Wyobraź sobie sytuację: ktoś upada na chodniku, ktoś inny zaczyna się krztusić albo dziecko wygląda na zdezorientowane i potrzebujące pomocy. Przechodzisz obok. Widzisz innych ludzi. I nikt się nie zatrzymuje. Czy to oznacza, że ludzie są z natury obojętni? Czy jesteśmy po prostu „tacy”? Zjawisko to jest analizowane od dekad przez psychologię społeczną i ma swoją nazwę - efekt gapia (ang. bystander effect). Ale zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, nie tylko pomaga spojrzeć w głąb ludzkich zachowań. Może także przyczynić się do realnego przeciwdziałania bezczynności w kryzysie.
Psychologia definiuje efekt gapia jako sytuację, w której obecność innych osób ogranicza skłonność jednostki do udzielenia pomocy w sytuacji kryzysowej. W skrócie: im więcej ludzi wokół, tym mniejsza szansa, że ktoś zareaguje.
To zjawisko sławne jest m.in. dzięki klasycznym badaniom Johna Darleya i Bibba Latané z końca lat 60. XX wieku. W jednym z ich eksperymentów uczestnicy reagowali na pozorowany incydent, a naukowcy manipulowali liczbą obecnych osób. Rezultat był jednoznaczny: osoby same częściej pomagały, a w grupie ich reakcje były opóźnione albo wcale ich nie było. Choć pierwotne narracje medialne - jak historia zabójstwa Kitty Genovese w Nowym Jorku w 1964 roku - mogą być przesadzone, to sama idea, że grupa ludzi może hamować indywidualne działanie, stała się fundamentem badań nad zachowaniami prospołecznymi.
Psychologia społeczna wskazuje na kilka głównych przyczyn efektu gapia. Mianowicie mechanizmów,
które składają się na to, że w obliczu cudzej potrzeby pomocy często nie reagujemy natychmiast.
Łatwo jest usprawiedliwić brak reakcji: „inni też nie pomagają”, „pewnie ktoś inny się tym zajmie”, „to pewnie nie moje zadanie”. Takie myślenie jest zrozumiałe, wynika z mechanizmów społecznych i obronnych, ale może mieć poważne konsekwencje.
➤ Kiedy ludzie nie reagują, rzeczywista pomoc może być opóźniona lub wcale nie nadejść.
To ma realne konsekwencje w sytuacjach zdrowotnych (atak serca, urazy), zagrożenia bezpieczeństwa czy rozpoczynających się kryzysach.
➤ Dyfuzja odpowiedzialności może prowadzić do tragicznych sytuacji, gdy każdy oczekuje, że ktoś inny wypełni swój „obowiązek”.
➤ Brak reakcji w jeden sytuacjach może wzmacniać bezczynność w innych. Tworzy się wtedy społeczny „łańcuch apatii”, w którym kolejne osoby uczą się ignorować potrzeby innych.
Badania wskazują, że efekt gapia nie działa jednak tak samo w każdej sytuacji:
➤ Gdy sytuacja jest niejasna lub ma niską „pilność”, efekt gapia jest silniejszy, ludzie częściej się wycofują.
➤ Gdy sytuacja jest wyraźnie nagła i związana z poważnym zagrożeniem dla życia, ludzie częściej pomagają, nawet w obecności innych.
➤ Jeśli świadek czuje, że ma kompetencje, by pomóc (np. zna pierwszą pomoc) chętniej reaguje.
➤ Świadomość samego efektu gapia i mechanizmów społecznych może zwiększyć szansę na pomoc. Osoby, które znają to zjawisko, częściej decydują się działać
Zrozumienie mechanizmów to pierwszy krok - drugi to działanie. Oto konkretne sposoby, które zwiększają szanse reakcji:
Efekt gapia to nie ocena moralna, lecz rozpoznawalne zjawisko psychologiczne, które wpływa na zachowanie ludzi w sytuacjach, gdy ktoś inny potrzebuje pomocy. Mechanizmy takie jak dyfuzja odpowiedzialności, konformizm społeczny czy lęk przed oceną społeczną składają się na to, że w grupie częściej patrzymy, niż działamy.
Jednak rozumienie tych mechanizmów to także szansa na świadomą interwencję, na przełamanie bezczynności i na pozytywny wpływ na innych. Każdy z nas może być nie tylko obserwatorem, ale aktywnym uczestnikiem zmiany społecznej, w której reagowanie i wzajemna odpowiedzialność są naturalnymi częściami codziennego życia.
Autorka artykułu:
Oliwia Sztogryn - działaczka społeczna, wolontariuszka Fundacji Zaginieni