się skończy. Miałam nadzieję na lepsze jutro. Biorąc na siebie obowiązki rodziców czułam się w jakimś stopniu ważna. Byłam potrzebna mojemu rodzeństwu. Myśl o nich sprawiała, iż wiedziałam, że nie mogę się poddać i muszę walczyć o nasze życie, szczęście.

Kiedy dochodziłam do siebie po depresji jedyne co trzymało mnie na tamten czas przy życiu to rodzina, mój partner i myśl o tym, że gdy się poddam nie będę mogła stworzyć swojej rodziny, nie będę mogła urodzić dziecka i go wychowywać.

Depresja próbowała zaćmić moje myślenie o przyszłości, natomiast dla mnie było na tyle ważne, że zawsze widziałam malutkie światełko, nadzieję na to, że musi być lepiej. Być może nauczyłam się tego już jako dziecko i z tego też powodu było mi łatwiej to światełko zauważyć. Poza tym kochałam i kocham życie – to najcenniejszy dar od Boga.

Chciałabym, aby każda osoba zmagająca się z depresją, zaburzeniami osobowości, myślami samobójczymi również zawsze widziała takie światełko, nadzieje na lepsze jutro. Proszę, nie poddawajcie się.

Mimo, że ZAWSZE czułam się gorsza od innych przez patologię, biedę, bycie wychowanką domu dziecka (choć nie ma w tym nic gorszącego), to dziś wiem, że jestem wartościową, silną kobietą.

Autor: Magda, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Fundacja Zaginieni oferuje do 12 bezpłatnych konsultacji psychologicznych, na które można umówić się pod adresem mailowym psycholog@fundacjazaginieni.pl. Z pełnym regulaminem zapoznasz się klikając tutaj.

W Polsce, tak jak w innych krajach europejskich, obserwuje się zjawisko starzenia się społeczeństwa.

Jego wynikiem jest wzrost liczby osób starszych w naszym kraju. Seniorzy są szczególnie narażeni na doświadczenie przemocy zarówno ze strony rodziny, jak i osób obcych.

W ankiecie przeprowadzonej kilka lat temu 43% ankietowanych Polaków przyznało, że zna przypadek stosowania przemocy wobec osoby starszej. Wiele tych przypadków nie wychodzi jednak na jaw, bo dzieją się w zaciszu domowym.

Seniorzy najczęściej skarżą się na przemoc psychiczną.

Natomiast osoby pracujące ze starszymi ofiarami przemocy najczęściej zauważają przemoc w postaci zaniedbania i wykorzystywania materialnego. Rozbieżność tych opinii wynika z tendencji seniorów do ukrywania lub niezawiadamiania o takich formach przemocy. Trudności zachodzą też w obiektywnym diagnozowaniu przemocy przez personel.

Według Światowej Organizacji Zdrowia jedynie 6% przypadków złego traktowania osób po 60 roku życia jest zgłaszanych do instytucji.

Najczęstsze powody, dla których osoby starsze będące ofiarami przemocy milczą:

Seniorzy, jako osoby o słabszej kondycji, z mniejszymi możliwościami obrony stają się ofiarami przemocy i przestępstw zarówno od osób obcych jak i niestety bliskich.  Często dzieje się to w sferze ekonomicznej.

Przemocą ekonomiczną określa się działania, które prowadzą do uzależnienia finansowego od sprawcy.

Do działań takich zaliczamy między innymi: okradanie, uniemożliwienie podjęcia pracy, zmuszanie do zaciągania kredytów czy niezaspokajanie podstawowych potrzeb materialnych. 

Charakterystyczne dla przemocy ekonomicznej w rodzinie wobec ludzi starszych jest zarządzanie bez ich zgody dochodami.

Także kradzież, niszczenie przedmiotów, przymuszanie do prac domowych oraz zmuszanie do podejmowania niekorzystnych decyzji finansowych np. przepisywanie majątku, branie kredytów.

Przemoc ekonomiczna w rodzinie jest narzędziem manipulacji stosowanym przez sprawców.

Wprowadza ofiarę w stan podporządkowania i uległości. Zdarza się, że osoby starsze nie są w stanie same zarządzać gospodarstwem domowym i swoim budżetem. W takiej sytuacji zmuszone są powierzyć to innym osobom. Dodatkowo, gdy sprawca pochodzi z rodziny, seniorzy mają większą tendencję do ukrywania faktu bycia ofiarą przemocy.

Najbardziej popularną formą przemocy ekonomicznej, którą osoba starsza może doświadczyć od obcej osoby jest zabieranie pieniędzy.

Oprócz form klasycznych napadów czy włamań coraz popularniejsze wśród sprawców przestępstw są tzw. metody „na wnuczka” czy „na policjanta”.

W metodzie na wnuczka oszuści prowadzą rozmowę telefoniczną w ten sposób, by osoba starsza uwierzyła, że rozmawia z kimś z rodziny. Nakłaniają, by rozmówca sam podał swoje dane, które później oszust wykorzystuje. Następnie prosi o pilne udzielenie pożyczki. Po pieniądze ma się zgłosić ktoś inny np. dobry znajomy wnuczka lub też osoba starsza proszona jest o przelew.

Innym sposobem działania jest podszywanie się pod policjanta. Początkowo dzwoni ktoś podający się za osobę z rodziny. Ta rozmowa jest jednak szybko przerywana i po chwili dzwoni kolejna osoba, tym razem podająca się za funkcjonariusza policji. Prosi o pomoc w rozpracowaniu grupy przestępczej oszukującej seniorów. Zawsze należy pamiętać, że policja nie informuje osób postronnych o swoich działaniach. W przypadku jakichkolwiek podejrzeń, że dzwoniący może podszywać się pod osobę z rodziny bądź policjanta, należy jak najszybciej skontaktować się z policją, dzwoniąc na numer 997 bądź 112.

Instytucjonalna przemoc ekonomiczna przejawia się w nieuczciwych praktykach handlowych wobec seniorów.

Związana jest przede wszystkim z usługami finansowymi. Często seniorom sprzedaje się produkty i usługi niedopasowane do ich potrzeb.

Nadal problemy sprawiają zakupy na pokazach czy praktyki związane ze zmianą sprzedawcy prądu czy operatora telekomunikacyjnego.

Zdarza się, że przedstawiciele handlowi zatajają tożsamość przedsiębiorcy, dla którego pracują. Seniorzy nie są również informowani, że mają prawo rezygnacji z takich usług.

Starszym konsumentom oferuje się także nowoczesne urządzenia lub usługi wymagające zaawansowanej wiedzy technologicznej – tablety, smartfony, gromadzenie danych w „chmurze”. Seniorzy mają znaczną trudność z obsługą tego rodzaju produktów lub zdaniem wielu z nich – w ogóle nie są im potrzebne.

Problemem są też usługi premium, które aktywujemy przez wysłanie sms.

Często do zamówienia usługi dochodzi wbrew intencji konsumenta przez wprowadzenie go w błąd. Na przykład kiedy senior otrzymuje informację o konieczności usunięcia wirusa z telefonu lub wysłania sms, aby odebrał paczkę

Aby uniknąć tego typu sytuacji warto by seniorzy zastosowali kilka ważnych rad:

1. Nie kupuj bez namysłu.

Zanim kupisz, zweryfikuj informacje. Skonsultuj zakup z rodziną, poproś o wyszukanie parametrów oferowanych produktów w Internecie.

2. Nie wierz w darmowe prezenty.

Uważaj, ponieważ może się okazać, że aby dostać upominek, będziesz musiał kupić kosztowny produkt.

3. Nie daj wmówić sobie, że nie masz prawa.

Umowa zawarta w domu czy na pokazie to szczególny rodzaj transakcji – w takiej sytuacji masz więcej praw. Możesz odstąpić od umowy, ale masz na to 14 dni od otrzymania produktu. Wyślij towar na własny koszt za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

4. Bądź uważny – nie daj się manipulacji.

„Proszę odstąpić od umowy za tydzień, bo będzie już pani, która jest upoważniona do odbioru” – gdy zastosujesz się do takiej instrukcji, może się okazać, że przekroczysz termin na odstąpienie od umowy.

5. Nie ulegaj namowom.

Pamiętaj sprzedawcy wykorzystują wiele sztuczek, które mają skłonić cię do kupna produktu, nawet jeśli go nie potrzebujesz. Daj sobie czas na przemyślenie decyzji i skontaktuj się ze sprzedawcą następnego dnia.

6. Pamiętaj nie jesteś sam.

Skontaktuj się z rzecznikiem konsumentów lub oddziałem Federacji Konsumentów w swoim miejscu zamieszkania, jeśli nie wiesz jak napisać reklamację lub odstąpienie od umowy. Poradę otrzymasz także pod numerem telefonicznym 801 440 220 od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8 do 18, oraz e-mailowo pod adresem porady@dlakonsumentow.pl Jeżeli natomiast jeżeli umowa jest zawarta z przedsiębiorcą zarejestrowanym w innym kraju to bezpłatnej pomocy udzieli Europejskie Centrum Konsumenckie pod numerem telefonu 22 55 60 118 oraz e-mailowo info@konsument.gov.pl

Przemoc ekonomiczna nie pozostawia widocznych, fizycznych śladów i przez to jest trudniejsza do rozpoznania.

Organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą ofiarom tej przemocy podają, że główną przyczyną jej występowania jest nieznajomość przez seniorów swoich praw. Zatem zwiększanie wiedzy na temat praw i miejsc, w których można uzyskać pomoc, przyczynia się do walki z przestępczością ekonomiczną.

Autor: Krystyna Marcinkiewicz, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

W dzisiejszych czasach Internet jest nieocenionym narzędziem komunikacji.

Pomaga w nauce, rozwija zainteresowania, dostarcza wiedzy i rozrywki. Niestety niesie ze sobą również wiele zagrożeń.

Jednym z nich jest cyberprzemoc. Czym ona właściwie jest?

Cyberprzemoc to zachowanie agresywne, mające na celu krzywdzenie innej osoby przy użyciu nowoczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych (internet, telefon komórkowy). Agresja w sieci przybiera różnorodne formy i nazwy:

Według badań GfK Polonia dla Fundacji Dzieci Niczyje:

Młodzi ludzie będący ofiarami cyberprzemocy doświadczają wielu negatywnych konsekwencji, które utrzymują się długo po zakończeniu prześladowania. Są to m.in.:

Jak przeciwdziałać cyberprzemocy ?

Jeżeli dziecko zaczyna dopiero przygodę z Internetem, należy je uświadomić, że istnieje w nim problem agresji. Pamiętajmy, by uwrażliwiać je na innych ludzi, którzy wymagają szacunku w sieci tak samo, jak w kontaktach osobistych.

O czym jeszcze warto pamiętać ?

Nawet niewinny żart może być rodzajem cyberprzemocy, a na przemoc nie wolno odpowiadać tym samym. Jeżeli sprawa jest trudna należy skontaktować się ze specjalistami lub odpowiednimi służbami. W serwisach społecznościowych wszelkie rodzaje cyberprzemocy można zgłosić do administratorów. Należy także zwrócić się do administratora serwisu/strony z prośbą o usunięcie nienawistnych treści i zablokowania osoby atakującej. Większość serwisów oferuje specjalny formularz.

Warto też pamiętać, że gdy pada się ofiarą cyberprzemocy, należy zachować dowód np. zrobić zrzut ekranu, zachować SMS-y lub wiadomości.

Jeżeli popełniono przestępstwo, należy poinformować o tym policję, gdyż za stosowanie cyberprzemocy grozi odpowiedzialność karna.

Na rynku dostępny jest szeroki wybór programów oferujących możliwość kontroli rodzicielskiej.

Dzięki temu można przeglądać historię i w razie potrzeby zablokować dostęp do poszczególnych stron czy aplikacji. Istnieje też możliwość zablokowania danego numeru telefonu. W ten sposób nie tylko minimalizujemy ryzyko ataku w Internecie, ale także dbamy o bezpieczeństwo dziecka w świecie rzeczywistym.

Jednak nawet przy takich zabezpieczeniach nie zapominajmy o najprostszych rozwiązaniach. Podstawą powinna być rozmowa z dzieckiem i przekazanie mu wskazówek jak postępować korzystając z Internetu. Ważne jest towarzyszenie dziecku w jego odkrywaniu Internetu, a także rozmowy o tym, jakie sytuacje mogą się przydarzyć w sieci i jak się wtedy zachować.

Autor: Krystyna Marcinkiewicz, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Rodzicielstwo wiąże się z ogromną odpowiedzialnością.

Jako rodzice bierzemy na siebie nie tylko swoje emocje, ale i te naszej pociechy. W sytuacji tak tragicznej jak wojna, to zadanie wydaje się być jeszcze trudniejsze. Z obecnym dostępem do informacji nie jesteśmy w stanie odciąć dziecka od lękotwórczych i drastycznych treści. Więc co robić, jak dziecko przyjdzie do nas z pytaniem: czym jest wojna?

Najważniejsze – nie unikaj tematu.

Dziecko i tak się dowie. Jak nie od Ciebie to z Internetu lub znajomych. A jak wiemy, takie informacje mogą być nieprawdziwe, zbyt brutalne oraz niosą ze sobą jedynie lęk i niepokój. Gdy będziesz gotowy na taką rozmowę, usiądź z dzieckiem i szczerze z nim porozmawiaj.

Nie bagatelizuj jego emocji.

Dzieci widzą i rozumieją więcej niż nam się wydaje. Jesteśmy przekonani, że Wasze dzieci widzą Wasz niepokój, słyszą komentarze o agresji Putina na Ukrainę oraz same odczuwają napięcie. W przeciwieństwie do dorosłych, nie mają narzędzi, aby poradzić sobie z odczuwanymi emocjami. Poprzez obniżanie wartości odczuć dziecka nie polepszymy sytuacji. Warto konfrontować dziecko z odczuwanym stresem i pokazać mu jak sobie z nim radzić.

Więcej argumentów świadczących o ważności takiej rozmowy? Proszę bardzo 😉

Rozmowa na temat wojny i śmierci jest trudna i należy ją również dostosować do wieku dziecka.

Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym warto chronić przed mocnymi wizualnymi scenami brutalności wojny. Staraj się dostosować język do jego wieku. Dzieci w tym wieku są bardzo ciekawe i mogą zadawać trudne i dociekliwe pytania, na które możemy nie znać odpowiedzi, ale warto się z nimi zmierzyć.  Dzięki naszym odpowiedziom mogą poczuć się pewnie i bezpiecznie. Niektóre pytania mogą wydać Ci się śmieszne i dalekie od tematu, ale warto zaspokoić ciekawość dziecka, a może nawet wspólnie się zastanowić nad problemem. Oczywiście nie musisz się mierzyć z tym sam. Z pomocą mogą Ci przyjść odniesienia do różnych bajek, filmów czy zabaw. Należy z tym jednak uważać i wyraźnie oddzielić fikcje z ekrany od realnych wydarzeń. Warto też zaangażować drugą osobę w rozmowę, która może być bardzo wyczerpująca psychicznie. Jeśli odczuwasz taką potrzebę lub nie masz innej możliwości, może być to psycholog.

Inaczej rozmowa o wojnie będzie wyglądać z nastolatkiem.

Jest to trudny okres rozwojowy nie tylko dla nich, ale i dla rodziców. Tkwią oni gdzieś pomiędzy dorosłością, a dzieciństwem. Dlatego też rozmowa z nimi powinna być bardziej dojrzała. Wiedzą co to wojna i z czego wynika. Pomimo tej wiedzy mogą odczuwać lęk i niepokój (nawet jeśli otwarcie się do tego nie przyznają). Pamiętaj również, że nastolatek jest odrębna osobą. Szanuj jego uczucia oraz poglądy. Wasza rozmowa może być świetnym wstępem do rozmowy o etyce czy polityce, z której możesz się dowiedzieć jak Twoje dziecko patrzy na świat i sytuacje wojny. Masz taką szansę jedynie jeśli jesteś sam gotowy na taka rozmowę i powstrzymasz się od kłótni czy narzucania własnych poglądów. Bądź blisko, pytaj się o uczucia, rozmawiaj o możliwych konsekwencjach tego konfliktu i wspieraj działania dziecka.

Jak przygotować się do rozmowy o wojnie? Poradnik dla rodziców.

Konflikt na Ukrainie wstrząsnął całym światem.

Nami także. To naturalne, że w takiej chwili, odczuwasz silne emocja tj. lęk, niepokój a może nawet gniew? Dodatkowo ciągle pojawiają się nowe, niesprawdzone informacje, które mogą jedynie ten nieprzyjemny stan podtrzymywać. Do tych doniesień ma również Twoje dziecko. Jak odpowiedzieć na jego pytania, gdy sam przeżywać ciężkie chwile?

Nie pomożesz dziecku, jeśli nie pomożesz najpierw sobie.

Radzimy, aby najpierw opanować własne emocje, np. poprzez rozmowę z kimś bliskim. Wspólnie zastanówcie się nad sytuacja i porozmawiajcie o swoich emocjach. Gdy napięcie się obniży, będziesz w stanie ustalić co przekazać z tego dziecku. Pomocna również może być rozmowa z psychologiem. I najważniejsze, w miarę możliwości odetnij się od informacji docierających z Internetu. One mogą nie być prawdziwe, a co istotniejsze nie pomagają, a jedynie podtrzymują napięcie.

Rozmowa z dziećmi o wojnie jest zadaniem trudnym, ale może stanowić świetne pole do budowania źródeł odporności psychicznej i stanowić świetną lekcje empatii.

Oczywiście, jeśli jesteśmy na nią gotowi. W tym dramatycznym czasie bądźmy solidarni i wyślijmy swój głośni sprzeciw. Nie zgadzamy się na agresje i przemoc, która została wymierzone w naród Ukrainy. Naszą bronią niech będzie ciepłe słowo, troska i zjednoczenie.

Autor: Natalia Muskała, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: pexels.com

Jak mówi stare powiedzenie: „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Dotyczy to również chorób psychicznych. Z okazji dnia walki z depresją zaproponujemy kilka dobrych ćwiczeń, które warto wykonywać w celach profilaktycznych.

Depresja jest chorobą o złożonej etiologii i może dotknąć każdego z nas, bez względu na wiek, płeć czy status materialny. Zaproponowane przez nas techniki wywodzą się z nurtu poznawczo – behawioralnego. W skrócie jest to podejście zaproponowane przez Aarona Becka, które upatruje genezy depresji w zniekształconych przekonaniach. Dysfunkcjonalne przekonania przejawiają się w negatywnych myślach automatycznych, których odbicie stanowią zachowania. Tak powstaje błędne koło, które terapia stara się przerwać.

Terapia w nurcie poznawczo–behawioralnym stara się rozpoznać dysfunkcjonalne przekonania, które podtrzymują stany depresyjne i zastąpić je bardziej przystosowawczymi.

Należy tu zaznaczyć, że terapia nie składa się z magicznych sztuczek, które zmienią nas w inne osoby. Jej celem jest zmniejszenie odczuwanego dyskomfortu emocjonalnego, zmiana negatywnych przekonań i dostarczenie narzędzi, które zapobiegną nawrotowi choroby. Ale to nie oznacza, że osoba, którą cechuje pesymistyczne nastawienie do przyszłości, po terapii będzie optymistycznie stawiać czoło przyszłym wyzwaniom. Raczej nastawienie pozostanie, ale mniej negatywne i w odróżnieniu od sytuacji wyjściowej będzie posiadała narzędzia, które pozwolą w sposób bardziej adekwatny zmierzyć się z obecnymi negatywnymi myślami i podjąć działanie. Terapia nie zmienia nas, wręcz przeciwnie – pozwala lepiej zrozumieć siebie.

Skupienie na przyjemnych aktywnościach

Często poświęcamy dużo czasu na czynności, których nie lubimy. Trzeba się w końcu edukować, pracować, posprzątać w domu, ugotować, prasować, pozmywać, wyrzucić śmieci. Są to nasze codzienne powinności, które nie muszą (ale mogą) sprawiać przyjemności. Doba ma jedynie 24 godziny, a jeszcze warto by zadbać o odpowiedni sen, prawda? Więc gdzie tu czas na jakieś przyjemności? W ciągłu codziennego pośpiechu możemy zapomnieć o przyjemnych dla nas czynnościach, a są one bardzo ważne dla naszego samopoczucia i motywacji.

Warto zrobić sobie listę takich aktywności i nadać im ocenę, np. od 1 (mała przyjemność) do 6 (duża przyjemność) i mieć ją przy sobie. Warto nawet 30 min dziennie poświęcić na siebie i na to co sprawia nam przyjemność. Jeśli obecnie nie możesz dostrzec takiej czynności, pomyśl o tym co sprawiało Ci kiedyś radość i motywowało do pracy. Może to czas, aby wrócić do starych zainteresowań?

Skupienie na chwili obecnej

Rozmyślanie o błędach z przeszłości może znacząco obniżyć nastrój oraz przyczynić się do uruchomienia schematu negatywnych myśli. Z myślami o przyszłości nie jest lepiej. Mogą powodować lęk i brak wiary we własne możliwości poradzenia sobie z przyszłymi wydarzeniami. Może więc warto skupić się na tu i teraz? Wydaje się to śmiesznie proste, ale tak naprawdę jak dużo uwagi poświęcacie chwili obecnej?

Dlatego mamy dla Was ćwiczenie! Spróbujcie przez 2 minuty jeść jeden kawałek Waszej ulubionej czekolady. Z zegarkiem w ręku, nie możecie go połknąć przed upłynięciem 2 minut. Nie śpieszcie się. Popatrzcie na kształt czekolady, gramaturę, później poczujcie na języku jego teksturę, smak oraz jak się rozpuszcza. Pamiętajcie 2 minuty muszą upłynąć zanim połkniecie czekoladę (lub coś innego co lubicie). Powodzenia 😉

Prokurator i obrońca

Każdy z nas popełnia błędy. Jest to rzecz w zupełności normalna. Jednak niektóre niemiłe wydarzenia odbywają się pomimo naszego udziału, a my i tak zrzucamy na siebie odpowiedzialność. W takim momencie polecamy zabawę w prokuratora i obrońcę.

Wyobraźcie sobie, że jesteście na sali sądowej. Toczy się proces przeciwko Wam i temu co się wydarzyło. Występujecie w roli nie tylko oskarżonego, ale i obrońcy, i prokuratora. Co to oznacza? Że musicie przedstawić dowody świadczące o waszej winie, ale i dowody na waszą niewinność (możecie wspomóc się kartką).

Jeśli będzie więcej dowodów na niewinność to jak myślicie, jaki zapadnie wyrok? 😉

To tylko kilka przykładów dobrych nawyków, które pomogą w walce z codziennymi małymi skrzatami.

Podpowiadają nam same fakty o nas samych. Jeśli uznacie jednak, że to za mało może warto zgłosić się psychologa? Rozmowa ze specjalistą jest zawsze dobrym pomysłem, ponieważ pozwoli na lepsze spojrzenie na siebie i swoje emocje. Niekoniecznie musi się wiązać z jakąś diagnozą. Zwyczajna rozmowa i nauka nowych umiejętności może być równie wystarczająca!

Tekst i ilustracje: Natalia Muskała, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Dystymia – brzmi tajemniczo.

I rzeczywiście, stanowi jedną z wielu psychologicznych zagadek. Aby uzmysłowić sobie, czym tak naprawdę jest dystymia proszę, abyście przypomnieli sobie wasz nie najlepszy dzień. Wiecie, ten z rodzaju „taki sobie”. Niby nic ciekawego się nie dzieje, zwykły dzień tygodnia, a Wasz nastrój ocenilibyście raczej na smutny, ale w sumie nie do końca. To jeden z tych dni, kiedy jesteście zmęczeni bez wyraźnie widocznej przyczyny. Nic w ciągu dnia nie sprawiło Wam żadnej radości, ani nawet szczególnie nie rozśmieszyło. Kojarzycie takie dni? Świetnie! Czasem takie dni się zdarzają i są w zupełności normalne. Problem pojawia się, gdy pojedyncze dni zmieniają się w tygodnie, miesiące, a nawet lata. Tym jest właśnie dystymia. Przewlekłym obniżeniem nastroju, które utrzymuje się minimum dwa lata lub więcej. Jest to podstępna choroba, ponieważ nie ma wyraźnego początku ani nie daje silnych objawów. Bardzo często jest również niezauważalna, ponieważ pomimo odczuwanego obniżonego nastroju, niskiej samooceny, braku odczuwania przyjemności, czy pozytywnych emocji, osoba wywiązuje się ze swoich obowiązków. Skoro ktoś sobie radzi, to w czym problem? A w tym, że to co robi nie daje poczucia zadowolenia. Mogą pojawić się również myśli samobójcze, jednak ryzyko próby jest mniejsze niż w przypadku osób z depresją.

Depresja – dużo się o niej mówi, ale powinno się jeszcze więcej.

Naszym zdaniem problem rosnących przypadków depresji wśród osób w każdej grupie wiekowej i płci jest nadal za mało nagłaśniany, a profilaktyka zbyt okrojona. Aby móc uzmysłowić sobie z czym wiąże się depresja polecamy zapoznać się z twórczością Osamu Dazai. Był to japoński przedstawiciel tzw. opowieści o sobie. Najpopularniejszym opowiadaniem jest Zatracenie (ang. No longer Human). W jego opowiadaniach można wyczuć nastrój beznadziejności towarzyszący całemu pokoleniu dotkniętym wojną. Polecamy zapoznanie z twórczością tego autora, ponieważ pomimo upływu lat narracja braku nadziei jest nadal aktualna.

Choroba afektywna dwubiegunowa – w psychologii mówi się odcinki nazywane kontinuami.

Może wydawać się to płytkie, ale natężenie każdej cechy, emocji czy nastroju jest możliwe do opisania na odcinku, których dwa krańce (czy inaczej bieguny) mogą stanowić swoje przeciwieństwa. W chorobie afektywnej dwubiegunowej mamy do czynienia z naprzemiennymi skokami nastroju z bieguna depresyjnego do bieguna manii i na odwrót. Wahania nastroju mogą przyjmować różną intensywność. Jednak przyjmuje się, że epizody depresyjne trwają dłużej niż epizody manii. Spadki nastroju mogą przypominać depresję, jednak nie towarzyszą mu objawy tj. bezsenność, spadek apetytu czy nadmierna senność. W okresie maniakalnym wyróżniamy silne pobudzenie i stany euforii, łatwość w rozproszeniu myśli oraz brak dostrzegania konsekwencji swoich działań, ograniczenie potrzeby snu, czy nadmierną aktywność ruchową (Seligman, 2017). Aby lepiej zapoznać się z tym, co odczuwają osoby z chorobą afektywną dwubiegunową zachęcamy do zajrzenia w książki Sylvii Plath. Była to niezwykle utalentowana i odważna pisarka. Już w latach 50. XX wieku miała odwagę otwarcie mówić o swojej chorobie, jednocześnie walcząc z presją społeczeństwa. W swojej twórczości Sylvia Plath nawiązywała do własnych doświadczeń z chorobą oraz pobytach w szpitalach psychiatrycznych.

Życie z zaburzeniami nastroju wiąże się z nieustanną walką.

Jeśli walczy się samotnie, starcie może być bardzo nierówne. Ta podróż nie musi być samotna. Warto rozmawiać, ponieważ drobna uwaga może zapoczątkować wielkie zmiany w naszym spojrzeniu.

Bibliografia:

Nitka-Siemińska A., Siemiński M., Wichowicz H., Nyka M.W., Dystymia, „Psychiatria”, tom 2 nr 1, 2005, s. 40-43.

https://www.granice.pl/publicystyka/konfesyjnosc-czyli-ja-wyznaje8221-kilka-uwag-o-literaturze-anglo-amerykanskiej/272/1

Seligman P.E.M., Psychopatologia, Poznań 2017.

Autor: Natalia Muskała, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Święta Bożego Narodzenia w kulturze katolickiej są jednym z najważniejszych świąt w roku.

Wiąże się z nimi wiele tradycji takich jak ubieranie choinki, dzielenie się opłatkiem, czy chowanie siana pod świąteczny obrus. W wielu krajach, również tych niezdominowanych przez wiarę katolicką, jest to przede wszystkim czas spotkań z rodziną.

Każdy z nas widział obraz licznej, radosnej rodziny, która siada przy ogromnym stole i pięknie udekorowanej choince. Śpiewane są kolędy, wszyscy się uśmiechają i są dla siebie życzliwi, a pod drzewkiem czeka mnóstwo prezentów. Cudowna wizja, prawda? Jak więc nie lubić świąt?

Prawda jest taka, że dla wielu z nas Święta Bożego Narodzenia, a zwłaszcza Wigilia wiążą się z ogromnym stresem, kłótniami i zmęczeniem. Gdzie podziała się ta „magia świąt” jak z reklamy znanej internetowej platformy handlowej? Jeśli na pierwsze nuty „Last Christmas” reagujesz gęsią skórką, gwarantuje, nie jesteś w tym sam. Postaramy się przekazać kilka porad, które pozwolą przetrwać święta.

Na początek, perfekcyjne obrazki zostawmy specjalistom od marketingu.

Niestety, życie nie wygląda jak w reklamie. Wigilia Bożego Narodzenia jest szczególnym momentem w roku, ale magicznie nie zmieni tego, że rzeczywistość nie lubi się z perfekcjonizmem.

Przede wszystkim, warto sobie odpuścić. W trakcie świątecznej gorączki, nawet małe niedociągnięcia potrafią urosnąć do rangi katastrof. Dlatego warto się na to przygotować. Jesteśmy tylko ludźmi, a jak mówi słynne prawo Murphy’ego – jeśli ma coś pójść nie tak, to i tak pójdzie 😉.

Jeśli już zdarzy się coś nieplanowanego, np. przypali się bigos, spróbuj zdystansować się od tego problemu. Czy lekko przypalona jedna potrawa z dwunastu zepsuje całą Wigilię? Czy za rok będziesz pamiętać, że przypaliłeś/łaś ten bigos? Warto w takiej chwili odpowiedzieć sobie na te pytania.

Spędzanie świąt w licznym gronie może wiązać się z… kłótniami.

Z powodu wysokiej stresogenności przygotowań świątecznych i związanym z tym odczuwanym napięciem, możemy przypominać tykająca bombę zegarową. Jeśli ruszymy nieodpowiedni kabel, możemy wybuchnąć. To tyczy się każdego przy wigilijnym stole.

Zaryzykuję stwierdzenie, że nie ma modelowej rodziny jak z filmu. U każdego z nas jest osoba, która lubi nam wbić szpilkę np. właśnie za przypalony bigos, nastolatek w ostrej fazie buntu lub wujek, który lubi wszczynać polityczne rozmowy. Mogą też pojawić się dawne nierozwiązane konflikty, które aktywują negatywne emocje.

Niektórych tematów warto unikać na święta, jednak nie zawsze się da. Jedyne co możemy poradzić to, aby wziąć głęboki oddech i przemilczeć niewygodne pytania lub powiedzieć wprost, że w święta nie macie ochoty poruszać tego tematu. Rodziny magicznie nie zmienimy, ale możemy zmienić nasze podejście i nie pozwolić, aby przykre i niewygodne pytania dotykały nas. Czasem osoba, która właśnie takie pytania zadaje może nie zdawać sobie sprawy, że nas rani.

Najważniejszym i najtrudniejszym aspektem jest pamiętanie o sobie.

Święta Bożego Narodzenia wiążą się z licznymi tradycjami, ale warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co MY lubimy w święta i co NAM sprawia w nich radość. Zindywidualizowanie naszych świąt o rzeczy, które nam sprawiają przyjemność sprawi, że podejdziemy do nich z lepszą motywacją.

Nie chcesz po raz 1000 oglądać w Wigilię „Kevina samego w domu”? To nie oglądaj. Włącz swój ulubiony serial na Netflixie lub ulubioną playlistę i ciesz się świętami po swojemu.

Denerwują cię spadające igły z choinki? Może czas na jej alternatywną wersję? Nie musi być to sztuczne drzewko. Może choinka zrobiona z książek? A może ułożyć lampki w przypominający ją kształt? Najważniejsze, aby było to Twoje drzewko.

Może w tym roku chcesz zaszaleć i spędzić te święta sam? Albo nie masz wyboru – sytuacja, w której się znalazłeś wymusiła na Tobie taką decyzję. Nic w tym złego. Nie tylko Ty spędzasz święta sam. Niezależnie od sytuacji, nadal Twoje święta mogą być cudowne. Skoncentruj się na sobie i swoich potrzebach, np. nadrób zaległe filmy, seriale lub książki, zadzwoń do starych znajomych, wyśpij się lub zrelaksuj w ulubiony sposób. Rozpieszczaj się dowoli. Święta miną, a doświadczenie, które z nich wyniesiesz zostanie.

Zadbanie o siebie w trudnym okresie przedświątecznym nie tylko pozwoli łatwiej przejść przez święta, ale i zaoszczędzi nieprzyjemnych doświadczeń.

Warto obserwować sygnały płynące z ciała. Jeśli odczuwasz nieprzyjemne skurcze w żołądku z powodu trwającej dyskusji z członkiem rodziny, to znak, że może lepiej przerwać ją zanim wybuchnie kłótnia. Nasze ciało często wysyła nam sygnały alarmowe w momencie zagrożenia. Warto więc go słuchać.

Przechodzą Cię dreszcze na myśl wejścia do galerii handlowej przed świętami? Zrób zakupy internetowo. Zaoszczędzisz sobie czasu i może znajdziesz chwilę na relaks, na który zawsze zasługujesz.

Może czasem warto poprosić też o pomoc. Nie jesteśmy robotami, aby radzić sobie ze wszystkim idealnie i w dodatku z uśmiechem na ustach. Jeśli wiemy, że w czymś nie jesteśmy dobrzy, np. w przygotowaniu bigosu, może warto poprosić kogoś o wsparcie.

Złotych porad na ogarnięcie świąt jest sporo, ale to Ty wiesz najlepiej co w tym okresie sprawia Ci największą radość.

Nie sprzedamy Ci uniwersalnego sposobu na zaczarowanie świąt, ponieważ to Ty jesteś w stanie nadać im tej magii. Jeśli odrzucimy perfekcjonizm i dodamy do nich troszkę siebie to może nawet nie tylko uda się święta przeżyć, ale i miło je spędzić? Wiemy, abstrakcyjny pomysł! Ale wierzymy w wigilijne cuda!

Każdemu z Was życzymy spokojnych i wesołych świąt!  

Autor: Natalia Muskała, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Zjawisko przemocy wobec osób starszych jest niestety bardzo powszechne.

To właśnie seniorzy, obok dzieci i osób niepełnosprawnych, są grupą szczególnie narażoną na agresję. Ten rodzaj przestępstwa jest niezwykle trudny do wykrycia ze względu na izolację społeczną tych osób.

Realna ocena skali tego zjawiska jest bardzo trudna, ponieważ wiele przypadków pozostaje nieujawnionych, co tworzy tak zwaną ,,ciemną liczbę przestępstw”.

Zjawisko przemocy wobec seniorów występuje we wszystkich krajach świata. Co szokujące sprawcami tego rodzaju przemocy są głównie członkowie rodziny i opiekunowie. Może przybierać różne formy, począwszy od psychicznego oraz fizycznego znęcania się, po pozbawienie praw człowieka.

Wśród najczęściej odnotowywanych rodzajów przemocy wobec osób starszych możemy wymienić:

Najczęściej ofiara doświadcza kilku rodzajów przemocy równocześnie.

Dom rodzinny nie jest jedynym miejscem, w którym osoba starsza jest na nią narażona. To zjawisko występuje niestety również w miejscach, w których seniorzy w sposób szczególny poszukują pomocy. Należą do nich szpitale i domy opieki.

Co może przyczynić się do tego, że ludzie starsi stają się ofiarami przemocy?

Wpływ na taki stan rzeczy ma wiele czynników. Często zdarza się, iż po odejściu na emeryturę nastrój seniora ulega pogorszeniu, staje się niejako zależna od innych, co powoduje uczucie beznadziei. Kolejnym istotnym czynnikiem jest stan fizyczny, poczucie słabości związane z wiekiem lub też towarzyszącymi chorobami. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że osoby, które opiekują się ludźmi, którzy potrzebują na co dzień pomocy odczuwają zmęczenie i frustrację. Wynik ona z nadmiaru obowiązków, a czasem również rezygnacji ze swoich marzeń i celów, by opiekować się bliskim.

Dlaczego seniorzy nie proszą o pomoc?

Zwrócenie się po pomoc w przypadku każdego rodzaju przemocy domowej jest niezwykle trudne dla ofiar. Jednym z powodów jest bliska relacja ze sprawcą. Starsze pokolenia bardzo szanują swoją prywatność, toteż wszystkie problemy rodziny zazwyczaj ukryte są „za zamkniętymi drzwiami”, by uniknąć poczucia wstydu oraz eskalacji konfliktu. Seniorzy często czują się winni zaistniałej sytuacji i mają nadzieję, że sprawca zmieni swoje zachowanie. W 2008 roku w badaniu Instytutu Psychologii PAN ,,Przemoc wobec osób starszych i niepełnosprawnych”, które przeprowadzono na grupie reprezentatywnej 1000 Polaków ponad połowa z nich stwierdziła, że zetknęła się ze zjawiskiem przemocy wobec osób starszych poza swoją rodziną, natomiast odsetek osób wskazujących ten problem we własnej rodzinie wyniósł 9‑13%.

Jeśli doświadczasz lub jesteś świadkiem przemocy powiadom policję, prokuraturę, sąd rodzinny lub opiekę społeczną.

 „Troski i kłopoty dzielone z drugim człowiekiem maleją o połowę” - to motto Telefonu Zaufania Stowarzyszenia Mali /bracia Ubogich dla osób starszych, z którym skontaktujesz się pod numerem 22 635 09 54

Źródła:

  1. Hołyst B., Wiktymologia, Warszawa 2006.
  2. Makara‑Studzińska M., Sosnowska K., Przemoc wobec osób starszych – przegląd badań, 2012.

Autor: Beata Niezgoda, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Codziennie spotykasz się z informacją o zaginięciu w Polsce.

Często w województwie, w którym mieszkasz, nieco rzadziej w Twoim rodzinnym mieście.

Zaginięcie niesie za sobą wiele przesłanek. Oznacza sytuację, w której nie jest określone, czy dana osoba żyje, czy też zmarła.

DEFINICJA ZAGINIĘCIA

Słownik języka polskiego definiuje słowo „zaginięcie” na 3 sposoby:

  1. przepaść, nie wiadomo gdzie;
  2. zostać zgubionym lub uprowadzonym;
  3. przestać istnieć lub ulec zapomnieniu.

Czy z ostatnim twierdzeniem możemy się bezsprzecznie zgodzić? Chociażby ze względu na obchodzenie co roku, 30 sierpnia, Międzynarodowego Dnia Pamięci Osób Zaginionych, jest to kwestia sporna.

JAK SIĘ ZACHOWAĆ?

Być może codziennie śledzisz statystyki policyjne na temat zaginięć,

czytasz artykuły, śledzisz informacje w mediach, a może obserwujesz na forach społecznościowych profile fundacji, które zajmują się szukaniem osób zaginionych. Ale czy tak naprawdę wiedziałbyś co zrobić, spotykając osobę, która otrzymała status zaginionej?

Wyobraź sobie spokojny dzień.

Zaczynasz go jak zawsze od śniadania, porannej kawy, być może książki. Po odświeżeniu wyruszasz na wycieczkę krajoznawczą po obrzeżach miasta. Napotykasz osobę, która idzie chodnikiem, mijacie się, zaczynasz kojarzyć tę twarz, włosy, wzrok, a nawet charakterystyczną bluzę. Być może widziałeś wizerunek tej lub podobnej osoby dzień wcześniej na stronie internetowej fundacji o wspomnianym wyżej charakterze.

ROZMAWIAJ

Przede wszystkim nie lekceważ sytuacji, nie bądź obojętny.

Pamiętaj, że na każdego ktoś czeka: rodzina, przyjaciele, a nawet ukochany zwierzak. Nie bój się nawiązać rozmowy – zacznij od normalnych pytań, przedstaw się. Możliwe, że dana osoba szybko się przed Tobą otworzy, zaproponuj jej także pomoc.

INFORMUJ

Jeżeli obawiasz się takiej sytuacji, nie jesteś pewien czy to ta sama osoba, którą widziałeś na plakatach o zaginięciu – wystarczy, że poinformujesz o zaistniałej sytuacji policję lub fundację, która zajmuje się tą sprawą.

Każda informacja, nawet taka, która Tobie wydaje się mało istotna, może wiele wprowadzić do sprawy i pomóc w poszukiwaniach.

Możesz również postarać się zrobić dyskretne zdjęcie, które pozwoli na identyfikację rodzinie, policji lub pracownikom fundacji.

Co w sytuacji, jeśli osoba zaginiona cierpi na jakieś zaburzenie, np. depresję lub schizofrenię?

Przede wszystkim forma rozmowy nie powinna się zbyt wiele różnić. Z osobą pogrążoną w depresji powinno rozmawiać się tak samo, jak z osobą zdrową. Ten sam ton, dobór takich samych słów czy gestów. Te same sugestie tyczą się również rozmowy z osobą cierpiącą na schizofrenię.

Język rozmowy powinien być spokojny i prosty, a wypowiedzi oraz pytania krótkie i zwięzłe.

Pamiętaj, że nie tylko osoba z zaburzeniami może mieć problem z komunikacją, ale również osoba, która np. zdecydowała się na ucieczkę z powodu traumatycznych przeżyć.

REAGUJ

Jeżeli napotkasz taką osobę na swojej drodze – pamiętaj – reaguj! Bezzwłocznie skontaktuj się z policją lub fundacją, która zajmuje się danym zaginięciem.

Autor: Julia Szymańska, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Nieodłącznym elementem życia jest śmierć. Każdy z nas doświadczył żałoby po stracie bliskiej osoby. Co więcej starta, zwłaszcza tych najbliższych osób, jest jednym z najbardziej stresujących przeżyć.

Żałobę definiuje się jako reakcję człowieka na stratę.

Jest to proces, którego celem jest adaptacja do nowej sytuacji. Nie jest to zdanie łatwe i wiąże się z ogromnym wysiłkiem psychicznym. Zaakceptowanie doświadczenia straty spotyka się z ogromnym oporem, w którym mogą pojawić się różne emocje – od rozpaczy, gniewu, po uczucie wręcz fizycznego cierpienia i pustki. Każdy z nas żałobę może przeżywać inaczej. Opłakiwanie utraty ważnej osoby jest niezmiernie trudnym czasem, ale jak każdy kryzys niesie możliwość rozwoju.

Doświadczenie śmierci odciska na każdym ogromne piętno i to, jak je przeżyjemy, kształtuje przyszłość.

Nie istnieje jedyny, właściwy sposób, a w szczególności nie powinno się narzucać swojego sposobu na przeżywanie straty. Niemniej jednak można wyróżnić poszczególne etapy żałoby:

  1. Z pierwszym mamy do czynienia już po dostarczeniu informacji o stracie. Naturalną reakcja obronną może być zaprzeczanie, które może trwać od kilku godzin do nawet kilku dni. W tym momencie jednostka doświadcza silnego wstrząsu. Mogą pojawić się obronne reakcje fizjologiczne oraz uczucie odrętwienia, które blokuje odczuwanie zbyt silnych emocji.
  2. Po ustąpieniu negacji faktu straty bliskiej osoby, mogą pojawić się kolejne emocje tj. przejmujący smutek, a nawet złość. W przypadku, gdy śmierć poprzedzała wieloletnia choroba, możemy odczuwać ulgę, że cierpienia chorego się skończyły. Wszystkie emocje, które się pojawiają są zrozumiałe i należy je zaakceptować. Osoba w żałobnie może szukać osób winnych doznanej krzywdy. Może oskarżać siebie, innych bliskich, a nawet osobę zmarłą. Jest to etap szczególnie niebezpieczny, ponieważ niesie ze sobą ryzyko wystąpienia ciężkiego epizodu depresji. Osoba w żałobie wycofuje się z kontaktów społecznych, a wywiązywanie się z codziennych obowiązków może sprawiać jej ogromne trudności.
  3. Trzeci etap jest swoistą reakcją na wcześniejsze trudne emocje. Możemy w nim odczuwać dezorientację i zagubienie z powodu zaburzenia funkcjonowania naszego świata. Przejście tego etapu pozwoli na zaadaptowanie się do nowej sytuacji, jednak wymaga to czasu. Nie należy narzucać sobie powrotu do wcześniejszego funkcjonowania przed doświadczeniem straty, ponieważ jest to niemożliwe. Etap ten może być niezmiernie wyczerpujący, ale pozwoli na przystosowanie się do nagłej zmiany w życiu.
  4. Ostatnim etapem jest akceptacja. Pojawia się, gdy stawimy czoło naszym uczuciom i odnajdziemy sposób na dalsze życie bez utraconej osoby. Osoba w żałobie powraca do kontaktów z innymi ludźmi i stara się sprostać nowej roli społecznej, np. wdowy/wdowca, sieroty.

Przedstawione fazy stanowią jedynie teoretyczne uproszczenie złożonego doświadczenia jakim jest żałoba.

Przeżywanie starty przebiega różnie u każdej osoby, np. niektóre fazy mogą pojawić się wcześniej albo wcale. Czas trwania każdego z etapów żałoby jest sprawą silnie zindywidualizowaną i możliwa jest ich cykliczność przeżywania, zwłaszcza podczas wydarzeń, które zwykle spędzaliśmy z utraconą osobą. Każde z uczuć pojawiające się w trakcie żałoby jest naturalne i adaptacyjne dla zaistniałej sytuacji.

Żałoba jest trudną sytuacją nie tylko dla osób, które doświadczyły straty, ale również i dla pozostałych bliskich, którzy bardzo często nie wiedzą, jak pomóc osobie pogrążonej w żałobie.

Przede wszystkim ważna jest obecność. Gdy jesteś w otoczeniu osoby w żałobie postaraj się ją wysłuchać. Danie przyzwolenia na okazywanie uczuć, wysłuchanie oraz wspieranie w podejmowanych czynnościach może okazać się niezmiernie pomocne. Jednak należy również zwracać uwagę na sygnały alarmowe i przeciwdziałać oznakom destrukcyjnych działań, jak np. nadużywanie alkoholu. Okaż akceptacje, a w odpowiednim czasem wzmacniaj motywacje do nowo podjętych działań. Gdy codzienne sprawy wydają się za trudne, pomóż w sprzątaniu, zrób zakupy i/lub posiłek. Nie mów błahych frazesów, np. „Najwyraźniej tak miało być”. Takie słowa nie pomagają, a co więcej mogą utrudnić nawiązanie między wami zaufania.

Szczególnie ciężką sytuacją jest towarzyszenie dziecku w żałobie.

W zależności od wieku dziecka pomocne jest akceptowanie ich uczuć i zapewnianie o normalności tego czego doświadczają. Niezmiernie pomocne jest utrzymywanie codziennych czynności, w celu zapewnienia znanego i bezpiecznego środowiska.

Jeśli sami czujemy się przytłoczeni emocjami albo nie jesteśmy w stanie pomóc osobie w żałobie, warto zwrócić się do psychologa. Będzie on towarzyszył nam w cierpieniu i pomoże w pogodzeniu się ze stratą.

Źródła:

https://psychomedic.pl/zaloba-jak-pomoc-sobie-i-bliskim/

https://www.zwrotnikraka.pl/zaloba-po-stracie-etapy-wsparcie/

https://mojapsychologia.pl/definicje/80,zaloba.html

Autor: Natalia Muskała, wolontariuszka działu psychologicznego Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Fundacja ZAGINIENI
chevron-down