Deprecated: Creation of dynamic property Oxygen_VSB_Dynamic_Shortcodes::$custom_dynamic_datas is deprecated in /home/fundacj5/domains/fundacjazaginieni.pl/public_html/wp-content/plugins/oxygen/component-framework/includes/oxygen-dynamic-shortcodes.php on line 18
uzytkownik2, Autor w serwisie Fundacja Zaginieni - Strona 6 z 26
KRS: 0000870180

Piła to miasto położone w województwie wielkopolskim. Położone na pograniczu Pojezierza Wałeckiego i Pojezierza Krajeńskiego, nad Gwdą, około 11 km powyżej jej ujścia do Noteci. Obecnie Piłę zamieszkuje około 72 tysiące mieszkańców. Na dzień, o którym tu będzie mowa to było blisko 76 tyś ludzi. Osób, na których to wydarzenie odciśnie mniejsze lub większe piętno.

Daria Młynarczyk

Daria to 14-letnia mieszkanka Piły. Mierzyła około 165 cm wzrostu, oczy miała piwne, pieprzyk na lewym policzku oraz 3 pieprzyki na plecach. Mieszkała przy ul. Poznańskiej wraz z rodzicami i rok starszym bratem – Dawidem. Dziewczyna nie miała zbyt wielu koleżanek, była bardzo spokojna, a od szwendania się po mieście wolała naukę.  Była skryta, raczej typ domownika. Lubiła spędzać czas z rodziną, zarówno w domu jak i na wycieczkach. Lubiła się uczyć, chodziła na lekcje recytatorskie. Bardzo chciała uczyć się języka angielskiego. Jej pierwsze lekcje językowe miały rozpocząć się z początkiem listopada 1995 roku. Była tym mocno podekscytowana. Nie stwarzała problemów wychowawczych, poza tym, że kilka razy wdała się z bratem w potyczki słowne. W szkole utrzymywała bardzo dobre wyniki.

Zaginięcie

Nikt nie był gotowy na to, że 9 listopada 1995 roku życie rodziny Młynarczyk ponownie zostanie zaburzone. Państwo Młynarczyk bowiem w życiu doświadczyli już tragedii jaką jest strata dziecka. Gdy najmłodsze z ich dzieci miało 3 lata, doznało porażenia prądem, które skończyło się tragicznie.

Tego dnia Daria miała udać się do księgarni po podręcznik do języka angielskiego, dzięki któremu w końcu spełniłaby swoje marzenie, jakim było przyswajanie tego języka. W momencie, gdy dziewczyna opuszczała dom, jej rodzice byli w pracy. Dziewczyna dotarła do najbliższego przystanku autobusowego w rejonie ul. Polnej, gdzie zauważyć ją miała sąsiadka. Owy przystanek mieścił się jakieś 20 metrów od jej domu.

Następnie jedne źródła donoszą, że dziewczyna wsiadła do autobusu, pokonała dwa przystanki, które dzieliły ją od Placu Konstytucji 3-go Maja, gdzie znajdowała się księgarnia i znika. W innych tabloidach podają, że niewiadomym jest czy dziewczyna w ogóle weszła do jakiegokolwiek autobusu. Mniej więcej w tym samym czasie, na tym przystanku pojawić się miały trzy autobusy, jeden po drugim, każdy z nich był na tyle pełen ludzi, że nikt nie zwracał zbyt wielkiej uwagi już na wchodzących i wychodzących ludzi. Zatem finalnie nikt nie był w stanie potwierdzić tego, że Daria weszła do autobusu, a tym bardziej wyznaczyć numeru linii.

Daria po dokonaniu zakupu miała udać się na spotkanie z matką, która akurat kończyła pracę. Umówiły się, że wspólnie wrócą autobusem do domu, jednak, gdy nastolatka się nie stawiła w umówionym miejscu, kobieta starała się logicznie wytłumaczyć sobie jej nieobecność tym, że może wróciła wcześniejszym autobusem lub spotkała koleżanki i postanowiła się przejść. Jednak, gdy mama Darii wróciła do domu i jej tam nie zastała, postanowiła wraz z mężem poczekać do czasu przyjazdu ostatniego autobusu, który miał miejsce o 22:30. Dziewczyna jednak do tego czasu się nie pojawiła. Postanowili udać się na policję i złożyli oficjalne zawiadomienie o zaginięciu dziewczyny.

Policja

Wtedy właśnie na Policji mieli usłyszeć, że od zaginięcia nie minęło jeszcze 48h, że to jest ich czas proceduralny. Zasugerowali jednak, że córka Państwa Młynarczyk jest „na gigancie”, co oznacza, że dobrowolnie uciekła z domu. Zdaniem policjanta nastolatka miała sama wrócić. Policjant niechętnie przyjął zgłoszenie.

Rodzice Darii jednak nie zamierzali po prostu czekać, niezwłocznie sprawdzili wszystkie szpitale w okolicy. Rozważali co mogło się wydarzyć, że Daria nie wróciła. Wypadek? Napaść? Jednak w żadnym ze szpitali jej nie znaleźli. Kolejnego dnia policja podjęła działania na szeroką skalę, które miały na celu odnalezienie Darii, jednak nie znaleziono zupełnie nic, żadnych tropów, śladów czy świadków. Obrali jednak dwa kierunki działań, pierwszy z nich sugerował porwanie Darii za granicę do Hamburga, drugi natomiast prowadził do granicy Niemiec i Austrii, gdzie Daria miała znaleźć się w wyniku utraty pamięci. Śledztwo przybrało wtedy skalę międzynarodową. Również wtedy nie znaleziono nic, co potwierdziłoby którąś z tych tez.

Śledczy mieli również rozważać to czy Daria przed zaginięciem nie wpadła w złe towarzystwo lub czy nie zaprzyjaźniła się z kimś kto w takowym przebywał. Także i w tym przypadku nic nie znaleźli, nie było ani potwierdzenia, ani wykluczenia. W toku sprawy przesłuchano setki osób, sprawdzono także teren przystanku z pomocą psów tropiących.

Jasnowidz

Niedługo później do sprawy włączył się znany jasnowidz – Krzysztof Jackowski.

Wizja jasnowidza ukazała mu dziewczynę na rowerze, był pewien, że to obraz z przeszłości. Na początku tej wizji obrazy były bardzo niespójne, niewyraźne. Widział Darię, która szła, nie był pewien czy posiadała ona rower. Dziewczyna w jego wizji wracała do domu jednorodzinnego, jednak jasnowidz nie potrafił doprecyzować, czy to jej dom. Zdawało mu się, że była to końcówka tygodnia.

Jackowski wspomniał o tym, że dziewczyna nie żyje. Jego dalsza wizja dotycząca nastolatki mówiła o tym, że ta miała wsiąść do czerwonego busa, który był oklejony napisami, prawdopodobnie reklamowymi. W środku pojazdu miał znajdować się mężczyzna, którego Daria bardzo dobrze znała. Zwracać się miała do niego „wujku” lub traktować go jak wujka. Z rysopisu Jackowskiego wynikało, że mężczyzna miał mieć około 40 lat, nosić wąsa. Jasnowidz osobiście określał, że ta osoba mogła być bliskim znajomym rodziny, czy też sąsiadem. „Wujek” miał pracować na budowie, gdzie miał zabrać dziewczynę. Po drodze mieli pokonać wzniesienie typu wiadukt lub mostek. Na miejscu zgodnie z wizją jasnowidza, nikogo nie było, co sugerowałoby także, że w samochodzie nie przebywał nikt poza wspomnianą dwójką. Mężczyzna miał wyrządzić tam krzywdę Darii, ostatecznie miała ponieść śmierć, a jej ciało zostać gdzieś na tej budowie. Najprawdopodobniej w fundamentach budynku.

Jackowski wskazał także niszczejący budynek, który miał znajdować się w lesie lub miejscu zalesionym w kształcie trójkąta, niedaleko tego miejsca miało mieć miejsce składowanie śmieci, lecz w ilości niewielkiej. Jackowski twierdził, że zwłoki dziewczyny mogły się znajdować w torbie turystycznej. Policja jednak nie zdołała powiązać tych opisów z miejscem rzeczywistym.

Dalsze śledztwo

Policja w Pile postanowiła mimo wszystko zbadać ten trop, jednak jego wyniki nie są znane, gdyż nie zostały podane do wiadomości publicznej. W czasie trwania śledztwa dot., Darii Młynarczyk Policja z Piły zaopatrzyła się w nowoczesne, jak na te czasy sprzęty poszukiwawcze np. georadary. Udało im się je wypożyczyć od innej jednostki policji, jednak mimo zaangażowania funkcjonariuszy oraz użycia nowoczesnych technologii sprawa nie została zakończona.

Z nieoficjalnych źródeł wynika, że wizja Pana Krzysztofa jest w dużej mierze trafna. Jeden z sąsiadów Darii miał posiadać samochód odpowiadający rysopisowi. Mężczyzna oczywiście w toku postępowania był przesłuchany przez policję, jednak na badanie wariografem już zgody nie wyraził.

Rodzice Darii także sprawdzali okolice wskazywane przez jasnowidza na własną rękę. Między innymi podjęli się przeszukania okolic Śmiłowa pod Piłą. Przeczesali las, wynik jednak był ciągle taki sam. Brak najmniejszych dowodów, tropów czy też wskazówek.

Brat

Dawid – brat Darii, w wyniku wydarzeń związanych z zaginięciem siostry, coraz częściej zostawał pod opieką babci, dlatego że jego rodzice starali się sprawdzać każdy jeden wątek związany z ich córką. Każda jedna teza czy poszlaka musiała zostać przez nich sprawdzona. Objeżdżali całą Polskę w poszukiwaniu córki, jednak ich podejście do syna również zostało odmienione, stali się bardzo opiekuńczy, wręcz zanadto. Dzwonili do niego notorycznie z zapytaniem czy dotarł w dane miejsce, czy wszystko jest w porządku, co robi, co ma w planach itp.

W nastoletnim życiu, wśród rówieśników nie pozostało to niezauważone. Dawid starał się być wobec tego wyrozumiały, jednak jego znajomym to zaczęło przeszkadzać, do tego stopnia, że się od niego odsunęli. Na Dawidzie także w dużym stopniu odbiła się samotność, dotychczas mimo wszystko sporo czasu spędzał z siostrą. Zdarzały im się drobne sprzeczki, ale z reguły żyli w zgodzie. Z upływem czasu chłopak skończył szkołę gastronomiczną, Poznał dziewczynę. Bardzo żałował, że nie ma możliwości podzielenia się sukcesami z siostrą.

Owe wydarzenia odbiły się nie tylko na Dawidzie, ale także na sąsiadach, bliskich i znajomych rodziny Młynarczyk. Rodzice zaczęli w większej mierze kontrolować swoje dzieci, pojawił się społeczny lęk przed nieznanym. Bowiem do dziś nie wiadomo co stało się z 14-latką.

Nowe poszlaki

W czasie prowadzonego śledztwa pojawiły się informacje, że Daria była widziana, a nawet zaczepiona przez osobę, która wiedziała o jej zaginięciu. Osoba ta, która pozostaje anonimowa dla nas, miała wtedy zapytać Darii, dlaczego nie kontaktuje się z rodziną, na co nastolatka miała odpowiedzieć z oburzeniem, że nie chce takich kontaktów i żeby ją zostawili w spokoju. Jednakże państwo Młynarczyk, mimo że Daria była małomówna i nie zwierzała się nikomu z własnych problemów i odczuć, od razu odrzucili w poszukiwaniach córki motyw ucieczki, ponieważ była dzieckiem bardzo rodzinnym, wręcz ciężko było ją namówić na to by wyszła gdzieś z koleżankami. Najzwyczajniej w świecie lubiła spędzać czas w domu, wśród bliskich. Nigdzie sama nie wyjeżdżała.

Maria Włodarczyk – matka Darii, w jednym z wywiadów wspomniała, że około dwa tygodnie przed zaginięciem córki, oglądały wspólnie telewizję. W programie podano komunikat o zaginięciu jakiejś dziewczyny. Pani Maria miała wtedy uprzedzać córkę odnośnie do kontaktów z obcymi, wsiadaniu do nieznanych jej pojazdów itp. Kobieta wspomniała również o swoim nietypowym śnie. Ukazać miał się jej wtedy dziadek Darii, a jej ojciec, który powiedział „moja wnuczka żyje”. W momencie, gdy zapytała „gdzie jest?”, sceneria snu zmieniła się w nadmorski poranek. Sen ten zaszczepił w kobiecie iskrę nadziei. Zdaniem pani Marii „ranne sny się sprawdzają”.

Archiwum X

Sprawą zaginięcia Darii Młynarczyk po latach ponownie zajęło się Poznańskie Archiwum X. Akta zostaną szczegółowo przeanalizowane raz jeszcze, a ślady sprawdzone używając nowoczesnych sprzętów i technik, które nie były dostępne na dzień zaginięcia dziewczyny. Młodszy Aspirant Andrzej Borowiak z KWP w Poznaniu w czasie wywiadu oznajmuje, że policjanci zakładają, że 14-latka została zamordowana, a jej ciało ukryte. Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę 10 tysięcy złotych dla osoby, która pomoże rozwikłać zagadkę tego zaginięcia.

Bibliografia:

Autorka: Angelika Więcław, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: https://tvn24.pl/poznan/pila-daria-mlynarczyk-zaginela-w-1995-roku-sprawa-zajmuja-sie-policjanci-z-archiwum-x-st5190840

We wrześniu tego roku miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w Interdyscyplinarnej Konferencji Metod Śledczych w Warszawie. Pośród prelegentów pojawiła się podinspektor Justyna Kowalska, której wystąpienie było dla mnie jednym z tych bardziej zapadających w pamięć. 

Pani Magister opowiadała o sprawie, która ciągnie się nierozwiązana po dziś dzień. O sprawie, którą sama prowadzi. Jedynym śladem genetycznym jaki znaleziono na miejscu zbrodni było nasienie sprawcy, które nie pasowało ani do dostępnej bazy policyjnej, ani do podejrzanych zatrzymanych w trakcie poszukiwań. Reszta czynności śledczych w postaci m.in. gromadzenia zeznań i nagrań z monitoringów doprowadziła zespół w pewnym momencie do martwego punktu. To wtedy padła decyzja o poproszeniu o pomoc zlokalizowanego w stanie Wirginia laboratorium Parabon, zajmującego się tworzeniem profilu złożonego osoby, której to DNA dostarczono.

Z tego miejsca serdecznie dziękuję Pani podinspektor za ogrom wiedzy, pasję i zaangażowanie jakie przekazywała w trakcie swojego wystąpienia, ale również za krótką rozmowę w trakcie przerwy kawowej. Mam olbrzymią nadzieję, że nasze drogi kiedyś jeszcze się skrzyżują.

Park na Zdrowiu

Łódź, 4 grudnia 2020 roku, piątek, godziny wieczorne. Era maseczek COVID-owych trwała w najlepsze. Mijający się ludzie nie rozpoznawali swoich własnych sąsiadów podczas zimowego spaceru największym parkiem w mieście. Pogoda również to utrudniała. Niedawno spadł deszcz i śnieg, okrywając cienką białą warstwą powszechnie rosnące na terenach zielonych wysokie drzewa.

W tym samym czasie 57-letnia Małgorzata W. wraz ze swoim psem przechadzała się ciemnymi uliczkami. Kobieta była nauczycielką w jednej ze szkół podstawowych w Łodzi. Przez swoich znajomych z pracy, przyjaciół i bliskich była opisywana jako ciepła, kochana i empatyczna osoba. 

Jeszcze tego samego dnia na Komendę Wojewódzką Policji w Łodzi wpłynęło podejrzenie o zaginięciu kobiety zgłoszone przez jej męża. Nikt nie spodziewał się, że już o świcie na terenie Parku na Zdrowiu, pod kopułą liści, zostanie znalezione ciało Małgorzaty. W trakcie oględzin ustalono, że zmarła na skutek uduszenia, a cały mord miał podłoże seksualne. Z ciała kobiety część odzieży została zsunięta, znaleziono także ślady biologiczne w postaci nasienia. Jednak z materiałów pozwalających na identyfikację sprawcy to by było na tyle. Fragmenty lateksowych rękawiczek wskazywały, że morderca naprawdę przygotowywał się do ataku…

Na niekorzyść zespołu prowadzącego tą sprawę składało się multum rzeczy. Brak monitoringu w miejscu zbrodni, duża powierzchnia parku, a co za tym idzie to możliwość wejścia do niego od prawie każdej strony, brak świadków, maseczki COVID-owe, wieczorna pora zdarzenia, chłodna pogoda, a przede wszystkim brak jakiegokolwiek dopasowania genetycznego z zebranego nasienia pozwalającego na tak upragniony przełom.

Fenotypowanie

W tradycyjnej kryminalistyce przeważnie mamy do czynienia z tym, że materiał genetyczny wpasowuje się w jakiś spośród tych posiadanych w bazie policyjnej. Wtedy zespół śledczy dobrze wie kogo szukać. Występują też sytuacje, w których już w kręgu wyłonionych podejrzanych prowadzone są analizy i porównania biologiczne. To wtedy trafia się na prawdziwego sprawcę.

Jednak co w momencie, gdy obie metody zawiodły, a śledztwo stanęło w miejscu? Przed takim pytaniem stanął zespół podinspektor Justyny Kowalskiej, prowadzący w dalszym ciągu sprawę Małgorzaty W.

Fenotypowanie jest metodą ujawniania cech fizycznych, przeważnie sprawcy, na podstawie dostarczonych materiałów genetycznych. Pozwala na generowanie tropów śledczych, zawężanie kręgu podejrzanych, a także na identyfikację szczątków. Może generować nowe wskazówki dotyczące danej osoby, nawet jeśli nie zostały one wcześniej zidentyfikowane w bazie danych.

Parabon Nanolabs opracowało system fenotypowania DNA Snapshot Forensic, który dokładnie przewiduje genetyczne pochodzenie, kolor oczu, kolor włosów, kolor skóry, piegi i kształt twarzy u osób z dowolnego pochodzenia etnicznego, nawet u osób o mieszanym pochodzeniu. Wykorzystuje nowoczesną technologię SNP (Single Nucleotide Polymorphism) do odczytywania części genomu, która, w najprostszym tłumaczeniu, faktycznie koduje różnice między ludźmi. Fenotypowanie jako metodę śledczą stosuje samo FBI. Do Polski w dalszym ciągu nie dotarła na taką skalę jaką by się przydało. 

Proces fenotypowania

Aby fenotypowanie doszło do skutku bez większych zakłóceń, potrzebny jest minimum 1 nanogram dwuniciowego, nie zdegradowanego, wyekstrahowanego DNA. Dużo trudnych do przeczytania słów, wiem, dlatego już spieszę z pomocą. 

Z ultra podstawowej wiedzy biologicznej obydwoje wiemy, że DNA jest dwuniciowym związkiem chemicznym zawierającym informacje o tym jak wyglądamy. Z wiadomych zatem przyczyn, do tak poważnych analiz jak tworzenie ilustracji sprawcy przestępstwa, te dwie nici nie mogą być w żaden sposób uszkodzone! Dodatkowo, należy je wyekstrahować – czyli po prostu oddzielić, wyodrębnić od innych substancji. 

Żebyś mógł/mogła lepiej zobaczyć jak bardzo niesamowitym procesem jest fenotypowanie, wyobraź sobie pustynię. 1 nanogram DNA to jak 1 ziarenko piasku na tej pustyni. Jednak dbam o wszystkich czytelników, zatem jeśli taka metafora do Ciebie nie przemawia i jesteś bardziej matematycznym umysłem, proszę:

1 ng = 10⁻⁹ g = 10⁻¹² kg

Wykorzystując dane genomowe z dużych populacji osób o znanych fenotypach, bioinformatycy Parabon stworzyli modele statystyczne dla cech kryminalistycznych. Można je wykorzystać do przewidywania wyglądu fizycznego nieznanych osób na podstawie DNA.

źródło: https://snapshot.parabon-nanolabs.com/phenotyping

W następnej fazie tzw. modelowania naukowcy Parabon łączą wybrany zestaw różnic genomowych w złożone równanie matematyczne dla budowy genetycznej cechy. Dane uzyskane metodą SNP nieznanej osoby można następnie podłączyć do tego równania, aby uzyskać prognozę cechy u tej osoby. Porównując przewidywane przez algorytm wyniki z rzeczywistymi fenotypami, naukowcy Parabon są w stanie nie tylko ukazać ilustrację podejrzanego, ale także wykluczyć wysoce nieprawdopodobne cechy. 

Parabon Nanolabs oferuje darmową konsultację dotyczącą skorzystania z ich usług. Podinspektor Justyna Kowalska opowiadając o swoich doświadczeniach z tym laboratorium nie miała zastrzeżeń. Wspominała, że wszystko było jej bardzo szczegółowo wyjaśniane. Nawet kwestia przesyłki fragmentu DNA z Polski aż do USA, do której miała jedne z większych wątpliwości. Pracownicy laboratorium poinstruowali polskich śledczych jak dokładnie i w prawidłowy sposób zamrozić materiał genetyczny sprawcy. Gdy paczka została wysłana, policyjny zespół był na bieżąco informowany o doręczeniu przesyłki, jakości DNA i postępach, aż do momentu otrzymania raportu.

Raport 

Po jakimś czasie łódzki zespół, czekający z niecierpliwością na wyniki ze Stanów, otrzymał następujący raport. Powszechnie udostępniono go dla społeczeństwa na potrzebę poszukiwań.

źródło: https://uml.lodz.pl/aktualnosci/artykul/tak-moze-wygladac-zabojca-z-parku-na-zdrowiu-portret-powstal-dzieki-dna-id51538/2022/7/1/

W każdym zamówionym u Parabon Nanolabs raporcie z fenotypowania mamy podstawowe informacje o kolorze skóry, oczu i włosów, a także o znakach szczególnych, takich jak piegi. Otrzymujemy oprócz tego prawdopodobną narodowość sprawcy, jak i jego cechy anatomiczne, morfologię twarzy (jej kształt i typ), a dodatkowo analizę różnic między osobami tej samej płci i pochodzenia. Jak widzisz, każda cecha jest pokazywana na pewnym kontinuum. Dzięki temu, pod krzyżykiem można jasno i wyraźnie oddzielić obszary, których nie powinno brać się pod uwagę. Dostarczone DNA mówi więc, że fenotypowo taki zakres cech na pewno nie występuje u badanej osoby. 

źródło: https://snapshot.parabon-nanolabs.com/phenotyping

Możemy otrzymać także analizę na mapie cieplnej, również polegające na porównaniu z osobami z populacji. Barwy ciepłe, głównie czerwone, informują o tym że u danego sprawcy ta część jego twarzy jest szersza i większa. Z drugiej strony kolory zimne, głównie niebieski mówi, że można spodziewać się płytszych obszarów twarzy w tym miejscu.

Warto pamiętać, że czynniki środowiskowe, takie jak uzależnienie od alkoholu czy palenia, blizny, zarost lub fryzury nie są i nie mogą zostać przewidziane przez fenotypowanie. Ciekawostką jednak jest to, że można poprosić Parabon o progresję wiekową danego podejrzanego. Wtedy laboratorium przedstawia możliwy wygląd sprawcy na przestrzeni lat życia, pozwalając w ten sposób uzyskać jeszcze głębszy wgląd śledczym.

Na oficjalnej stronie internetowej amerykańskie laboratorium pokazuje w ilu sprawach pomogło używając swojej technologii fenotypowania. Równocześnie możesz przyjrzeć się, jak bardzo większość prognoz pokazywanych na raportach faktycznie pokrywa się z tym, jak sprawca naprawdę wyglądał w rzeczywistości. Zachęcam także do przeczytania, czego dotyczyła dana sprawa i jak przebiegał proces fenotypowania.

źródło: https://snapshot.parabon-nanolabs.com/phenotyping

Badania naukowe nad genami w świecie przestępstw

Odczytywanie informacji genetycznej z plemników zachodzi nieco inaczej niż w pozostałych komórkach naszego ciała…

Metylacja jest jak “włącznik” i “wyłącznik” danego genu, a oszacowanie wieku na podstawie nasienia jest ogólnie dość trudne. Poziom ekspresji danego genu jest skorelowany z ilością zmetylowanego DNA w sekwencji promotora. Najprościej mówiąc, jest to miejsce w którym zaczyna się odczytywanie informacji genetycznej.

Naukowcy z Europy i Stanów Zjednoczonych piszą w swoim artykule “Recent advances in Forensic DNA Phenotyping of appearance, ancestry and age” o tym, że pierwszy model, opracowany specjalnie do przewidywania wieku na podstawie DNA plemników, osiągnął dokładność średniego błędu 4,2 roku. Test ten przetestowano na próbkach od 12 mężczyzn i 19 próbkach kryminalistycznych, w tym plamach nasienia z gwałtów. Średni błąd w badaniu wynosił 4,8 roku dla próbek od dawców i 5,2 roku dla próbek kryminalistycznych. Ponadto wykazano, że metoda jest w stanie znaleźć DNA w próbkach tak małych jak 5 nanogramów! 

Kolejne badania pracowały nad ulepszonymi metodami przewidywania wieku na podstawie metylacji DNA (włączaniu go) w nasieniu. Odkryto, że analiza 51 specjalnych regionów DNA może przewidzieć wiek ze średnim błędem wynoszącym zaledwie 2,37 roku. Jest to naprawdę duży postęp!

W ramach projektu VISAGE, w którym zebrano dane z różnych badań, opracowano narzędzie do przewidywania wieku na podstawie nasienia, które uwzględnia cztery nowe markery DNA. Markery DNA to takie miejsca, które pozwalają na identyfikację konkretnego genomu danego osobnika, czyli takiej kompletnej informacji genetycznej. Narzędzie to, które osiągnęło średni błąd na poziomie 5,1 roku, zostało zatwierdzone i może być wykorzystywane w dochodzeniach sądowych. Takie badania są bardzo potrzebne. Dowód z nasienia jest jednym z najważniejszych, i czasem jedynym, dowodem wykorzystywania w sprawach o gwałt. A co najważniejsze – dzięki niemu zwykle możliwe jest ustalenie sprawcy. 

Poszukiwania nadal trwają

Morderstwo pani Małgorzaty W. było pierwszą sprawą kryminalną w Polsce, do której użyto fenotypowania genetycznego. Mimo, że śledztwo trwa od ponad 4 lat, na ten moment nie udostępniono żadnych postępów. Bardzo trudno się na to patrzy, mając świadomość, że metoda fenotypowania pozwalała pomóc w rozwiązaniu tak wielu spraw, czasem aż 25-letnich.

Zachęcam Cię do odwiedzenia strony internetowej łódzkiej policji, gdzie zamieszczono i opisano 3 nagrania z kamer monitoringu w pobliżu Parku na Zdrowiu. Wszystkie 3 nagrania przedstawiają mężczyzn, którzy w czasie zbrodni znajdowali się podejrzanie blisko ulic Srebrzyńskiej i Krakowskiej. To właśnie tam znaleziono ciało pani Małgosi. 

źródło: https://lodzka.policja.gov.pl/ld/kryminalne/kto-rozpoznaj/61801,Policja-poszukuje-swiadkow-w-sprawie-zabojstwa.html

Mimo ogromnych starań ze strony policji, do dzisiaj nie udało się zidentyfikować mordercę pani Małgorzaty. Osoby, które rozpoznają osoby z prezentowanych nagrań prosimy o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczym KWP w Łodzi przez dostępny całodobowo numer telefonu 47 841 22 57.

Bibliografia:
https://lodzka.policja.gov.pl/ld/kryminalne/kto-rozpoznaj/61801,Policja-poszukuje-swiadkow-w-sprawie-zabojstwa.html
https://snapshot.parabon-nanolabs.com/phenotyping
https://www.fsigenetics.com/article/S1872-4973(23)00045-5/fulltext
Recent advances in Forensic DNA Phenotyping of appearance, ancestry and age
Kayser, Manfred et al. Forensic Science International: Genetics, Volume 65, 102870
https://en.wikipedia.org/wiki/DNA_phenotyping
https://pl.wikipedia.org/wiki/Polimorfizm_pojedynczego_nukleotydu
https://uml.lodz.pl/aktualnosci/artykul/tak-moze-wygladac-zabojca-z-parku-na-zdrowiu-portret-powstal-dzieki-dna-id51538/2022/7/1/

Autorka: Julia Skrzypiec, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: pixabay.com

Dowodem zgonu w polskim porządku prawnym jest akt zgonu (sporządzany na podstawie karty zgonu oraz protokołu jego zgłoszenia). Bez karty zgonu rodzina nie może rozpocząć formalności
z organizacją pogrzebu. Innym tego rodzaju dowodem jest postanowienie o stwierdzeniu zgonu lub postanowienie o uznaniu za zmarłego. Na ich podstawie sporządzany jest następnie akt zgonu. Pierwszemu z przytoczonych orzeczeń będzie poświęcony niniejszy artykuł.

Zacznę może jednak od wyjaśnienia, że aby można sporządzić akt zgonu muszą być zwłoki.  A contrario, w razie braku zwłok nie można sporządzić aktu zgonu. Wówczas zachodzi podstawa do wszczęcia jednego z dwóch postępowań sądowych. W przypadku gdy nie ma wiedzy o danej osobie przez 10 lat, sąd może wydać postanowienie o uznaniu takiej osoby za zmarłą. W sytuacji natomiast gdy śmierć osoby jest niewątpliwa, sąd może wydać postanowienie o stwierdzeniu zgonu takiej osoby. 

Sądowe postępowanie o stwierdzenie zgonu uregulowano w art. 535 i nast. kodeksu postępowania cywilnego. Postępowanie to toczy się w trybie nieprocesowym. Inicjuje je wniosek o stwierdzenie zgonu, który można zgłosić w każdym czasie.

Kto może złożyć wniosek o stwierdzenie zgonu?

Wniosek o stwierdzenie zgonu może złożyć każdy zainteresowany. W nauce prawa podkreśla się, że zainteresowanym zgłoszeniem wniosku jest zatem nie tylko każdy, kto ma bezpośredni lub pośredni interes prawny w uzyskaniu postanowienia o stwierdzeniu zgonu, lecz także ten, kto wykaże uzasadniony pokrewieństwem lub innym stosunkiem bliskości osobistej interes emocjonalny. Statystycznie oczywiście najczęściej wniosek taki składają członkowie rodziny, ale nie muszą to być krewni zmarłego. Jak najbardziej możliwe jest bowiem także złożenie wniosku przez osoby bliskie, niespokrewnione, np. przez konkubinę czy konkubenta. Żądanie wszczęcia postępowania może zgłosić także prokurator lub Rzecznik Praw Obywatelskich. I rzeczywiście – znam takie przypadki, w których z wnioskiem występował właśnie prokurator.

W orzecznictwie przyjęto, że bliskim członkom rodziny należy z reguły przyznać prawo żądania stwierdzenia zgonu ich krewnego, bez potrzeby badania, czy nie istnieją bliżsi krewni wyłączający ich od dziedziczenia ustawowego.

Jak przebiega postępowanie o stwierdzenie nabycia zgonu

Aby postępowanie takie zakończyło się orzeczeniem zgodnym z wnioskiem, sąd musi dysponować dowodem, że dana osoba nie żyje. Najczęściej postępowanie dowodowe w takim przypadku polega na przesłuchaniu świadków czy też wysłuchaniu bliskich osoby, której zgon ma być w takim postępowaniu stwierdzony. Sąd może zdecydować także o zarządzeniu ogłoszenia o wszczęciu postępowania. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, jest ono zasadne wtedy, gdy istniejący materiał dowodowy wskazuje na istnienie podstaw do stwierdzenia zgonu. Należy jednak rozwiać mogące pojawić się wątpliwości co do ostatecznej oceny zgromadzonych dowodów. W szczególności, gdy w ten sposób możliwe stanie się odnalezienie osób, posiadających wiadomości istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. Ogłoszenie takie jest fakultatywne i zależy od decyzji sądu.

Jednocześnie, jak wskazano w treści postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 30 listopada 1973 r., III CRN 277/73, stwierdzenie zgonu może się opierać na domniemaniach faktycznych. Śmierć niewątpliwa – w rozumieniu art. 535 k.p.c. – zachodzi nie tylko wtedy, gdy istnieją naoczni świadkowie zgonu, ale także wówczas, gdy okoliczności konkretnego wypadku uzasadniają pełne przekonanie o zgonie określonej osoby. Do takich sytuacji będzie dochodziło rzadko, choć może się zdarzyć, że nikt z uczestników określonych wydarzeń nie przeżyje i nie będzie mógł potwierdzić zgonu danej osoby.

Postanowienie o stwierdzeniu zgonu

Jeżeli sąd uwzględnia złożony wniosek, to orzeka postanowieniem, w którym stwierdza, że dana osoba, oznaczona co do imienia i nazwiska, imion rodziców, miejsca i daty urodzenia, a także numeru PESEL zmarła. Przepis wymaga, aby w postanowieniu stwierdzającym zgon określić chwilę śmierci w sposób ścisły, stosownie do wyników postępowania. Stąd sąd podaje w treści nie tylko dzień śmierci, ale i godzinę z minutami – jeśli jest to możliwe. Z kolei, jeżeli dokładne ustalenie chwili śmierci nie jest możliwe, przyjmuje się chwilę najbardziej prawdopodobną.

Odpis takiego postanowienia stwierdzającego zgon z urzędu przesyłany jest przez sąd do urzędu stanu cywilnego właściwego dla dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.

Postanowienie stwierdzające zgon może zostać w postępowaniu sądowym uchylone. Dzieje się tak, jeżeli okaże się, że osoba, której zgon został stwierdzony pozostaje przy życiu.

Postępowania o stwierdzenie zgonu na szczęście nie są częste, ale też w określonych sytuacjach nie ma innej drogi do sporządzenia aktu stanu cywilnego – aktu zgonu i chociażby uregulowania kwestii spadkowych po osobie, której wniosek dotyczył.

Autorka: Katarzyna Siwiec, radca prawny i doradca podatkowy współpracujący z Fundacją Zaginieni

Zdjęcie: pexels.com

Fundacja ZAGINIENI
chevron-down