Deprecated: Creation of dynamic property Oxygen_VSB_Dynamic_Shortcodes::$custom_dynamic_datas is deprecated in /home/fundacj5/domains/fundacjazaginieni.pl/public_html/wp-content/plugins/oxygen/component-framework/includes/oxygen-dynamic-shortcodes.php on line 18
uzytkownik2, Autor w serwisie Fundacja Zaginieni - Strona 13 z 26
KRS: 0000870180

Mieczysław K., mieszkaniec Krakowa, zaginął ponad 15 lat temu. W niniejszym artykule chcę przedstawić mroczną zagadkę jego zniknięcia, którą rozwiązali policjanci z Archiwum X.

Pracę policyjnego Archiwum X można często kojarzyć jedynie z ponownym otwieraniem spraw, żmudnym przeglądaniem starych dokumentów i zeznań, czy ekshumacją. Choć te skojarzenia nie mijają się z prawdą, są jedynie częścią zadań tej jednostki. Tak naprawdę wiele z tzw. ciemnej liczby przestępstw jest związanych z pracą w tym oddziale. Wszystko, co budzi wątpliwości policjantów: od tajemniczych zgonów, samobójstw, po niewyjaśnione zaginięcia.

W dniu 14 maja 2005 roku, 43-letnia Gabriela K., mieszkanka osiedla Podwawelskiego, zgłosiła na komisariacie zaginięcie męża. Twierdziła, że pojechał samochodem poprzedniego dnia do pracy i do tej pory nie wrócił. Tego samego dnia policjanci znaleźli pojazd w okolicy zalewu Kryspinów. Pomimo podjętych starań, poszukiwania mężczyzny przez policję i najbliższych nie odniosły sukcesu, w związku z tym widniał w policyjnej bazie zaginionych.

Mieczysława K. nie udało się odnaleźć.

Ze braku poszlak i dowodów oraz przez zeznania żony, która sugerowała, że mógł nawet chcieć popełnić samobójstwo, przyjęto, że jego zniknięcie wiąże się z chęcią zmiany dotychczasowego trybu życia.

Po kilku miesiącach, policyjny oddział Archiwum X zaczął przyglądać się okolicznościom zaginięcia. Postanowiono wyjaśnić kilka kwestii związanych ze zniknięciem mężczyzny.

Ponownie przesłuchano żonę i znajomych Mieczysława K.

Policjanci ustalili, że Gabriela od kilku lat spotykała się z innym mężczyzną, 43-letnim Jerzym S., który zamieszkiwał przy ul. Komorowskiego. Para poznała się w 2001 roku na planie filmu, gdzie oboje statystowali. Wkrótce potem sąsiedzi regularnie widywali ich w mieszkaniu Jerzego.

Znajomy Mieczysława zeznał, że ten wiedział o romansie żony, jednak nie chciał rozwodzić się ze względu na młodszą córkę. Gabriela również nie chciała rozwodzić się z mężem, aby nie krzywdzić córek. Dlatego, jak podobno powiedziała, uznała, że żałoba będzie dla nich łatwiejsza do zniesienia. Ta konkluzja doprowadziła do wydarzeń z 13 maja 2005 roku.

Kilka miesięcy po zaginięciu Mieczysława, Gabriela dążyła do prawnego uznania męża za zmarłego. Jerzy wprowadził się do niej, a mieszkanie na ulicy Komorowskiego wynajął studentom.

Informacje na temat domniemanego remontu, który prowadził Jerzy tuż przed wynajęciem mieszkania oraz analiza rozkładu kuchni wykazała, iż w pomieszczeniu znajduje się dodatkowa wnęka, która nie należy do standardowego elementu mieszkań w tym pionie.

Po rozkuciu ściany policjanci odkryli rozkładające się w foliowym worku zwłoki Mieczysława K. Wraz z nimi odnaleziono kilka rzeczy osobistych mężczyzny oraz drewniany, zakrwawiony przedmiot, przypominający pałkę.

ZBRODNIA

Gabriela opisała przebieg zdarzeń z 13 maja 2005 roku, z którego wynikało, że zwabiła męża do mieszkania na ul. Komorowskiego pod pretekstem pomocy chorej koleżance. Zaraz po wejściu do mieszkania, Jerzy uderzył Mieczysława kilkukrotnie drewnianym przedmiotem, aż ofiara upadła na ziemię. Jerzy podniósł go, po czym uderzał nim o framugę drzwi. Po tym, jak mąż jego partnerki stracił przytomność, założył mu na głowę plastikową siatkę i zacisnął sznur na szyi, doprowadzając do uduszenia.

Mieczysław K., o wiele mniejszy od napastnika, nie miał szans na obronę w tak zaaranżowanej sytuacji.

Po zabójstwie para udała się samochodem ofiary nad zalew Kryspinów. Tam porzucili pojazd, celem sfingowania domniemanej ucieczki denata. Pozostawiwszy samochód w krzakach, wybrali się na kolację do pobliskiej restauracji, z której wrócili do domu taksówką. Gabriela twierdziła również, że po powrocie pojechała do córek. Jerzy zaś zajął się budową sarkofagu, w którym zalał ciało Mieczysława wraz z narzędziami zbrodni. Niedługo po tym, jak żona zgłosiła zaginięcie męża, jej partner wynajął mieszkanie, w którym zabetonował zwłoki Mieczysława, studentom.

ŚLEDZTWO, PROCES I KARA

Analiza zeznań świadków oraz zachowanie Gabrieli i Jerzego naprowadziło policjantów na trop prawdziwych, makabrycznych wydarzeń towarzyszących okolicznościom zaginięcia i śmierci Mieczysława K.

Ustalono, że sprawcy od lat obnosili się ze swoim romansem. Spotykali się często w mieszkaniu matki Jerzego, co potwierdzili sąsiedzi i administrator budynku.

Zeznania znajomych ofiary i jego rodziny utwierdziły śledczych w przekonaniu, że choć Mieczysław K. wiedział o zdradzie żony – nie chciał rozwodu.

Gabriela również nie chciała krzywdzić dzieci takim rozwiązaniem, jednak pragnęła żyć z kochankiem. Policjanci dotarli również do sfałszowanych dokumentów, które świadczyły o przepisaniu samochodu Mieczysława na Jerzego, na kilka dni przed zaginięciem. Również Gabriela, zaledwie kilka miesięcy od zgłoszenia zaginięcia, próbowała uznać męża za zmarłego. Wzbudzało to coraz większe wątpliwości w szczerość jej pierwotnych zeznań.

Policjanci dotarli do mieszkania, które Jerzy wynajął studentom. Po rozmowie z administratorem i analizie planów mieszkań w pionie, odkryli niestandardową wnękę. Za pomocą georadaru prześwietlili ścianę i badanie wskazało, że we wnęce mogą znajdować się ludzkie szczątki. Po rozbiciu ściany policjanci odkryli rozkładające się w plastikowym worku zwłoki Mirosława K.

Gabriela po aresztowaniu od razu zgodziła się zeznawać. Przedstawione zdarzenia, w identyczny sposób zostały opisane podczas wizji lokalnej. Interesujący jest fakt, iż Gabriela poprosiła aby owa wizja lokalna odbyła się w innym mieszkaniu. Jak twierdziła, nie potrafiłaby przebywać w miejscu, gdzie został zamordowany i zamurowany jej mąż.

Jerzy nie przyznał się do winy. W jego wersji wydarzeń doszło do kłótni i bójki pomiędzy nim, a Mieczysławem, w wyniku, której Mieczysław K. zmarł.

Sędzia po wnikliwej analizie wszystkich dowodów i zeznań zebranych przy współpracy prokuratora i zespołu Archiwum X, nie miał wątpliwości, że Gabriela i Jerzy działali z premedytacją, a mężczyzna zabił Mieczysława bez skrupułów.

Sąd skazał Jerzego S., na 25 lat pozbawienia wolności, natomiast Gabriela K., została skazana na 12 lat pozbawienia wolności.

***

Archiwum X ma na swoim koncie wiele spraw, które początkowo traktowane jak zaginięcia, okazywały się zabójstwami.

Jak pokazuje historia morderczej intrygi uknutej przez parę kochanków, wnikliwa obserwacja, z pozoru normalnych zachowań i dociekliwość, może łatwo ujawnić prawdziwe intencje, a często pomóc w spojrzeniu na sprawę zupełnie z innej perspektywy.

Źródła:

Autor: Basia Giermek, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Serdecznie zachęcamy do lektury poprzednich artykułów z serii "Sukcesy Archiwum X":

  1. SUKCESY ARCHIWUM X: Sprawa Grażyny Ż., 41-letniej kobiety z Gdyni
  2. SUKCESY ARCHIWUM X: Zbrodnia sprzed lat - zabójstwo pielęgniarki Agnieszki D. w Białymstoku
  3. SUKCESY ARCHIWUM X: Sprawy zamordowanych chłopców – Marcina S. i Sebastiana T.

Agresja jest zjawiskiem obecnie tak powszechnym, że nie da się jej nie doświadczyć. Mamy z nią do czynienia choćby jako widzowie czy użytkownicy internetu. Świat, zarówno rzeczywisty, jak i wykreowany w książkach czy filmach, podsuwa nam bardziej lub mniej wymyślne przejawy agresji, przedstawionej w lepszym lub gorszym świetle. Warto więc zadać sobie pytanie: „jak to jest z jej przedstawianiem?” i „czy te obrazy wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie?”.

Na początek warto zdefiniować, co właściwie uważamy za agresję. Powołując się na definicję przytoczoną przez psychologa społecznego – Bogdana Wojciszke, jest to zachowanie ukierunkowane na zadanie cierpienia innemu człowiekowi, który z kolei stara się tegoż cierpienia uniknąć. Czy możemy więc powiedzieć, że wyrywanie ósemek przez dentystę jest aktem agresji? Oczywiście, że nie. Choć dentysta celowo zadaje nam cierpienie, my świadomie się na ten proces godzimy. Czy można zaś mówić o agresji, kiedy chłopiec chciał uderzyć swoją koleżankę, ale ta zdążyła mu uciec? Tak – bowiem mówimy tu o samym zachowaniu ukierunkowanym na zadanie cierpienia. Nikomu nie musiała stać się krzywda, nie zmienia to jednak faktu, że samo zachowanie miało miejsce.

Czy agresja może być adaptacyjna?

Aby rozstrzygnąć, czy agresja jest lub kiedykolwiek była sposobem przystosowania ludzi do środowiska, najlepiej sięgnąć do psychologii ewolucyjnej. Współczesne jej podejście przyjmuje, że agresja faktycznie jest wykształconą adaptacją, która dawniej podnosiła szansę przeżycia i reprodukcji. Szczególne znaczenie ma ta druga.

O ile sytuacji polowania na mamuta w celu zdobycia pożywienia nie da się tak łatwo odnieść do agresji wobec drugiego człowieka, o tyle zakorzeniona w ludzkiej naturze chęć przekazania dalej swoich genów, rzuca nieco więcej światła na całą sprawę. Psychologia ewolucyjna zaznacza, że kobiety są selektywne w doborze partnerów. Co za tym idzie – mężczyźni muszą silniej konkurować między sobą o ich względy. To właśnie ma rzekomo być przyczyną przejawianej przez nich agresji.

Poparciem tej teorii mają być badania, ukazujące że mężczyźni są statystycznie bardziej agresywni od kobiet. Poziom ten zazwyczaj spada w momencie, gdy znajdą stałą partnerkę. Co więcej, zależność tę obserwuje się tylko u młodych mężczyzn tj. w wieku 15 – 29 lat.

Czy teoria ta jest trafna? Trudno stwierdzić – na pewno stanowi ona jedną z wielu prób wyjaśnienia, skąd właściwie bierze się agresja. Czy jednak w takim układzie można przymrużyć oko na agresywne zachowania młodych mężczyzn (w końcu oni tylko się adaptują)? Oczywiście takie myślenie byłoby bzdurą. Żyjąc w rozwiniętych społeczeństwach, w których nie musimy już polować na mamuty, istnieją inne sposoby na zdobycie partnerki, niż pobicie potencjalnego konkurenta. Co więcej, rozwiązania siłowe nie zyskują obecnie aprobaty społecznej, nie mówiąc już o tym, że wykraczają poza granice prawa. Nie jest jednak tajemnicą, że niektórzy dalej się do nich uciekają. Nie tylko w celu rozstrzygnięcia osobistych konfliktów, ale też w celu zdobycia tego, czego chcą.

Czy to oznaczałoby, że w ciągu ostatnich wieków wciąż mamy ten sam poziom agresji co nasi przodkowie?

Badania prowadzone na statystykach z ostatnich stuleci pokazują, że jest wręcz przeciwne – agresja stopniowo zanika.

Dla przykładu, w Polsce ostatniej dekady XX wieku odnotowywano ponad 1000 zabójstw rocznie, a w 2008 liczba ta wyniosła 759. Ponadto warto zauważyć, że współcześnie nie stosuje się już powszechnie tortur, a znęcanie się nad zwierzętami jest uważane za czyn naganny, a nie, jak to miało miejsce w wielu krajach XVI i XVII-wiecznej Europy, za rozrywkę. Pomimo tego wszystkiego, ludzie wciąż uważają agresję za zjawisko bardzo powszechne. Często można usłyszeć hasła, że współczesny świat to „cywilizacja śmierci”. Dzieje się tak dlatego, że agresja stała się czymś nie tylko codziennym ale i… dobrze się sprzedającym.

Media w pogoni za widownią z wielkim upodobaniem pokazują przemoc. Mowa tutaj nie tylko o kanałach informacyjnych, z zapałem przekazujących wiadomości o zabójstwach i konfliktach zbrojnych, ale również serialach i filmach, w nierealistyczny sposób pokazujących rzeczywistość. Aby zilustrować, jak duża jest to różnica, warto odwołać się do faktu, że praktycznie w każdym odcinku seriali kryminalnych policjanci i przestępcy strzelają z broni palnej. Według danych zaś, przeciętny policjant z Chicago strzela raz na 27 lat.

W kontekście tego rodzi się więc pytanie, czy to, że rzeczywistość jest nam przedstawiana jako bardziej brutalna niż jest na prawdę, ma wpływ na nasze zachowanie i codzienne funkcjonowanie.

Agresja a media

Zapewne każdy choć raz w życiu usłyszał że „komputery i gry powodują przemoc”. Ujmując te słowa bardziej naukowym aparatem – media wpływają na nasze zachowanie wywołując w nas agresywne zachowania.

Co ciekawe, w latach 60 XX wieku, wierzono że jest wręcz przeciwnie. Agresywnym osobom zalecano oglądać przemoc, aby w ten sposób mogły niejako sobie „ulżyć”.

Sprawą zainteresował się wówczas badacz Albert Bandura.

Wraz z współpracownikami przeprowadził eksperyment. Wprowadzono dwie grupy dorosłych do pokoju z zabawkami, wśród których był między innymi duży dmuchany pajac Bobo.

Pierwsza grupa dorosłych została poinstruowana, aby zachowywali się oni agresywnie wobec pajaca (kopali go, atakowali, okładali pięściami). Drugiej grupie polecono bawić się spokojnie innymi zabawkami. Następnie dwóm grupom dzieci pokazano pierwsze lub drugie nagranie, po czym wpuszczono je do owego pokoju z zabawkami.

Jak można się domyślić, dzieci które obejrzały agresywnego dorosłego, również zachowywały się agresywnie wobec Bobo. Dzieci, którym pokazano drugi film, spokojnie bawiły się zabawkami. Eksperyment ten dał początek badaniom nad zjawiskiem modelowania, czyli uczenia się na podstawie cudzych doświadczeń. Co również istotne, badanie Bandury po pewnym czasie rozszerzono. Oprócz dorosłego, zachowującego się agresywnie wobec pajaca, pokazano też jakie były skutki działań tegoż dorosłego, tj. czy otrzymał on karę czy nagrodę za swoje zachowanie. Okazało się bowiem, że dzieci, które widziały dorosłego bijącego lalkę, a następnie otrzymującego karę za swoje zachowanie, nie powielały jego zachowania.

Jednak czy sama obserwacja zachowania i jego pozytywnych skutków (lub przynajmniej braku konsekwencji) wystarczy, byśmy uznali agresję za dobre rozwiązanie?

Nie. Otóż obok listy wielu innych czynników w modelowaniu odgrywa rolę również to, czy obserwując modela czujemy, że jesteśmy w stanie powtórzyć wykonane przez niego czynności i czy przyniosą one wówczas taki sam skutek. Wątłej postury chłopak, który zobaczy w filmie mistrza kung-fu, pokonującego w ciemnej uliczce sześciu przeciwników, może faktycznie poczuć przypływ odwagi. Mając jednak świadomość, że nie posiada on filmowych umiejętności, raczej nie pokusi się na tak ryzykowne działanie. Sprawa jest oczywiście o wiele bardziej niebezpieczna w przypadku dzieci. Mogą one nie zdawać sobie jeszcze z sprawy ze swoich możliwości i ograniczeń.

W tym wszystkim nie da się jednak ukryć jeszcze jednego aspektu. Im więcej mamy do czynienia z treściami, dotyczącymi przemocy i agresji, tym bardziej się do nich przyzwyczajamy, stają się dla nas bardziej obojętne. Mówiąc językiem psychologii, zachodzi zjawisko habituacji. Co ciekawe, efekty odroczone (długofalowe, stwierdzone w dłuższych badaniach) są silniejsze u dzieci niż u dorosłych. Efekty natychmiastowe (zaobserwowane zaraz po obejrzeniu agresywnej treści) są za to silniejsze u dorosłych niż u dzieci.

Chcąc ostatecznie odpowiedzieć na pytanie: „czy media faktycznie powodują agresję”, warto pochylić się nad badaniami.

Początkowo wykazywały one związek między wyższym poziomem agresji, a oglądaniem filmów, w których występuje przemoc, ale był to związek korelacyjny. Oznacza to, że tak naprawdę nie wiadomo było, czy to filmy powodują agresję u widzów, czy może to agresywni widzowie wybierają filmy ukazujące przemoc.

Światło na tę sprawę rzuciło dopiero badanie przeprowadzone w 2009 roku. Uczestników podzielono na dwie grupy, z których jedna miała przez 15 minut grać w grę Mortal Kombat, zaś druga w grę niezawierającą przemocy. Następnie z pomocą zaaranżowanej sytuacji sprawdzano w jakim stopniu dana osoba jest w stanie sprawić ból drugiemu człowiekowi. Nie będzie raczej niczym zaskakującym, że wyniki pokazały, że osoby grające w grę zawierającą przemoc, były do tego bardziej skłonne. Równoległe badanie wykazało, że im bardziej realistyczne jest pokazanie przemocy, tym silniejsze są agresywne odczucia i pobudzenie. Niestety więc dla wszystkich młodszych użytkowników Internetu, należy przyznać tutaj rację dorosłym, nalegającym na ograniczenie czasu grania w gry wideo.

Warto jednak zastanowić się nad tym, dlaczego agresja jest tak popularna?

Skoro jej oglądanie może być dla nas szkodliwe, dlaczego z taką chęcią się ją ogląda? Według statystyk sprzed dwóch lat, filmy kryminalne cieszą się ponad 80% oglądalnością.

Odpowiedź brzmi: „nie wiadomo”. Być może ma to związek z tym, że zło zawsze przyciąga swoją tajemniczą naturą osoby poszukujących wrażeń.

Czy agresja może być romantyczna?

Nie można oczekiwać od mediów, że będą całkowicie wolne od agresji czy brutalności. Nie można też jednak powiedzieć, że zawsze zachowują one do niej negatywny stosunek. Można go raczej podsumować jako niejednoznaczny, przypominający coś w rodzaju mieszanki pogardy z fascynacją. Sposób pokazywania sprawców przestępstw nie zawsze jest bowiem potępiający. Co więcej coraz częściej pojawiają się głosy mówiące o romantyzowaniu zachowań agresywnych.

Któż z nas nie słyszał nigdy o romansie, w którym jednym z kochanków jest groźny gangster?

Półki w księgarniach uginają się pod przykładami historii, w których główny bohater przejawia zachowania agresywne, lecz to właśnie czyni jego postać interesującą – szczególnie jeśli porównać go do bohaterki, która raczej takowych zachowań nie przejawia.

Przy okazji tego przykładu warto poruszyć temat zjawiska jakim jest hybristofilia. Jest to rodzaj parafilii, w której romantyczne zainteresowania danej osoby zależą od świadomości popełnienia przez partnera (bądź partnerkę) czynów uważanych za niemoralne (np. zdrada) lub bestialskie (np. zabójstwo).

Wyróżniamy tutaj dwie formy tego zaburzenia. Pasywną, polegającą na zaprzeczaniu zbrodniom kochanych osób oraz aktywną, gdy dana osoba bierze udział w zbrodniach popełnianych przez partnera. Hybristofilię nazwano zespołem Bonnie i Clyde’a, na cześć amerykańskiej pary kochanków, dokonującej morderstw. Mówiąc w dużym skrócie, jest to po prostu pociąg do osób, które dopuściły się przestępstw lub czynów niemoralnych. Naturalnie, zainteresowanie wcześniej wspomnianym typem romansów nie jest czymś niezdrowym – niektóre osoby mogą w ten sposób poszukiwać niecodziennych wrażeń. Warto jednak zdawać sobie sprawę z istnienia takiego rodzaju parafilii. Dzięki temu być może prościej będzie nie ulegać zachwytowi nad zachowaniem niektórych bohaterów lektur.

Któż nigdy nie oglądał filmu, w którym przyklaskuje się głównemu bohaterowi, że zabijając swoich przeciwników dostał to, na czym mu zależało?

Mówimy tu więc o agresji instrumentalnej, czyli będącej instrumentem do osiągnięcia jakiegoś celu. Taka agresja jest często zaplanowana, a czasem nawet akt agresji (zabójstwo) jest skrzętnie przygotowywany. W filmach i książkach pełno jest przykładów płatnych zabójców, na których patrzymy z podziwem, jak dokładnie i skrupulatnie wykonują swoją pracę. Często jednak w tych utworach pomijany jest fakt, że pracując poza granicami prawa, w pewnym momencie mogą zostać złapani, a następnie dostać najsurowszy wymiar kary.

Warto się zastanowić, dlaczego więc romantyzujemy agresywnych ludzi i ich działania? Jak się okazuje, jedną z przyczyn może być… bunt. Podczas kiedy osoba agresywna postrzegana jest jako „zła”, osoba pozostająca z nią w związku jest postrzegana jako buntownicza, przełamująca społeczne tabu i wykraczająca poza schemat. Takie działanie może wydać się szczególnie kuszące osobom młodym, chcącym pokazać swój nonkonformizm. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj również efekt aureoli. Jest to psychologiczne zjawisko, polegające na przypisywaniu osobom bardziej urodziwym pozytywnych cech. W każdej grupie, nawet seryjnych zabójców, znajdą się osoby urodziwe, którym za sprawą tego efektu można przypisać pozytywne cechy. Co więcej, ich agresja może być momentami nietrafnie brana za siłę i oznakę niezależności. W końcu z jej pomocą mogą wywalczyć sobie to czego chcą. Oba te stwierdzenia mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Są to pewne automatyzmy, mogące mieć wpływ na nasze postrzeganie agresji, czy ludzi, którzy się jej dopuścili.

Co więc można z tym faktem zrobić?

Nie da się zmusić mediów, aby zaprzestały publikowania treści o przemocy. Jak więc skutecznie zniechęcić ludzi do podejmowania prób agresywnego zachowania? Od wieków w tym celu stosuje się różnorakie kary, co oczywiście ma swoje uzasadnienie.

Sytuacja jest tu jednak bardzo delikatna. Jeśli kara będzie nieadekwatnie duża w stosunku do przewinienia, karany odczuje ją jako agresję ze strony karzącego. To z kolei dostarczy mu dalszych wzorców agresji na przyszłość.

Okazuje się jednak, że prócz faktycznych kar, bardzo dobrze działa samo informowanie o wykonaniu kary za przewinienie. Tutaj również zachodzi wspomniane wcześniej zjawisko modelowania – osoba widzi, że ktoś został ukarany za swoje zachowanie, więc go nie powiela. Na przykład statystyki pokazują, że po podaniu w mediach informacji o wykonanej karze śmierci, wskaźnik przestępczości na pewien czas spada. Czynnikiem decydującym tutaj nie jest jednak wysokości kary, ale jej nieuchronność. Generalna opinia psychologów i kryminologów jest taka, że o zwalczaniu przestępczości decyduje raczej procent jej wykrywalności i karalności niż surowość. W skrócie, ktoś może zlekceważyć nawet potencjalną karę 5 lat pozbawienia wolności, jeśli nie wierzy że zostanie złapany.

Reasumując, warto więc pamiętać, że choć agresja jest czymś powszechnie spotykanym w książkach, filmach i serialach, to jeśli dotyka kogoś w rzeczywistości – nie jest to wcale normą. Prawo karze wszelkie jej przejawy i choć współczesna kultura może niejako usprawiedliwiać działania agresywne. Nie znaczy absolutnie że na nie przyzwala.

Bibliografia:

  1. Jabłońska-Bonca J., „Efekt aureoli” i „efekt uczestnictwa” a niezależność prawników-naukowców, „Przegląd Prawa i Administracji”, 110, 2017, s. 133-148.
  2. Nowak J. K., Łukasiak A., Romantyzowanie przestępców przez cybersubkultury młodzieżowe –ogólne wprowadzenie do problematyki, „Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze”, 605(10), 2021, s. 3-16.
  3. Wojciszke B., Agresja, [w:] B. Wojciszke, Psychologia Społeczna, Warszawa: 2011.

Autor: Klaudia Sak, wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Zdjęcie: unsplash.com

Kobietobójstwo, czyli morderstwo kobiet ze względu na ich płeć, to skrajna forma przemocy wobec kobiet, której skala znacznie przewyższa społeczne i kulturowe wyobrażenia. Wbrew powszechnym przekonaniom kobietobójstwa stanowią wysoki odsetek zabójstw, których ofiarami są kobiety i wydarzają się wszędzie na świecie.

Definicja kobietobójstwa i jego rodzaje

Pojęcie kobietobójstwa odnosi się do zabijania kobiet lub dziewcząt ze względu na płeć, jednak dotychczas ani wśród państw członkowskich UE, ani w skali światowej nie uzgodniono standardowej definicji kobietobójstwa. W deklaracji wiedeńskiej ONZ w sprawie kobietobójstwa po raz pierwszy określono jego różne rodzaje, w tym:

Choć kobietobójstwo często kojarzy się przede wszystkim z odległymi nam zjawiskami takimi jak tzw. honor killings, zabijanie kobiet w kontekście wojen czy zabijanie noworodków płci żeńskiej, najczęściej zabójcami są partnerzy — w 2021 roku aż 56% kobiet zabitych na świecie padło ofiarą zabójstw dokonywanych przez partnerów lub członków rodziny.

Statystyki

Standardowo 79% wszystkich ofiar zabójstw na całym świecie to mężczyźni, a 21% to kobiety. A jaki jest stosunek sprawców zabójstw? Aż 95% wszystkich sprawców zabójstw to mężczyźni, a 5% to kobiety. Taki stosunek utrzymuje się na zasadniczo stałym poziomie niezależnie od typu zabójstwa czy użytej broni.

Tylko w 2021 roku na całym świecie około 81 100 kobiet i dziewcząt padło ofiarami kobietobójstwa. Według badań przeprowadzonych przez UNODC i UN Women, w 2021 roku 56% kobiet zabitych na świecie padło ofiarą zabójstw dokonywanych przez partnerów lub członków rodziny, podczas gdy tylko 11% mężczyzn było ofiarami podobnych przestępstw. W skali Europy, w 2017 roku 24% wszystkich zabójstw bez względu na płeć ofiary miało za sprawcę partnera lub członka rodziny, a w skali globalnej było to 18%. Raport Eurostatu z 2023 roku wykazuje, że w Unii Europejskiej, choć wskaźniki zgonów z powodu zabójstw spadły zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet, pozostają one około dwukrotnie wyższe u mężczyzn. Niemniej jednak, choć mężczyźni ogólnie mają wyższe ryzyko, że będą ofiarą zabójstwa to kobiety mają znacznie wyższe ryzyko, że będą zabite przez swoich partnerów lub członków rodziny.

Porównywanie statystyk dotyczących kobietobójstwa na arenie międzynarodowej jest bardzo trudne. Powodem są różne definicje prawne dotyczące sprawców i ofiar, różne poziomy efektywności policyjnej oraz stygmatyzacje związaną z ujawnianiem przypadków przemocy wobec kobiet. Jak jest w Polsce? W kodeksie karnym nie ma definicji kobietobójstwa, sprawca może jednak odpowiadać za zabójstwo, nieumyślne spowodowanie śmierci, lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. EIGE zebrał dane dotyczące kobietobójstwa w wyniku przemocy partnera w Polsce od 2016 roku. Według danych policji w 2016 ofiar kobietobójstwa ze strony partnera było 71, w 2017 liczba ta wyniosła 192, a w 2018 — 168. Oficjalne statystyki dotyczące kobietobójstwa w Polsce nie oddają w pełni skali problemu. Obserwatorium ds. Kobietobójstwa szacuje, że w Polsce rocznie ginie aż 400-500 kobiet w wyniku przemocy domowej — liczba ta, oprócz zabójstw, uwzględnia też pobicia ze skutkiem śmiertelnym i samobójstwa, których przyczyną jest przemoc ze strony partnera/członka rodziny. Obserwatorium przy Centrum Praw Kobiet jest częścią globalnej inicjatywy „Femicide Watch” mającej na celu monitorowanie i analizowanie danych dotyczących kobietobójstwa na świecie, a także wypracowanie rozwiązań legislacyjnych, instytucjonalnych i społecznych, które pozwolą chronić kobiety i dziewczynki przed przemocą.

Prewencja

Walka z kobietobójstwem wymaga kompleksowego podejścia, które obejmie edukację społeczeństwa, zmiany legislacyjne, instytucjonalne i społeczne oraz skuteczne interwencje. Kobiety, które doświadczają przemocy, często spotykają się z brakiem wsparcia ze strony społeczeństwa i instytucji. Wielu sprawcom udaje się uniknąć odpowiedzialności, a ofiary doświadczają wtórnej wiktymizacji ze strony pracowników instytucji, takich jak policja czy sądy. To sprawia, że wiele kobiet boi się zgłaszać przemoc i szukać pomocy. Konieczne jest promowanie równości płci, szkolenie społeczeństwa w zakresie przeciwdziałania przemocy oraz wprowadzenie surowszych kar dla sprawców przemocy. Ważne jest również inwestowanie w rozwój instytucji i programów, które zapewnią wsparcie ofiarom przemocy, takie jak ośrodki pomocy, linie telefoniczne i schroniska. Warto zwrócić uwagę na fakt, że morderstwa kobiet często są poprzedzone wielokrotnymi aktami przemocy z rąk partnera lub byłego partnera — zabójstwa nie dzieją się w próżni, dlatego konieczne jest wprowadzenie zmian mających na celu skuteczne przeciwdziałanie przemocy domowej i seksualnej.

Dowiedz się więcej

Platforma https://femicide-watch.org/ zbiera i udostępnia publikacje dotyczące kobietobójstwa na świecie — są to zarówno raporty organizacji pozarządowych, zbiory danych statystycznych, jak i analizy oraz propozycje rozwiązań mających na celu zwalczanie kobietobójstwa. W Polsce istnieje Obserwatorium ds. Kobietobójstwa, gdzie znajdują się praktyczne informacje i artykuły dotyczące kobietobójstwa po polsku. Na https://cpk.org.pl/obserwatorium-kobietobojstwo/ można wypełnić formularz karty zagrożenia, która może pomóc w uświadomieniu sobie czy spotyka nas przemoc domowa.

Jeżeli padłaś ofiarą przemocy domowej lub seksualnej — nie jesteś sama. Poniższe organizacje oferują pomoc prawną i psychologiczną:

Potrzebujesz pomocy psychologicznej? Napisz na psycholog@fundacjazaginieni.pl i umów się na bezpłatną konsultację.

Źródła:

Autorka: Zu, Wolontariuszka Fundacji Zaginieni

Fundacja ZAGINIENI
chevron-down