Grażyna Ż., wywodziła się z dobrego domu. Matka nauczycielka (w późniejszym czasie dyrektorka szkoły). Grażyna w wieku 19 lat przygotowywała się do matury, jednak – podobnie jak i o dwa lata starszy, chodzący do innej szkoły, Sławomir – miała problemy z matematyką. Oboje uczęszczali w związku z tym na korepetycje. Od momentu poznania darzyli się sympatią, zaczęli się spotykać, wkrótce zostali parą.
Na początku państwo młodzi zamieszkali w domu rodziców Sławomira. W lokalu tym mieszkała również siostra mężczyzny wraz ze swoją rodziną. Przed maturą Grażyna podjęła pracę jako spedytor, gdzie była chwalona za swoją sumienność oraz zaangażowanie. Sławomir również miał stabilne zatrudnienie. Mama mężczyzny była właścicielką kiosków Ruchu i właśnie w tym zawodzie zatrudniała swojego syna, zajmował się on dostawą towaru. W pierwszym okresie małżeństwa, niczego im nie brakowało, byli szczęśliwi. Wkrótce małżonkom urodził się syn – Grzegorz. Wtedy też Grażyna pracowała mniej, aby móc sprawować opiekę nad dzieckiem. W późniejszym etapie zrezygnowała całkowicie z pracy.
Siostra Sławomira przeprowadziła się do jednego z lokali, a Sławomir i Grażyna otrzymali dom znajdujący się W Rumii, zostali jego właścicielami.
Gdy syn małżonków uczęszczał do IV klasy podstawowej, zdecydowali oni, iż kobieta założy własną działalność gospodarczą. Tak też się stało, natomiast z nieznanego powodu zarejestrowali oni firmę na nazwisko matki Sławomira. Kobieta prowadziła wówczas firmę spedycyjną, którą ostatecznie zamknęła. Warto również wspomnieć, iż od momentu zamieszkania w Rumii, zarówno Grażyna, jak i Sławomir, zaczęli nadużywać alkoholu. Według znajomych kobieta o wiele gorzej radziła sobie z nałogiem, nie potrafiła funkcjonować bez trunku. Sławomir niejednokrotnie miał zachęcać żonę do terapii, zawoził ją dwukrotnie na odwyk do szpitala w Starogardzie Gdańskim, tzw. Kocborowa. Grażyna jednak opuszczała placówkę na żądanie, obiecując Sławomirowi, że jeśli ją odbierze, przestanie pić – tak też się działo, lecz nie na długo.
W najgorszym okresie swojego życia, Grażyna nie była w stanie wstać choćby z łóżka, z racji swojego nałogu oraz depresji. Wtedy też synem i domem miał zajmować się Sławomir. W ekstremalnych sytuacjach małżonek miał wzywać psychiatrę do Grażyny, wówczas pojawiała się u nich pielęgniarka, której zadaniem było podłączanie kroplówek na wzmocnienie. Nadszedł czas, gdy matka mężczyzny doradzała mu, aby rozwiódł się z Grażyną, Sławomir przyznawał rodzicielce rację, jednakże nic nie robił w tej sprawie, zdecydowanie jednak małżeństwo nie było już ze sobą szczęśliwe. W domu coraz częściej dochodziło do awantur, bijatyk. Sławomir miał grozić żonie rozwodem, jeśli ta nie przestanie pić. Ostatecznie do tego nie doszło.
Odebrał jej wnuk, mówiąc, że mama nie może rozmawiać, ponieważ jest na górze z tatą i rozmawiają. Kobieta zadzwoniła więc po półtorej godziny. O 14:30 ponownie odebrał wnuk. Poinformował babcię, że mama kilka chwil temu wyszła do sklepu. Mama Grażyny zadzwoniła do niej na komórkę, w dalszym ciągu jednak nie odbierała. Kilkukrotnie też dzwoniła zarówno na numer komórkowy jak i stacjonarny. Kobieta miała napisać do córki SMS o treści: „Gdzie jesteś? Odezwij się”. Następnie o 8:24 napisała „Jak się nie odezwiesz, dzwonię na policję”.
Po braku odpowiedzi skontaktowała się ze Sławomirem, mówiąc, że nie może dodzwonić się do Grażyny oraz że się martwi. Mężczyzna miał powiedzieć jej, że Grażyna zostawiła telefon w domu, ponieważ się ładuje. Matka Grażyny była jednak przestraszona, że córka tak długo nie daje znaku życia. Wkrótce kobieta pojawiła się w domu małżonków. Zapytała zięcia, czy zgłosił on zaginięcie. On natomiast odparł, że nie ma takiej potrzeby, gdyż to nie jest pierwsza taka sytuacja, że przepadła na całą noc. Uspokajał mamę Grażyny, mówiąc, że na pewno w niedługim czasie się pojawi.
Jednak ona nie dawała za wygraną. Obdzwaniała koleżanki i znajomych Grażyny oraz szpitale. Po kobiecie jednak nie było śladu. Brat Grażyny poszedł do sklepu, do którego miała się udać. Ekspedientki potwierdziły, że była ona w sklepie zeszłego popołudnia. Kupowała alkohol, jednak nie były w stanie przypomnieć sobie o której godzinie dokładnie przebywała w lokalu. Pomocny, jednakże, był zapis z monitoringu, na którym zauważono, że Grażyna pojawiła się ok. godziny 14:30. Po wyjściu ze sklepu ślad po niej zaginął.
Sławomir Ż., 49-letni mąż Grażyny Ż., dwa dni po „zaginięciu” pojawił się na Komisariacie Policji i zawiadomił o zaginięciu żony (18 czerwca). Zdaniem matki Grażyny mężczyzna poszedł tam niechętnie, pod presją. Policjant przyjmujący zgłoszenie miał dociekać, dlaczego Sławomir postanowił zgłosić zaginięcie po dwóch dniach. Mężczyzna wyjaśniał, że żonie zdarzało się znikać już wcześniej, a więc myślał, że, tak jak zawsze, prędzej czy później, pojawi się w domu. Zgłosił on także zaginięcie w Fundacji Itaka.
Rodzina kobiety zauważyła jednak, że Sławomir nie angażuje się w poszukiwania, tak jak powinien angażować się zmartwiony mąż. Mama Grażyny 5-krotnie spotykała się z Krzysztofem Jackowskim, aby dowiedzieć się coś więcej na temat losów córki. Każdą wersję jasnowidza policja weryfikowała, sprawdzane były miejsca wytypowane przez Jackowskiego, organizowano poszukiwania, w których udział brał również Sławomir. Kiedy po raz trzeci przeszukiwano teren, Sławomir odmówił pomocy w kolejnych pooszukiwaniach, gdy Krzysztof Jackowski chciał wejść do domu małżonków, Sławomir również odmówił. Mężczyzna odmówił także wydania ubrań żony, twierdząc, że wszystkie wyprał. To zachowanie dało do myślenia funkcjonariuszom policji.
Sławomir, wraz z synem Grzegorzem przez cały czas mieszkał w domu w Rumii, przez lata z nikim się nie związał tłumacząc, że cały czas czeka na swoją ukochaną żonę.
Przez lata zastanawiano się, co stało się z Grażyną Ż. Policja badała różne hipotezy, przesłuchano również wiele osób, które oznajmiały, że niemożliwe jest, aby kobieta spontanicznie opuściła dom i rodzinę.
Rodzice przedstawiali wątki, które uważali, że trzeba sprawdzić, twierdzili, że to zięć przyczynił się do zaginięcia Grażyny. Zaczęto ponownie zapoznawać się z aktami sprawy. Pewne szczegóły, które były tam umieszczone zainteresowały funkcjonariuszy. Stwierdzono, że warto byłoby to ponownie zbadać. Na telefon Sławomira założono również podsłuch, przeprowadzane rozmowy sugerowały, że jego żona nie żyje.
Na początku września 2016r., w obecności biegłego i przy wykorzystaniu georadaru, sprawdzano stan ziemi w ogrodzie. Policja w tym czasie przeszukiwała dom oraz ogród małżonków. W pewnej chwili w georadarze wystąpiły zakłócenia, które wskazywały, że coś znajduje się pod ziemią. Powierzchnię oznaczono i ogrodzono. Zaczęto w tym miejscu kopać. Dokopano się do betonowej płyty, którą następnie odsunięto. Pod płytą była cienka betonowa wylewka, kolejno warstwa ziemi. Gdy wszystko wykopano i odsłonięto, ukazała się kość, mająca ok. 30 cm długości. Zaprzestano dalszych czynności i wezwano na miejsce patomorfologa, który stwierdził, że kość zdecydowanie należy do człowieka. Po tym znalezisku ponowiono dalsze działania i ujawniono szkielet ludzki. Czaszka jednak była w foliowym worku. Szczątki zabrano, w celu ich zbadania. Budowa szkieletu uwidaczniała, że należał on do kobiety, następnie ustalono tożsamość denatki. Była to bez wątpienia Grażyna Ż.
Ustalono, że Sławomir Ż. od kilku lat znęcał się nad żoną fizycznie i psychicznie. 16 czerwca 2009 roku zabił swoją małżonkę, zakładając jej foliowy worek na głowę, co doprowadziło do uduszenia. Po tym wydarzeniu mężczyzna postanowił pozbyć się zwłok, wykopał dół i wrzucił tam ciało, następnie przykrył je wapnem, płytami betonowymi, a także ziemią. Po odnalezieniu szczątek okazało się, że były one zakopane na głębokości kilkudziesięciu centymetrów.
Śledczy zgromadzili, bardzo obciążające Sławomira Ż., dowody – ślady biologiczne i genetyczne. Kilka dni przed morderstwem mężczyzna przeszukiwał Internet w celu znalezienia informacji na temat skutecznych metod pozbawienia kogoś życia. Mimo to, nie przyznał się on do popełnienia zbrodni, a tylko i wyłącznie do posiadania nielegalnej amunicji.
Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku przekazała do mediów oficjalny komunikat:
Z zebranych wówczas materiałów wynikało, że 41-latka wyszła do sklepu i już nie wróciła. Przez wiele lat nie udało się tej wersji wykluczyć. W ostatnim czasie policjanci z zespołu ds. przestępstw niewykrytych oraz funkcjonariusze sekcji poszukiwań i identyfikacji osób KWP w Gdańsku dotarli do informacji, które pozwoliły im na wytypowanie prawdopodobnego miejsca ukrycia zwłok kobiety. Prokuratura podzieliła zdanie policji, wydając stosowne postanowienie o przeszukaniu wskazanej posesji w powiecie wejherowskim. W czynnościach brał udział prokurator, kilkudziesięciu policjantów z komendy wojewódzkiej, technicy kryminalistyki z Wejherowa oraz biegli z zakresu badań terenowych i medycyny sądowej – relacjonuje podkom. Sienkiewicz[2].
Na przesłuchaniu mężczyzny poruszono również kwestię znęcania się nad małżonką. Sławomir zaprzeczył, aby takie działania miały miejsce. Śledczy posiadali informację, że najprawdopodobniej mężczyzna uwiązywał Grażynę przy grzejniku, temu również zaprzeczył.
Sławomir o swojej żonie wypowiadał się pozytywnie, zachwalał ją, mówił, że ją kocha i nigdy nie wyrządziłby jej krzywdy. O sobie mówił, że zawsze był wsparciem dla Grażyny i troszczył się o nią, interesował się jej stanem zdrowia i nałogiem. Odnosząc się do tego co znaleziono na jego komputerze powiedział, że strony lustrował w latach 2012-2013, kilka lat po śmierci małżonki, ponieważ kolega mówił mu, iż odurza się chloroformem i czuję się po tym fenomenalnie, sam chciał tego wypróbować, zobaczyć, jak to jest. Twierdził również, że w strony o duszeniu wszedł przypadkiem.
Do tej sprawy został zatrzymany mężczyzna, któremu przedstawiono już w Prokuraturze Rejonowej w Wejherowie zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Zarzuty przedstawione zatrzymanemu mogą ulec zmianie po przeprowadzeniu badań oraz uzupełnieniu materiału dowodowego – dodaje podkom. Sienkiewicz[3].
1 czerwca 2017 roku rozpoczęło się postępowanie sądowe przeciwko Sławomirowi Ż. W tym dniu przyznał się do posiadania nielegalnej broni oraz amunicji i opowiedział pierwszy raz o tym co pamięta z dnia 16 czerwca 2019 roku. Nie przyznawał się jednak w dalszym ciągu do zbrodni.
Zaciekawiony co robi sama na górze, udał się do niej, tam zobaczył szklankę do drinków i wywiązała się kłótnia. Następnie chciał zobaczyć, czy Grażyna schowała alkohol pod łóżko, ona jednak zagrodziła mu drogę. W trakcie awantury pomiędzy małżonkami miało dojść do szarpaniny. Grażyna miała stracić na chwilę równowagę i podeprzeć się o stół, następnie objąć brzuch mówiąc „ała”. Sławomir bez pytania co się stało, zdenerwowany wyszedł, położył się przed telewizorem, po czym zasnął. Obudził się kilka godzin później, w środku nocy, wyłączył telewizor i poszedł na górę do swojego pokoju. Przechodząc obok sypialni Grażyny, ujrzał, iż leży w ubraniu. Podszedł, aby ją obudzić, lecz nie było żadnej reakcji z jej strony. Spróbował ponownie, jednak i ta próba nie przyniosła efektów.
Zdał sobie sprawę, że Grażyna nie żyje, mimo to reanimował ją – bez rezultatów. Tłumacząc, dlaczego nie wezwał służb, mówił, że nie chciał, aby ktoś ją zabrał. Z tej właśnie przyczyny pochował ją w ogrodzie, nie miał jednak żadnych materiałów, aby zrobić dla niej trumnę. Ciało owinął więc w ręcznik kuchenny a na głowę założył foliowy worek. Płacząc nad ciałem żony zakopał ją. W trakcie przesłuchania tłumaczył, że był w szoku i działał w amoku. Na pytanie co mogło być przyczyną śmierci żony, odpowiedział, że pewnie zmieszała alkohol z lekami, zatruła się, co doprowadziło do zgonu.
Grzegorz zeznał, iż 16 czerwca 2009 roku, w dniu, gdy miała zaginąć jego mama, ojciec podjął się poszukiwań na własną rękę w godzinach wieczornych. Po zmierzchu, w ich domu pojawili się dziadkowie, gdyż Sławomir poprosił ich aby zaopiekowali się synem, kiedy ten będzie prowadził poszukiwania. Niewykluczone, że w tym jednak czasie mężczyzna zakopywał zwłoki.
Na sali sądowej pojawiła się również siostra Sławomira, która od kilku lat nie utrzymywała z nim kontaktu, dlatego też miała być najbardziej obiektywna. Kobieta twierdziła, że bardzo dobrze zna niedoskonałości swojego brata, a jego małżeństwo nie było szczęśliwe, nie kochali się, a do samego poślubienia Grażyny, Sławomir miał być nakłoniony przez matkę. Siostra Sławomira zwróciła również uwagę na nadmierne spożywanie alkoholu przez jej brata.
Koleżanki zeznały, że niejednokrotnie widziały, że Grażyna ma siniaki pod oczami, na rękach. Wiele osób miało wspomnieć również, że było świadkami upokarzania Grażyny przez jej męża, miał mówić do niej: „syfiaro, gnojówko, pijaczko”.
Kobieta miała nie wiedzieć nic na temat śmierci synowej, a o zaginięciu dowiedziała się 17 czerwca 2009 roku. Według Grzegorza babcia miała spędzić u nich noc z 16 na 17 czerwca. Wnioskowano, że kobieta miała być świadoma tego, że Grażyna nie żyje. Miało to wynikać z rozmowy telefonicznej ze Sławomirem, podczas której powiedział, że będzie musiał przenieść zwłoki. Konwersacja ta została nagrana 29 lipca 2016 roku.
Mężczyzna zapierał się, aby miał tego dokonać, twierdził, że głowa musiała oderwać się w trakcie rozkładu ciała bądź nieudolnego wyciągania szczątek, biegli jednak nie zgodzili się z tą wersją, gdyż głowa Grażyny była ciasno obwiązana foliowym workiem, poza tym dopatrzono się, że brakuje drugiego kręgu szyjnego, który zdaniem specjalisty mógł zostać zgruchotany podczas ścięcia głowy.
Wersja prokuratury wygląda następująco.
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 23.10.2018 r. skazał Sławomira Ż. za zabójstwo na karę 25 lat pozbawienia wolności oraz za posiadanie amunicji bez zezwolenia na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd wymierzył karę łączną 25 lat pozbawienia wolności[4] – mówi sędzia Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Mężczyzna został także pozbawiony praw publicznych na 8 lat.
W opinii składu sędziowskiego zabójstwo zostało dokonane z niskich pobudek, zamierzeniem było pozbycie się żony ze swojego życia.
30 czerwca 2020 roku Sąd apelacyjny w Gdańsku skrócił karę Sławomirowi Ż., a więc ostatecznie został skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności, a więc koniec kary wypada w 2031 roku.
W sprawę zaangażowani byli funkcjonariusze Zespołu Przestępstw Niewykrytych i funkcjonariusze Wydz. Kryminalnego, którzy wspomagali naszą pracę - w zależności od potrzeb i rodzaju zadań jak również policjanci z innych wydziałów.
W toku prowadzonych czynności wykonywano standardowe czynności procesowe oparte głównie na przesłuchaniu jak największej liczby osób w charakterze świadka, łącznie z rodziną p. Grażyny i p. Sławomira Ż. Przeprowadzano też liczne rozpytania i rozmowy mające na celu uzyskanie jak największej liczby informacji na temat p. Grażyny, jej otoczenia i relacji z osobami z jej kręgu. Prowadzono również czynności operacyjne w stosunku do osób wstępnie wytypowanych jako mogące mieć związek z zaginięciem p. Grażyny. Na końcowym etapie przed zatrzymaniem i postawieniem zarzutów wykorzystano biegłego w celu weryfikacji wyznaczonego obszaru terenu działania w celu ewentualnego ustalenia miejsca ukrycia zwłok - badania georadarowe.
Po analizie materiałów ze sprawy poszukiwawczej oraz wstępnych czynnościach – rozmowach z kręgiem znajomych p. Grażyny – jako najbardziej prawdopodobną hipotezę przyjęto, iż sprawcą (naówczas jeszcze "najprawdopodobniej") zabójstwa może być mąż pani Grażyny.
Pozostałe hipotezy dosyć szybko zweryfikowano jako nie mające racji bytu. Miały to być m. in. uprowadzenie czy wyjazd za granicę bez jakichkolwiek dokumentów czy środków do życia.
Zebrany podczas rozmów materiał dowodowy w postaci przesłuchań świadków, analiza tego, co wydarzyło się w rodzinie Ż. przed, i co działo się po zaginięciu p. Grażyny, a także zachowanie Sławomira Ż., który wydawał się kompletnie niezainteresowany czynnościami Policji, a mimo to przejawiał irracjonalne zachowanie podczas przesłuchania, jedynie potwierdzało coraz mocniej nasze przypuszczenia co do tego, co mogło stać się z p. Grażyną i kto ponosi za to odpowiedzialność. Ujawnienia zwłok p. Grażyny całkowicie potwierdziło słuszność naszych przypuszczeń.
Czasami potrzebne jest inne spojrzenie, dogłębna analiza, która pozwoli na wysnucie wniosków dobitniej uprawdopodabniających pewne zakładane tezy.
Źródła:
[1] „Archiwum X to specjalny wydział Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, zajmujący się przestępstwami niewykrytymi. Utworzono go w 2005 roku w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym KWP w Gdańsku. W skład zespołu wchodzą doświadczeni funkcjonariusze z tego wydziału, w jego pracę angażowani są również policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Gdańsku”. Def. za: Dziennik Bałtycki, [https://dziennikbaltycki.pl/rozwiklano-sprawe-zaginionej-sprzed-lat-grazyny-z-sa-zarzuty-wideo-zdjecia/ar/10612334]
[2] Cyt. za: trojmiasto.pl, [https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Odnaleziono-szczatki-kobiety-zaginionej-siedem-lat-temu-n100416.html].
[3] Tamże.
[4] Cyt. za: Dziennik Bałtycki, [https://dziennikbaltycki.pl/final-sprawy-z-archiwum-x-mial-zabic-zone-a-jej-zwloki-ukryc-zapadl-nieprawomocny-wyrok-25-lat-wiezienia-za-zabojstwo-w-rumi/ar/13616292].
Autor: Magdalena Wychowska, wolontariuszka Fundacji Zaginieni
Zdjęcie: unsplash.com
Współczesny świat, wypełniony wyzwaniami i możliwościami, stawia przed nami wiele zagadnień, które wymagają szczególnej uwagi i zaangażowania. Jednym z najbardziej palących i wstrząsających problemów społecznych jest temat samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Odniesienia do tej niezwykle trudnej rzeczywistości są bolesne, lecz istotne, ponieważ ukazują ogrom wyzwań, przed jakimi stoimy jako społeczeństwo oraz potrzebę skoncentrowanych działań w celu zapobiegania tragediom.
Omawianie problemu samobójstw wśród dzieci i młodzieży wzbudza skomplikowane uczucia, od smutku i zaniepokojenia po potrzebę zrozumienia i działania. Cel niniejszego artykułu jest dwukierunkowy: po pierwsze, zwracamy uwagę na doniosłość problemu i konieczność otwartego dyskutowania o nim, a po drugie, podkreślamy znaczenie zjednoczonego wysiłku w zapobieganiu tym tragicznym zdarzeniom.
Dane Policji z 2021 i 2022 roku ukazują nam niepokojącą rzeczywistość, która dotyczy młodych umysłów i serc. Wzrost liczby zachowań samobójczych wśród dzieci i młodzieży odbija się szerokim echem, stanowiąc alarmujący sygnał dla całego społeczeństwa. Spośród tych danych wynika jedno przerażające przesłanie: potrzebujemy pilnych działań, aby zrozumieć, wspierać i chronić te pokolenia przed tragediami, które niosą ze sobą te czyny.
Co bardziej przerażające, 127 z tych prób okazało się tragicznie skuteczna. W porównaniu do roku 2020, wzrost tych zachowań wyniósł aż 77%, a liczba zgonów związanych z samobójstwami wzrosła o 19%. To wstrząsające dane, które nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z kryzysem zdrowia psychicznego młodych osób.
Wzrost prób samobójczych wśród dziewcząt w roku 2021, który sięgnął 101%, jest dźwięcznym alarmem, który trudno zignorować. To wyraźnie pokazuje, że kwestia samobójstw wśród dzieci i młodzieży to nie tylko problem ogólny, lecz także dotkliwie dotyczący jednej z grup wiekowych.
Patrząc na te statystyki w szerszym kontekście, możemy dostrzec jeszcze bardziej zaognioną sytuację. Policja prowadziła postępowania w sprawie 1181 śmierci samobójczych dzieci i młodzieży w ciągu ostatnich 10 lat, a próby odebrania sobie życia były jeszcze liczniejsze – 5658. Dane te pokazują, że niestety, jedna na sześć prób samobójczych w tej grupie wiekowej kończy się tragicznie.


Kolejna, szokująca liczba zamachów samobójczych w 2022 roku stanowi kolejny sygnał ostrzegawczy. Te liczby nie są tylko statystykami. To życia, marzenia i przyszłości, które zostały przerwane zbyt wcześnie. Oczywiste jest, że współpraca i świadomość to klucz do zmiany tego stanu rzeczy. Wyzwanie jest ogromne, ale tak samo wielka jest potrzeba działania, zrozumienia i dostarczania pomocy tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. To jest nasza wspólna odpowiedzialność wobec młodszych pokoleń, którym musimy zagwarantować oparcie, wsparcie i nadzieję na lepszą przyszłość.
W dzisiejszym społeczeństwie coraz bardziej zwracamy uwagę na kwestie zdrowia psychicznego, zwłaszcza w kontekście dzieci i młodzieży. Wielu specjalistów w dziedzinie kryminologii i psychologii podkreśla wzrost liczby samobójstw w tej grupie wiekowej. Nasz artykuł ma na celu ukazanie szerszej perspektywy tego alarmującego zjawiska. Skupiamy się przede wszystkim na analizie czynników osobistych, społecznych i rodzinnych, które mogą przyczynić się do narastania tego problemu. Dzięki tej analizie możemy pomóc Wam lepiej zrozumieć kontekst i działać w kierunku zapobiegania tym tragicznym zdarzeniom.
Wewnętrzne stany emocjonalne i zdrowie psychiczne odgrywają kluczową rolę w procesie kształtowania zachowań i reakcji młodych ludzi. Depresja, lęki i zaburzenia psychiczne to czynniki, które mogą znacząco zwiększyć ryzyko samobójstwa. Młodzież często nie potrafi właściwie radzić sobie z tymi stanami emocjonalnymi, co może prowadzić do desperacji i w skrajnych przypadkach do decyzji o zakończeniu życia.
Wśród czynników osobistych możemy wyróżnić takie stany jak:
W dobie powszechnego dostępu do mediów społecznościowych i Internetu, młodzież staje się narażona na nowe rodzaje presji i ryzyka. Presja rówieśnicza może wywierać ogromną siłę na psychikę młodych ludzi, prowadząc do uczucia niskiej samooceny i odrzucenia społecznego.
To kolejny czynnik, który może powodować traumatyczne doświadczenia, negatywnie wpływając na zdrowie psychiczne młodzieży.
Wśród czynników społecznych najczęściej spotykamy się z następującymi stanami wśród dzieci i młodzieży:
Stanowią fundament rozwoju emocjonalnego i psychologicznego dziecka. Konflikty rodzinne, brak wsparcia emocjonalnego oraz niezdolność do komunikacji mogą wywoływać ogromny stres u młodych ludzi. Jeśli młodzież nie ma odpowiedniego wsparcia w domu, może odczuwać się osamotniona i niezrozumiana, co może przyczynić się do pogorszenia stanu emocjonalnego i ryzyka samobójstwa. Czynniki rodzinne możemy podzielić na:
Przyczyny samobójstw wśród dzieci i młodzieży są wielowymiarowe i związane z różnymi aspektami życia. Analiza czynników osobistych, społecznych i rodzinnych pozwala nam lepiej zrozumieć, dlaczego niektórzy młodzi ludzie podejmują tak tragiczne decyzje. Ważne jest, aby społeczeństwo, rodzice, nauczyciele i specjaliści z różnych dziedzin współpracowali nad zapobieganiem temu zjawisku poprzez wczesne wykrywanie objawów, tworzenie bezpiecznych przestrzeni dla rozmów oraz dostarczanie wsparcia emocjonalnego i profesjonalnej pomocy psychologicznej.
Podkreślenie tych czynników pomaga zrozumieć złożony kontekst, w jakim podejmowane są decyzje o samobójstwie przez dzieci i młodzież. Działania zapobiegawcze powinny skupiać się na edukacji, wsparciu psychologicznym, tworzeniu bezpiecznych przestrzeni i wzmocnieniu zdolności radzenia sobie z emocjami i trudnościami życiowymi.
Samobójstwa wśród dzieci i młodzieży to nie tylko statystyki, to życia przerwane w kwiecie wieku, to nieodwracalne straty dla rodzin i społeczeństwa. Istotność tego problemu manifestuje się w kilku kluczowych aspektach:
Przyjrzenie się tematowi samobójstw wśród dzieci i młodzieży to trudne zadanie, ale jednocześnie moralny i społeczny obowiązek. Tylko poprzez otwartą rozmowę, edukację i działania prewencyjne możemy mieć nadzieję na zmniejszenie liczby tych tragedii. W duchu solidarności i troski o przyszłość młodszych pokoleń, wchodzimy w dyskusję na temat samobójstw wśród dzieci i młodzieży, wierząc, że razem możemy zdziałać pozytywną zmianę.
Media społecznościowe, mimo że mogą być platformą do komunikacji i dzielenia się informacjami, mogą także wywierać negatywny wpływ na samopoczucie i zdrowie psychiczne młodych ludzi. Wirtualne porównywanie się do idealizowanych wizerunków może prowadzić do poczucia niskiej samooceny, niezadowolenia z własnego życia i osamotnienia. Dodatkowo, nadmierna ekspozycja na treści związane z przemocą, depresją czy samobójstwami może powodować kontaminację myśli i wzmacniać negatywne emocje.
Młodzi użytkownicy Internetu są narażeni na ryzyko cyberprzemocy i hejtu, które mogą prowadzić do znacznego pogorszenia stanu emocjonalnego. Zastraszanie, poniżanie czy obrażanie online może prowadzić do utraty poczucia własnej wartości i wywoływać uczucie bezradności. W skrajnych przypadkach, stała ekspozycja na hejt może wpłynąć na postrzeganie siebie jako obiekt niechęci i wzmocnić myśli samobójcze.
Media społecznościowe i Internet, pomimo pozytywnych aspektów, niosą ze sobą pewne ryzyka dla zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Stosowna edukacja medialna, która koncentruje się na rozwijaniu krytycznego myślenia, umiejętności radzenia sobie z cyberprzemocą i rozpoznawania treści szkodliwych, może pełnić kluczową rolę w zapewnieniu młodym użytkownikom bezpiecznego i zdrowego środowiska online. Jednakże, ważne jest, aby działać w szerokim kontekście. Należy łączyć edukację z odpowiednim wsparciem emocjonalnym oraz współpracując z rodzinami, szkołami i specjalistami, aby skutecznie przeciwdziałać negatywnym skutkom mediów społecznościowych i Internetu na zdrowie psychiczne młodzieży.
Działania profilaktyczne i wsparcie odgrywają fundamentalną rolę w zapobieganiu samobójstwom wśród dzieci i młodzieży. Poprzez edukację, dostęp do wsparcia emocjonalnego oraz budowanie zdrowych relacji z rodziną i bliskimi, możemy stworzyć środowisko, w którym młodzi ludzie czują się bezpieczni, zrozumiani i wspierani w radzeniu sobie z trudnościami emocjonalnymi.
Edukacja dotycząca zdrowia psychicznego stanowi kluczowy element działań profilaktycznych. Szkoły mogą wprowadzać programy edukacyjne, które uczą uczniów rozpoznawania oznak trudności emocjonalnych u siebie i innych. Kształtują również umiejętności radzenia sobie ze stresem oraz promują otwartą rozmowę na temat zdrowia psychicznego. Poprzez edukację dzieci i młodzież mogą lepiej zrozumieć swoje emocje, nauczyć się rozwiązywania problemów i wcześniej reagować na sytuacje kryzysowe.
Programy te mają na celu zapewnienie wsparcia emocjonalnego i psychologicznego dla uczniów, którzy mogą przeżywać trudności emocjonalne lub psychiczne. W szkołach i społecznościach mogą działać psycholodzy szkolni, doradcy, a także organizacje pozarządowe. Te osoby i instytucje oferują wsparcie w formie indywidualnych sesji terapeutycznych, grup wsparcia, warsztatów z umiejętności radzenia sobie czy relaksacyjnych technik.
Rodzina odgrywa niezwykle ważną rolę w życiu dziecka i młodzieży. Tworzenie otwartego i wspierającego środowiska, w którym dzieci mogą wyrażać swoje emocje i obawy, jest niezwykle istotne. Regularna komunikacja, wyrażanie miłości i zrozumienia oraz budowanie zdrowych relacji są kluczowe w zapobieganiu samobójstwom. Rodzice i bliscy mogą być wyczuleni na zmiany w zachowaniu dziecka. Powinni wiedzieć, jak reagować w przypadku wykazywania oznak trudności psychicznych.
Rozpoznawanie oznak problemów emocjonalnych, udzielanie wsparcia w trudnych chwilach oraz tworzenie otwartej i akceptującej atmosfery w domu są kluczowe dla budowania zdrowych relacji, radzenia sobie z trudnościami emocjonalnymi i przeciwdziałania potencjalnym problemom psychicznym u młodych ludzi.
Rozpoznawanie oznak problemów emocjonalnych u dzieci i młodzieży jest kluczowe dla zapewnienia im odpowiedniego wsparcia. Rodzice i opiekunowie powinni być świadomi pewnych sygnałów, jak na przykład:
Słuchanie, okazywanie zainteresowania i wyrozumiałości, a także unikanie oceniania czy bagatelizowania ich uczuć, są ważne. Udostępnianie zasobów, takich jak linie wsparcia, może dostarczyć dodatkowej pomocy w momencie kryzysu.
Tworzenie otwartego i akceptującego środowiska, w którym młodzi ludzie czują się komfortowo wyrażać swoje emocje, jest istotne. Rodzice i opiekunowie mogą:
Wspólna praca na rzecz zapobiegania samobójstwom wśród dzieci i młodzieży wymaga długofalowego zaangażowania i skoordynowanego wysiłku społecznego. Cele te opierają się na budowaniu świadomości, zwiększaniu dostępności do wsparcia, edukacji i badaniach, a także promowaniu wspólnej odpowiedzialności za zdrowie psychiczne najmłodszych członków społeczeństwa.
Jednym z nich jest problem samobójstw wśród dzieci i młodzieży – trudny, ale niezbędny do poruszenia. Zrozumienie, że depresja, lęki czy presja społeczna mogą prowadzić do tragedii, jest kluczowe. Wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne młodzieży i ryzyko cyberprzemocy także wzbudzają niepokój. Ciągły rozwój technologiczny wzmaga jego wpływ na dzieci i młodzież w naszym otoczeniu. Rola rodziców, szkół i społeczności w tej sprawie jest nieoceniona. Rozpoznawanie oznak problemów emocjonalnych, tworzenie otwartych atmosfer oraz wspieranie młodych ludzi w trudnych chwilach to wyznaczniki, które mogą pomóc zapobiec tragediom. Jednak to nie tylko wyzwanie, ale również wspólna odpowiedzialność.
Dlatego zachęcamy do wspierania działań edukacyjnych, podnoszenia świadomości społecznej oraz tworzenia bezpiecznych przestrzeni, w których młodzi ludzie będą mogli wyrażać swoje emocje i otrzymywać wsparcie od osób sobie najbliższych.
tel. 116 111
(czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę)
tel. 19288
(poniedziałek-piątek od 15:00- 19:00)
tel. 800 080 222
(czynne całodobowo)
tel. 800 190 590
(poniedziałek- piątek od 8:00 do 20:00)
tel. 800 12 12 12
(poniedziałek-piątek od 8.15 do 20.00)
tel. 22 27 61 72
(poniedziałek-piątek od 15:00 do 18:00)
Źródła:
https://zwjr.pl/artykuly/raport-dotyczacy-zachowan-samobojczych-mlodziezy
https://forumprzeciwdepresji.pl/wazne-telefony-antydepresyjne
https://statystyka.policja.pl/
https://www.primopsyche.pl/pl/samobojstwa-wsrod-mlodziezy/
Autor: Magdalena Fit, wolontariuszka Fundacji Zaginieni
Zdjęcie: unsplash.com
Coraz częściej można zaobserwować rozrastające się zjawisko, w którym to dostrzegamy młodych ludzi, tzw. “dzieci ulicy”, aktywnie uczestniczących w naturalnym funkcjonowaniu miasta, przestrzeni publicznej. Problem ten obecny jest w wielu krajach, jednak najwięcej takich dzieci jest w Azji i w Ameryce Łacińskiej.
Na ulicy zaspokajają swoje potrzeby, budują poczucie tożsamości, jedności z grupą, co skutkuje łamaniem prawa, przepisów i norm społecznych. Dzieje się tak ze względu na fakt, iż konstruują swoja tożsamość poprzez proces socjalizacyjny. Uznaje się, że takie dzieci te spędzają znaczną ilość czasu poza domem, na ulicy, na podwórkach, osiedlach i na innych niekontrolowanych czynnościach, ponieważ ich rodzice nie są w stanie pełnić podstawowych ról opiekuńczo-wychowawczych. Ulica staje się dla nich źródło wiedzy o życiu. Zachodzą tam podstawowe procesy społeczne. Spędzając tam znaczna część swojego wolnego czasu doświadczają wielu często niezrozumiałych dla nich zjawisk.
Niekiedy już od najmłodszych lat mają do czynienia z alkoholem, środkami odurzającymi lub są świadkiem wydarzeń, które znacząco wpływają na ich przyszłe postrzeganie rzeczywistości. Uważają, że to co dzieje się na ulicy jest czymś normalnym. Wśród dzieci ulicy powszechna jest prostytucja i kradzieże, które stanowią źródło utrzymania. Jest to spowodowane zróżnicowanymi przyczynami. Większość dzieci i młodzieży decyduje się na taki tryb życia ze względu na swoją sytuację materialną.
Ciężej im ubiegać się o pracę, pojawia się tutaj zjawisko dziedziczenia biedy i ubóstwa. Skutkuje to rozwojem patologii społecznej. Dotyka to również dzieci, które poprzez swój status materialny są stygmatyzowane i wyśmiewane, przez co obserwowalne jest tutaj zjawisko wagarowania i rezygnacji z edukacji szkolnej. Nie otrzymują podstawowych potrzeb, które powinni im zapewniać rodzice, następuje brak poczucia akceptacji i bezpieczeństwa. Zaburzone zostają role rodzinne, co decyduje o tym, iż dzieci zaczynają się czuć bezpieczniej na ulicy niż we własnym domu.
Częstym doświadczeniem wśród badanych dzieci było negatywne postrzeganie siebie, zarówno siebie, jak i ludzi w ogóle. Uważają instytucje, które mają pomóc im w codziennym funkcjonowaniu za potencjalnych wrogów. Czując się przymuszane do spełniania określonych oczekiwań, rezygnują z oferowanej im pomocy i wybierają prostsze wyjście z sytuacji.
Większość z nich wybiera takie rozwiązania uważając jako tymczasowe i przejściowe, jednak zdecydowana ilość młodzieży pozostaje przy ryzykownym trybie życia.
Zjawisko dzieci ulicy było obecne od zawsze, jednak zapobieganie temu nie było zawsze priorytetowe. Wychodzenie poza pracę w instytucjach społecznych jest mało popularnym rozwiązaniem, jednak stanowi brakujący element w stosowaniu pomocy społecznej.
Taką osobą nazywamy pedagogiem/wychowawcą, który działa zapobiegawczo, profilaktycznie. Jego miejscem pracy jest podwórko, ulica, osiedle, czyli miejsca naturalnej socjalizacji dzieci i młodzieży.
Działania streetworkera polegają na poznawaniu środowiska, w którym znajduje się dana grupa społeczna, nawiązaniu kontaktu z jej członkami oraz regularnym spotkaniu się i spędzaniu czasu z osobami do niej należącymi. Poprzez takie działanie pedagog ulicy zyskuje zaufanie, co daje mu większe możliwości do wpłynięcia na życie osób mieszkających lub przebywających na ulicach.
Pedagogiem ulicy może zostać każdy, kto zainteresowany jest troską o dobro dziecka. Tacy ludzie pomagają zagospodarować dzieciom czas, aby zapobiec szerzeniu się zachowań ryzykownych, niekontrolowanym pomysłom.
Działania pedagogiki ulicy adresowane są głównie do dzieci i młodzieży pochodzącej ze środowisk niewydolnych pod względem wychowawczym, spędzającej większość czasu w przestrzeni miejskiej, nie korzystającej z adresowanych do nich placówek wsparcia dziennego.
Głównym założeniem podejmowanych działań jest bezpośrednia praca z dzieckiem w „jego środowisku życia”, by poprzez zajęcia animacyjne, profilaktyczne, wychowawcze i edukacyjne pobudzić i zachęcić je do konstruktywnego działania oraz alternatywnego do „bycia na ulicy” spędzania czasu wolnego. Działania te adresowane są do grupy dzieci i młodzieży, która nie chce korzystać bądź ma duże trudności z dostosowaniem się do zasad panujących w placówkach wsparcia dziennego.
Rzadko spotykanym zjawiskiem jest to, iż pedagog/wychowawca swoją pracę przekłada na teren i rzeczywiście przebywa z osobami w ich naturalnych warunkach stwarzając im różne opcje do spędzania czasu.
To zaufanie toruje drogę do innego wymiaru pracy pedagogów ulicznych. Pozwala im działać w różnych obszarach kryzysu i deprywacji dzieci i ich rodzin. Pedagodzy uliczni kontaktują się i współpracują ze szkołami, kuratorami sądowymi, wychowawcami, psychologami i innymi instytucjami i organizacjami, które mają wpływ na ich losy lub udzielają szczególnej pomocy dzieciom i rodzinom.
W ramach pracy z grupą streetworkerzy pracują także nad własnymi kreatywnymi projektami z dziećmi. Projekty dziecięce są czynnikiem zwiększającym poczucie własnej wartości, satysfakcji i poczucia spełnienia, rozwijają kreatywność, wyobraźnię i uczą się nowych rzeczy.
Dzięki swoim działaniom dzieci i młodzież mają szansę na wyrwanie się z przebywania w patologicznym środowisku. Pedagog ulicy wspomaga proces resocjalizacji młodych osób i przyczynia się do ich samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie. Dzięki udzielonemu wsparciu i pomocy przyczynia się do znacznego zmniejszenia się marginalizacji społeczności.
Wychodząc poza ramy instytucji jest w stanie zdziałać o wiele więcej niż stosowanie się do wytyczonych zasad wedle, których postępują konkretne ośrodki. Można stwierdzić, że jest to działanie niekonwencjonalne, lecz skuteczność owych poczynań jest niezastąpiona. Streetworking ma działanie kompensacyjne, wspierające i wręcz jest niezbędny patrząc na elementy pomocy socjalnej.
Bibliografia:
Autor: Aleksandra Bieganik, wolontariuszka Fundacji Zaginieni
Zdjęcie: pexels.com