Deprecated: Creation of dynamic property Oxygen_VSB_Dynamic_Shortcodes::$custom_dynamic_datas is deprecated in /home/fundacj5/domains/fundacjazaginieni.pl/public_html/wp-content/plugins/oxygen/component-framework/includes/oxygen-dynamic-shortcodes.php on line 18
uzytkownik2, Autor w serwisie Fundacja Zaginieni - Strona 18 z 26
KRS: 0000870180

Aby przeczytać część pierwszą, "Życie z piętnem przemocy", kliknij tutaj.

Historia ta opowiada o śmierci, żałobie, radzeniu sobie ze stratą i uczeniu się żyć bez najbliższej nam osoby.

Mateusz od zawsze był mi bardzo bliski, ponieważ wspólnie przeżywaliśmy piekło. Od momentu jego narodzin wiedziałam, że zawsze będziemy blisko, bardzo go kochałam i oczywiście kocham nadal. Był ode mnie tylko rok młodszy, a więc wspomnień z dzieciństwa mam wiele. Zawsze czułam, że jako starsza siostra muszę go chronić i tak też robiłam. Czasami czułam się bardziej jak jego mama, aniżeli siostra. Nasze więzi wzmocniły się poprzez wspólne wychowywanie się w domu patologicznym, dysfunkcyjnym, zabawy oraz sprawowaną przeze mnie opiekę.

Kiedy miałam 7 lat trafiłam z bratem i siostrą do domu dziecka, co oczywiście pogłębiło nasze relację, byliśmy zawsze obok siebie, gotowi do obrony siebie nawzajem.

Trudne doświadczenia bardzo zbliżają i tak też było w naszym przypadku. W domu dziecka również starałam się chronić rodzeństwo, dbać o ich potrzeby i mimo wielu kłótni wiem, że każde z nas było i jest gotowe do oddania swojego życia, każde z nas poszłoby za sobą w ogień.

Wychowywaliśmy się w domu dziecka razem do wieku dorosłego. Ja opuściłam placówkę mając 25 lat, gdyż jeszcze studiowałam, brat usamodzielnił się nieco wcześniej, natomiast kontakt mieliśmy ze sobą niemal codziennie.

Początkowo Mateusz zamieszkał u mamy, ja zamieszkałam w Legnicy, a więc dzieliło nas około 310 km, dzwoniliśmy do siebie, widywaliśmy się gdy przyjeżdżałam do mamy. Po jakimś czasie Mateusz wyjechał do pracy do Niemiec. Również utrzymywaliśmy ze sobą bardzo często kontakt, wiedział, że w każdej sytuacji może na mnie liczyć, tak jak ja na niego. Wielokrotnie dawaliśmy sobie rady, rozmawialiśmy. W moim życiu również się unormowało, depresja w mniejszym stopniu dawała o sobie znać, był etap, że miałam schodzić z leków, aż nagle.

31 lipca 2022 roku. To najprawdopodobniej najgorszy dzień mojego dotychczasowego życia, a przeżyłam naprawdę wiele, co zawarłam w pierwszej części. Ten dzień pozostanie ze mną do końca.

Tego feralnego dnia, rano, około godziny 5:30 miał miejsce wypadek samochodowy mojego brata. Okazało się, że był to wypadek śmiertelny, zginął na miejscu. Wypadek miał miejsce w obcym nam kraju. Informacja ta została mi przekazana koło godziny 10:00, jeszcze spałam, gdyż był to mój jedyny wolny dzień w tygodniu.

Około 10:00 zadzwoniła do mnie ciocia mówiąc, że Mateusz nie żyje, że miał wypadek samochodowy. Nie zdążyłam otworzyć jeszcze oczu a dotarła do mnie tak straszna informacja. Właściwie to na tamtą chwilę jeszcze do mnie nie doszło, co tak naprawdę się stało. Pamiętam, że siedziałam na łóżku, słuchałam co mówi ciocia, początkowo milczałam, następnie zapytałam: „Ale jak to?”. Ciocia zapytała mnie czy mogłabym przekazać mojej mamie informację, powiedziałam, że muszę się rozłączyć, bo nie wiem o czym ona mówi.

Cała się trzęsłam. W dalszym ciągu nie dochodziło do mnie, że mojego brata już nie ma. Widziałam, że Mateusz jest dostępny na Messenger, dzwoniłam do niego z nadzieją, że odbierze. Nie odbierał, w mojej głowie cały czas szumiało, że to jest nieprawda. Napisałam wiadomość, która została odczytana, nie wiedziałam o co chodzi, później okazało się, że policja zabezpieczyła Mateusza telefon, miał włączony Internet.

Oddzwoniłam do cioci, poprosiłam, aby to ona powiedziała mamie, wiedziałam, że nie będę w stanie tego zrobić. Rozłączyłam się. Nie wiedziałam co czuję, czy to jest koszmar czy stało się to naprawdę. Na tą chwilę w mieszkaniu byłam sama, gdyż mój partner pomagał rodzicom na domku, zadzwoniłam do niego. Powiedziałam, płacząc, że Mateusz nie żyje, że miał wypadek samochodowy, że zginął na miejscu. Dalej byłam w szoku, ale gdy tylko mu to przekazałam to do mnie dotarło. Nie wiedziałam, czy chcę, aby wrócił i był przy mnie czy chce być sama, byłam oszołomiona i roztrzęsiona.

Kiedy się rozłączyłam, poczułam, że jest mi niedobrze, kręci mi się w głowie. Siedząc na łóżku wpadłam w histerię, nie pamiętam abym kiedykolwiek płakała tak mocno jak w tamtym momencie.

Po chwili na kamerce zadzwoniła do mnie mama i siostra, zapłakane, ten widok wzmocnił moją histerię. Płakałyśmy we trójkę. W końcu opadłam z sił, gdy się rozłączyłyśmy, położyłam się, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Naprzemiennie siadałam i się kładłam. W końcu stwierdziłam, że musze wyjść, zająć czymś myśli. Ubrałam się i poszłam w stronę domku, gdzie był mój partner. Idąc miałam myśli, żeby rzucić się pod samochód, ale wiedziałam, że nie mogę tego zrobić moim bliskim.

Na tę chwilę pamiętam, że szłam i płakałam, a w głowie pojawiały się tylko pytania „dlaczego?”.

W połowie drogi spotkałam się ze swoim partnerem, okazało się, że wracał już do domu. Wsiadłam do samochodu, spojrzałam na niego, widziałam, że pojawiły się w jego oczach łzy, milczeliśmy. Kiedy wróciliśmy do mieszkania poczułam obojętność, bezradność, strach. Myślałam tylko i wyłącznie o tym wypadku, jak to się stało oraz o tym, że już nigdy nie zobaczę Mateusza. Położyłam się na łóżku, dalej płakałam. Mój partner położył się obok, przytulił mnie a ja tylko głośno pytałam: „Dlaczego?! Dlaczego? Dlaczego? Czym on zawinił?! Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Czy mało już przeżyliśmy? Myślałam, że już nic strasznego nas nie spotka”.

Pamiętam, że dzień przed wypadkiem powiedziałam do mojego partnera „wiesz, mnie to chyba już nic nie ruszy po tym co przeżyłam”. Nie wiedziałam jeszcze w tamtym momencie jak bardzo się mylę.

Moje kolejne dwa tygodnie wyglądały tak samo, budzenie się w nocy, płacz, wstawanie rano, płacz, nie miałam sił, aby wstać, nie chciałam nic jeść, chciałam zniknąć, a z drugiej strony czułam, że nie mogę tylko leżeć w łóżku, muszę chodzić, bo zwariuję. Wtedy codziennie chodziłam z partnerem na długie spacery. Chciałam wyrzucić z głowy obraz, który tworzyła moja wyobraźnia co do wypadku, obrażeń brata.

Chciałam, aby to wszystko okazało się koszmarem.  

Aby poradzić sobie ze śmiercią Mateusza pisałam listy, kierując do niego słowa. Pisałam każdego dnia, chciałam zrzucić z siebie ten ciężar, chciałam wypełnić pustkę, czułam jakby moje serce zostało wyrwane. Swoje uczucia przelewałam na papier, czytając te listy odczuwam podobny ból, który pojawił się wraz ze śmiercią brata. Każdego dnia i w każdej sekundzie myślę o Mateuszu, wracają do mnie wspomnienia zarówno z dzieciństwa jak i z dorosłego życia. Nasze wspólne zabawy, nasze rozmowy, jego odwiedziny.

Kilkakrotnie przyjechał do mnie z Niemiec tym samochodem, duży SUV. Już wtedy patrząc na ten samochód czułam strach, nie miałam pojęcia skąd się to bierze. Wiedziałam jednak, że Mateusz jeździ ostrożnie. Wiele razy były sytuacje, w których dzwoniłam do niego i krzyczał na mnie, że teraz prowadzi i nie może rozmawiać, mimo, że wcześniej przecież tego nie wiedziałam, z jednej strony mnie to bawiło, z drugiej strony cieszyłam się, że nie prowadzi rozmów prowadząc samochód.

Gdy umarł zostały mi jego piosenki, które nagrywał, tik toki, które przeglądałam kilkanaście razy dziennie płacząc, wspólne zdjęcia. Pamiętam też, że dzień przed śmiercią Mateusza, byłam u znajomych, rozmawialiśmy właśnie o nim, mówiłam, że jestem z niego bardzo dumna, mówiąc to odczułam kilkusekundowy ogromny niepokój w klatce piersiowej. Nie miałam pojęcia skąd się to bierze.

Na początku lipca Mateusz zaczął nagrywać tik toki, prowadził live, a pod koniec lipca już nie żył, wiele razy zastanawiałam się jak to możliwe, czuję jakby chciał pozostawić cokolwiek po sobie, choćby te tik toki. Mimo, że minęło pół roku, oglądając jego zdjęcia, nagrania i wszystko inne, płaczę. W głowie cały czas chodzi mi to, że nigdy go nie zobaczę, nigdy nie pozna moich dzieci, nigdy nie będzie też miał swoich.

W tym najgorszym dla siebie momencie miałam obok mojego partnera, to on całymi dniami ze mną leżał, przytulał mnie, słuchał mojego płaczu, milion pytań, lamentów, przygotowywał jedzenie, dbał żebym cokolwiek zjadła. Nic nie liczyło się dla niego bardziej.

W międzyczasie wszystko było właściwie na mojej głowie, jeśli chodzi o sprawy formalne, sprawy związane z przewozem ciała z Niemiec do Polski itp. Wszystko było pod górkę. Konsulat na początku nie pozwalał na przewiezienie ciała, leżał nie wiadomo, gdzie około 10 dni, a więc czułam ciągły niepokój. Następnie okazało się, że pomimo tego, że Mateusz chciał być spalony, nie będziemy mogli tego zrobić, ponieważ konsulat zabronił otwierać trumnę. Nie mogliśmy go zobaczyć, pożegnać tak cieleśnie. Nie bałam się widoku jego martwego ciała, ponieważ widziałam zdjęcia z sekcji zwłok.  Ostatecznie stwierdziłam, że może to i lepiej, że nie widzieliśmy go w trumnie.

Przy załatwianiu spraw wiedziałam, że liczyć mogę jedynie na mojego partnera.

Załatwianie tego wszystkiego było niesamowicie bolesne, ponieważ wzmacniało to uczucie pustki, beznadziejności, ale też bezradności. Każdy dzień to była walka z instytucjami. Ambasada i konsulat, brzmi ładnie, natomiast o pomoc musiałam się prosić.

Bolało mnie również to, że wypadek miał miejsce w Niemczech, ponieważ był strach, że zostanie tam pochowany, że dojdzie do jakiegoś matactwa. Na tamtą chwilę nie ufałam niemieckiej policji, biegłym i innym odpowiedzialnym za tą sprawę osobom. Nigdzie nie mogłam uzyskać informacji, jak doszło do wypadku, co się stało, dlaczego mój brat zginął. Brak współpracy i pomocy ze strony instytucji, odbijanie się od ściany nie zniechęciły mnie i tylko dzięki temu uzyskałam informacje, dokumentację w sprawie Mateusza.

Każda instytucja, w której zakresie jest niesienie pomocy jedyne co, liczyła pieniądze, nie miałam możliwości uzyskania pomocy bezinteresownie.

Każda sekunda była walką, lecz od tego momentu wiem, że trzeba walczyć i nie można się poddawać, a w końcu otrzyma się to czego tak bardzo się pragnęło/pragnie.

Każdy z nas chce poznać prawdę co stało się z jego bliskim, bez względu na wydarzenie, które miało miejsce, ponieważ życie w zawieszeniu jest nie do wytrzymania. 

Od wypadku Mateusza minęło pół roku. Niedawno stwierdzono u mnie pogłębienie się depresji, PTSD, zaburzenia lękowe oraz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne w postaci natrętnych myśli. Na co dzień odczuwam skutki tej tragedii w postaci różnych myśli, złości, uczucia beznadziejności, a cały czas mam potrzebę niesienia pomocy innym.

Dzięki temu wydarzeniu jestem silniejsza, o wiele bardziej jestem w stanie zrozumieć uczucia innych po stracie członka rodziny, osoby bliskiej, a to również pomaga mi w pełnionym przeze mnie wolontariacie w Fundacji Zaginieni. Czasami zastanawiałam się jak wiele człowiek jest w stanie znieść, ile udźwignąć i doszłam do wniosku, że człowiek to taka istota, która jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego, znieść ogrom cierpienia.

Chciałabym również, aby każdy czytający tą historię wiedział, że ma prawo do emocji oraz ich wyrażania, natomiast żałobę każdy przechodzi indywidualnie, nie ma konkretnych etapów jak powinno się to odbywać.

Każdy z nas jest odrębną jednostką i przeżywa na swój sposób. Każdy ma prawo do smutku, płaczu, złości, radości i innych emocji. W okresie żałoby zauważyłam jak ważne jest to, aby przyglądać się sobie, swoim emocjom. Ważne także jest pozwalanie sobie na wszystkie te emocje, przepracowanie ich, przeżycie, pozwalanie sobie na przyjemności, zadbanie o siebie.

Jeśli jesteś w kryzysie psychicznym i potrzebujesz pilnej pomocy? Skorzystaj proszę z jednego z podanych niżej kontaktów.

Autor: Magdalena, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Po stracie bliskiej osoby warto skorzystać z bezpłatnych konsultacji psychologicznych w naszej Fundacji.

Wystarczy napisać na adres email: psycholog@fundacjazaginieni.pl.

Dojrzewanie wiąże się ze znacznymi zmianami w zachowaniu człowieka, związanymi z rozwojem całego organizmu, zwłaszcza struktur psychicznych

Ze względu na to, młodzież zaczyna przejawiać zachowania buntownicze, nieraz niezrozumiałe przez dorosłych. Wiążą się one z kształtowaniem się własnej tożsamości, a co za tym idzie – podejmowaniem ryzykownych zachowań, zwłaszcza sięganiem po różnego rodzaju używki, w celu poszukiwania siebie, zaspokojenia ciekawości czy zostania zaakceptowanym przez grupę.

Zachowania tego typu mogą nieść za sobą jednak poważne konsekwencje

Picie alkoholu oraz palenie papierosów niekorzystnie wpływają na kształtowanie się psychiki, co może spowodować wystąpienie zaburzeń depresyjnych, lękowych, a nawet psychotycznych (Rokosa i in., 2020). 

Palenie papierosów wpływa negatywnie na gospodarkę hormonalną, ma związek ze zmianami nastroju, problemem ze snem, nauką i pamięcią u młodych osób (Sałata, Gawryś, 2020). 

Raport z 2019 roku donosi, iż  80% osób w wieku 15-16 lat piło alkohol choć raz w życiu, a do jego spożywania w ciągu ostatnich 30 dni przed badaniem przyznało się 46,7% osób w tym wieku (Sierosławski, 2020). Młodzież rozpoczyna inicjację alkoholową coraz częściej i sięga po niego z roku na rok coraz wcześniej, co może doprowadzić do uzależnienia (Sałata, Gawryś, 2020). 

Sam proces uzależnienia przebiega podobnie, niezależnie od jego źródła

Człowiek odczuwa nieustanną, silną potrzebę przyjmowania substancji, od której jest uzależniony. Mowa wtedy o uzależnieniu fizjologicznym (np. od nikotyny, alkoholu czy narkotyków), bądź wykonywania określonej czynności, kiedy zmaga się z uzależnieniem behawioralnym (np. od pracy, jedzenia, kupowania, masturbacji) (Rusin, 2021).

Najczęściej wskazuje się na cztery najbardziej wyraźne objawy, świadczące o uzależnieniu, do których należą:

  1. kontynuowanie zachowania/przyjmowania pomimo negatywnych konsekwencji;
  2. poczucie utraty kontroli;
  3. objawy abstynencyjne przy próbie odstawienia;
  4. wzrost tolerancji (by osiągnąć taki sam efekt pobudzenia, potrzebna jest coraz wyższa dawka substancji) (Leonek-Kuleta, 2014).

Kwestia prezencji i nasilenia objawów jest złożona i różni się w zależności od rodzaju uzależnienia oraz jego fazy

W kwestii sięgania po alkohol, ważnymi aspektami przyzwalającymi niejako na jego spożywanie jest silnie rozwinięta kultura picia. Nikogo nie dziwi fakt, iż każde spotkanie w gronie rodziny czy znajomych wiąże się z obecnością alkoholu. W niektórych religiach istnieje także ambiwalentny stosunek do niego, będąc jednocześnie przedstawianym jako dar od Boga, ale i rzecz, która prowadzi do niemoralnych zachowań. Również dostępność tego rodzaju napojów odgrywa ważną rolę – można kupić je dosłownie wszędzie.  

W zależności od tego, jak alkohol postrzegany był w domu rodzinnym, jednostka także może być bardziej narażona na jego spożywanie

Znaczenie ma tutaj również tzw. dziedziczenie społeczne, tzn. przejawianie w dorosłym życiu zachowań i stosowanie się do norm wyniesionych z domu rodziców. Alkoholikami zostają przez to najczęściej osoby nie tylko z rodzin alkoholowych, ale i wręcz przeciwnie - skrajnie abstynenckich, ponieważ ani jedna, ani druga postawa nie prezentowały właściwego modelu picia. Dodatkowo, osoby niedojrzałe, częściej zmagają się z problemem w pokonywaniu trudności, przez co narażone są na sięganie po różnego rodzaju wspomagacze, takie jak alkohol, czy leki, które z kolei utrudniają, a nawet uniemożliwiają proces dojrzewania (Woronowicz, 2009) - jednostka wpada wtedy w zamknięte koło zachowań destrukcyjnych. 

Badanie przeprowadzone na 85 uczniach zagrożonych przemocą wykazało, iż 39% badanych nastolatków płacze, kiedy boryka się z problemami – robi to jednak w ukryciu, tak, by dorośli nie zauważyli, z kolei 40% sięga wtedy po alkohol (Sałata, Gawryś, 2020). 

Większość badań jest zgodnych co do tego, że rodzina odgrywa osób znaczącą rolę dla osób młodych (Junik, 2014). Przykładowo, badanie na wychowankach młodzieżowych ośrodków wychowawczych i socjoterapeutycznych, tj. grupie szczególnie narażonej na zachowania ryzykowne przez wzgląd na ich sytuację życiową wykazało, że wsparcie emocjonalne matki jest niesamowicie istotnym czynnikiem chroniącym - za taki uważa je aż 75% uczniów klasy II (Rustecka-Krawczyk, 2012). 

Dojrzewaniu towarzyszą często stany depresyjne: pustka wewnętrzna, gniew, lęk, poczucie samotności, negatywna samoocena, chwiejność emocjonalna czy samookaleczanie się

Alkohol wtedy może jawić się jako najprostsza, najbardziej dostępna i najskuteczniejsza droga poprawienia sobie nastroju, co przynosi jednak tylko chwilową ulgę w cierpieniu, którego bliscy nierzadko nie rozumieją. Aż 25% nastolatków po próbie samobójczej przyznaje, że mimo poszukiwania pomocy u dorosłych, nie otrzymało jej (Formella, 2020). 

Są to zatrważające dane, biorąc pod uwagę fakt, że  dziecku wcale nie potrzeba wiele, poza zrozumieniem i bezwarunkową miłością

Szczególnie ważna jest zwykła rozmowa, której dorośli nieraz tak bardzo się boją, zupełnie niepotrzebnie. Mitem jest, że rozmowa o depresji pogorszy sytuację - wsparcie rodzica może mieć ogromny wpływ na poprawę samopoczucia nastolatka. Bardzo ważna jest dobra komunikacja, czyli przedstawienie nastolatkowi obaw o niego, w sposób łagodny i pełen ciepła, pozbawiony osądu czy krytyki (Jęczmieńska, 2021). Pamiętaj, że nawet jeśli z perspektywy dorosłego problemy dziecka wydają Ci się być mało ważne czy trywialne, dla niego są one rzeczywistym powodem cierpienia. By móc Ci zaufać i otworzyć się przed Tobą, nastolatek musi czuć, że to, z czym się zmaga, nie jest przez Ciebie bagatelizowane. Więcej porad odnośnie tego, jak rozmawiać z dzieckiem zmagającym się z trudnościami związanymi z depresją, znajduje się tutaj: Depresja nastolatka. Kompendium wiedzy dla rodziców.

Nieprzemyślane i impulsywne decyzje podejmowane przez adolescentów mogą nieść za sobą poważne konsekwencje

Dlatego kluczowe w prewencji uzależnień zdają się być wspieranie nastolatka i świadomość zmian, jakie zachodzą w jego dojrzewającej psychice. W tym celu ważne jest wypracowanie z dzieckiem wspólnego języka, pełnego miłości, ciepła i zrozumienia, w tym trudnym i niezrozumiałym dla niego samego okresie gwałtownych przemian, by młody człowiek mógł poczuć, że ma w rodzicu wsparcie, a nie wroga. Samo deklarowanie uczuć nie wystarczy.

“Jaś - kocha się na dobre i złe, a ona kocha mnie jak jestem grzeczny, jakoś nigdy mi tego nie powiedziała jak nawaliłem, a ja najbardziej potrzebuję tej jej miłości właśnie wtedy kiedy nawalam (i po krótkiej chwili ciszy puściło, kolejne słowa wykrzyczał) ....wy dorośli jesteście takimi głupkami, jak mamy wam to mówić żebyście zrozumieli, rzygać mi się chce, wsadźcie sobie w dupę to wasze kocham, bądźcie przy nas, a nie pieprzycie o tej miłości, która jest tylko jak na nią zasłużymy, mówcie kocham jak nawalamy, wtedy tego potrzebujemy, wy cholerni hipokryci!”

źródło

“Przyszło pytanie: jak wiele jest tematów na które nasze dzieciaki bardzo potrzebują pogadać, ale wybierają milczenie lub kłamstwo, obawiając się naszej reakcji...? Daniel podpowiedział mi, po czym można poznać dzieciaka, który wybiera milczenie. Jego zdaniem można to poznać po odległości, przy której siada przy nas, na przykład na sofie,

...o ile jeszcze przychodzi.

Dodał po tym coś bardzo mocnego;

...a Wy dorośli myślicie, że chodzi o to, że dorastamy i się wstydzimy”

źródło

Bibliografia:

Formella, Z. (2020). Samobójstwo i zachowania ryzykowne młodzieży. Analiza zjawisk w  świetle założeń biopsychoekologicznych. Humaniora. Czasopismo Internetowe, 3(31), 73-95.

Jęczmieńska, D. (2021). Depresja nastolatka. Kompendium wiedzy dla rodziców. psychologiadziecka.org.

Junik, W. (2014). Czynniki chroniące polską młodzież przed podejmowaniem zachowań ryzykownych/problemowych w świetle wybranych badań. W: Jarczyńska, J. (Red.), Uzależnienia behawioralne i zachowania problemowe młodzieży. Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

Lelonek-Kuleta, B. (2014). Uzależnienia behawioralne-podstawy teoretyczne. W: Jarczyńska, J. (Red.), Uzależnienia behawioralne i zachowania problemowe młodzieży. Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

Rokosa, T., Myga-Nowak, M., Wanot, B. (2020). Ryzykowne zachowania zdrowotne wśród młodzieży. W: Wanot, B., Wiatrowski, J., Bartnik, M.  (Red.) Zagrożenia środowiskowe i cywilizacyjne. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie

Rusin, ME. (2021). Współczesne uzależnienia i ich wpływ na zdrowie człowieka. W: Urych, I. (Red.), Społeczne uwarunkowania bezpieczeństwa. Wybrane zagadnienia z psychologii i socjologii. Część 3. Akademia Sztuki Wojennej.

Rustecka-Krawczyk, A. (2012). W poszukiwaniu czynników chroniących młodzież z grupy ryzyka. Dziecko krzywdzone, 3(40), 46-61. 

Sałata, E., Gawryś, E. (2020). Przemoc domowa a funkcjonowanie młodzieży w szkole w okresie adolescencji. Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska Lublin-Polonia. Sectio F, Paedagogia-Psychologia, 33(4), 291-304. 

Sierosławski, J. (2020). Używanie alkoholu i narkotyków przez młodzież szkolną. Raport z ogólnopolskich badań ankietowych zrealizowanych w 2019 r. 

Woronowicz, BT. (2009). Uzależnienia. Geneza, terapia, powrót do zdrowia. Media Rodzina. 

Autor: Elżbieta Burdzik, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: pixabay.com

Osoby dokonujące samouszkodzeń są wśród nas.

Może to być twój kolega, który uwielbia się wygłupiać na lekcjach albo nieśmiała koleżanka z pracy, która wiecznie skubie paznokcie, gdy się stresuje. Aktów samouszkodzeń dokonuje się zwykle w samotności, dlatego też trudno zauważyć pierwsze sygnały oraz oszacować, ile osób w populacji rzeczywiście ich dokonuje. Jeśli podejrzewasz, że osoba, którą znasz dokonuje samouszkodzeń, trafiłeś w dobre miejsce. W poniższym tekście pokażemy na co najlepiej zwracać uwagę i jak odpowiednio się zachować, jeśli twoje podejrzenia się potwierdzą.

Zacznijmy więc od początku, jakie „czerwone flagi” możesz zauważyć?

Dostrzeżenie, iż ktoś się samookalecza może być bardzo trudne. W wyniku powszechnie negatywnego stosunku do samouszkodzeń, osoby ich dokonujące mogą świetnie się kamuflować. Potwierdzenie Twoich obaw, może wymagać od Ciebie sporej dozy uważności i obserwacji. W zachowaniu osób samouszkadzających się najczęściej można zauważyć noszenie przy sobie ostrych narzędzi, spędzanie długiego czasu w miejscach odosobnionych (np. w toalecie). Osoby, które przejawiają zachowania autodestrukcyjne mogą również nosić ubrania nieadekwatne do pogody w celu „ukrycia śladów”, np. długie rękawy w upalne lato. Można zauważyć również liczne opatrunki, ślady krwi, siniaki czy zadrapania. Takie zachowania mogą świadczyć z dużym prawdopodobieństwem o dokonywaniu samookaleczeń.

Okej, powiedzmy, że niektóre z tych zachowań się zgadzają. Pewnie nasuwa Ci się pytanie, co robić?

Po pierwsze, nie panikuj. Możesz odczuwać różne emocje. To naturalne, posiadanie takiej wiedzy może budzić obawę i nieść za sobą ogromny ciężar odpowiedzialności. Zdajemy sobie sprawę, że to może być trudne, ale nie powinieneś zostawiać tej informacji dla siebie. Uważamy, że najlepszym wyjściem jest rozmowa. Nie, nie uciekniesz od tego. Oczywiście możesz, ale jeśli chcesz pomóc osobie, która się samouszkadza, radzimy abyś porozmawiał z nią. Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, które mogą okazać się pomocne przy tej rozmowie:

  1. Nie bój się o „właściwe słowa”. Przed rozmową, możesz odczuwać lęk, z powodu braku tzw. „właściwych słów”. Rozumiemy, że swoim zachowaniem nie chcesz „pogorszyć sytuacji”. Pamiętaj, nie jesteś specjalistą, a zmartwionym kolegą/ koleżanką. Słowa nie są tak ważne, jak zainteresowanie i wyrażenie swojej obawy o drugą osobę.
  2. Daj przestrzeń. Jeśli druga osoba, będzie tego chciała to pozwól jej opowiedzieć z jakimi trudnościami się zmaga. Może się w Tobie pojawić, chęć interwencji. Jednak samo wysłuchanie trudności drugiej osoby to już działanie.
  3. Przygotuj się. Może się zdarzyć, że rozmowa nie przebiegnie tak jak będziesz chciał. Samookaleczenia to bardzo wrażliwy temat – dla obu stron. Emocje, z jakimi Ty się borykasz, może tez odczuwać druga osoba. Może więc się zdarzyć tak, że spotkasz się z nieprzyjemnymi słowami i odrzuceniem pomocy. W takiej sytuacji, uszanuj wolę drugiej osoby i życzliwie powiedz o swojej dostępności. Gdy będzie gotowa porozmawiać, będzie wiedziała do kogo się zwrócić.

Jeśli nie czujesz się na siłach, aby rozmawiać o samouszkodzeniach

Zawsze możesz podzielić się swoją wiedzą z kimś, kogo uznasz za odpowiednią osobę, np. nauczyciela, wspólną przyjaciółkę czy psychologa. Mamy na myśli skonsultowanie z kimś przeżywanych własnych emocji i ewentualne rady jak dalej postępować i przygotować się do rozmowy. Nie wysyłaj nikogo do specjalisty, póki nie wyrazi on takiej chęci i zgody. Samouszkodzenia mogą pojawić się w naszym życiu w formie kilku epizodów i wcale nie wymagają specjalistycznego leczenia, a rozmowy i wsparcia.

Jeśli jesteś osobą, która dokonuje samouszkodzeń

Pamiętaj, że nie jesteś sam. Zdajemy sobie sprawę, jak trudno jest mówić o tym z czym się zmagasz. Jak będziesz gotowy, porozmawiaj o swoich trudnościach z osobą, której ufasz. Jeśli nie masz takiej osoby, zawsze możesz skontaktować się ze specjalistą. Konsultacje z psychologiem mogą pozwolić Ci dostrzec problemy z nowej perspektywy i mogą wzbogacić Cię o nowe formy radzenia sobie. Nie ma nic złego w szukaniu pomocy.

Autor: Natalia Muskała

Zdjęcie: pixabay.com

Fundacja ZAGINIENI
chevron-down