18 lat… Tyle czasu pani Marianna szuka swojej córki. Jej koleżanki odchowały już dawno dzieci, inne spełniają się w roli babci, ona zaś całą swoją uwagę skupia na poznaniu prawdy.
Jest 13 stycznia 2006 roku. Krótko po 19:00 Justyna żegna się z mamą i wychodzi. Nim 24-latka zamyka ostatni raz drzwi od domu przy ulicy Topolowej w Kamieniu Pomorskim, woła do mamy: „tylko nie patrz w okno”.
Pani Mariana miała w zwyczaju odprowadzać wzrokiem opuszczające dom dzieci. Tym razem postąpiła zgodnie z życzeniem córki, czego żałować będzie po dziś dzień.
Po latach, analizując całą sytuację, widzimy, że zachowanie Justyny było niecodzienne. W zgiełku dnia nie mamy jednak czasu na takie rozmyślania; refleksja przychodzi później.
Młoda kobieta studiowała w Szczecinie. Zjazdy odbywały się w weekendy, a 13. wypadał w piątek. Poinformowała mamę, że zamierza zatrzymać się u koleżanki - nigdy wcześniej tego nie robiła, zawsze wracała na noc. Pani Marianna przyjęła do wiadomości informację od córki, mimo, że budziła pewne zdziwienie.
Justyna przed blokiem spotkała sąsiadkę - kobiety wymieniły kilka grzecznościowych zwrotów. Kanicka powiedziała, iż spieszy się na autobus do Szczecina, po czym się pożegnała. Sąsiadka była jednak zaskoczona - o tamtej porze żaden transport publiczny nie jechał już w tamtym kierunku.
Nikt od tego czasu nie miał kontaktu z Justyną, przez nikogo kobieta nie była już też więcej widziana. Była osobą spokojną, skrytą i życzliwą; wolny czas spędzała głównie w domu. Justyna otaczała się wąskim gronem znajomych, w znacznej mierze to kobiety - kuzynki i kilka koleżanek.
Prawa noga Justyny była nieznacznie krótsza. Wspominała bliskim, że chciałaby poddać się operacji. Wiedziały o tym koleżanki, jak i krewni, można zatem wnioskować, że była to dla Justyny istotna kwestia.
Od jakiegoś czasu 24-latka spotykała się z mężczyzną. Był to dla Justyny pierwszy w życiu poważny związek. Stanowczo mniej ze swojej strony dawał jednak młody mężczyzna...
Oficjalnie miał dziewczynę, z Kanicką spotykał się w tajemnicy - zazwyczaj w jej domu. Rodzice i przyjaciółki zdawali sobie sprawę, że mężczyzna wykorzystywał naiwność Justyny, kobieta jednak nie potrafiła - lub nie chciała - zakończyć tej znajomości.
14 stycznia w sobotę brat Justyny otrzymał z jej numeru wiadomość SMS. Dziś nie jest w stanie sobie przypomnieć, jak dokładnie brzmiała, wiadomość była jednak na tyle niepokojąca, że 22-latek wyszedł ze studniówki, na której przebywał jako osoba towarzysząca.
Po kilku godzinach wraca na imprezę. Dwa dni po opuszczeniu przez Justynę domu, w mieszkaniu Kanickich zjawia się Rafał. Twierdzi, że ma sprawę do Mariusza. Ponoć chce oddać chłopakowi jakiś katalog, spędza chwilę w pokoju Mariusza.
– Pożyczył go bardzo dawno, nie potrzebowałem go, zaskoczyła mnie ta wizyta – relacjonował Mariusz.
Panie poznały się na szkoleniu, obie pracowały w banku Skok - jedna w Szczecinie, zaś druga w Kamieniu Pomorskim. Szczecinianka otrzymała wiadomość o treści: "wyjeżdżam jak najdalej stąd". Kobietę zaniepokoił sposób pisania smsa, brakowało dużych liter oraz odstępów między wyrazami - Justyna zawsze pisała poprawnie. Przyjaciółka zadzwoniła na numer stacjonarny państwa Kanickich zaledwie kilka minut po wyjściu Rafała. Połączenie odbiera pani Marianna. Przekazane jej przez koleżankę informacje budzą niepokój w Pani Kanickiej. Justyna nie pojawiła się na zajęciach w szkole, nie była też umówiona z koleżanką na nocowanie.
Ów człowiek twierdzi, iż jest dyrektorem banku Skok. Chce zgłosić, że z kasy zginęły pieniądze.
Krótko po wizycie mężczyzny, na komisariat docierają państwo Kaniccy. Małżeństwo chce zgłosić zaginięcie córki. Funkcjonariusze policji ustalają, że Justyna w dniach poprzedzających zaginięcie zaciągnęła kilka pożyczek w bankach oraz zabrała z miejsca pracy sumę 13 549,18 zł. Łączna suma, jaką dysponowała Justyna w chwili zaginięcia, wynosiła około 32 tysiące. Policja bardzo szybko wyciąga wnioski, Justyna przywłaszczyła pieniądze i uciekła, co potwierdzają wiadomości wysłane z jej telefonu.
Z narracją policji nie zgadza się rodzina zaginionej. Pani Marianna wielokrotnie prosi policję o podjęcie działań. Kobieta chce, aby sprawdzono monitoring na pobliskiej stacji paliw, gdzie Justyna spotykała się z Rafałem; chce również, aby sprawdzono auta mężczyzny, które zostały wystawione na sprzedaż.
Śledczy nie podzielali podejrzeń rodziny co do Rafała. Wszelkie wnioski rodziny był blokowane twierdzeniem, że młoda kobieta przywłaszczyła pieniądze i uciekła.
Prawie dwa lata po zaginięciu Justyny, rodzice składają do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Odpowiedź jest odmowna. Pani Marianna nie daje za wygraną, walczy o córkę, pisze wiele listów z prośbą o pomoc i interwencję. Adresatami są między innymi Zbigniew Ziobro, Rzecznik Praw Obywatelskich, Prokuratura Generalna oraz ówczesny prezydent, Lech Kaczyński. To właśnie ten ostatni interweniuje w sprawie i dzięki jego działaniom zaginięciem Justyny zajmuje się Szczecińskie Archiwum X.
Znalezione w nim zostają ślady krwi, jednak nie można ustalić, do kogo należała. Śledczy odzyskali również telefon Justyny. Z zebranych informacji udaje się określić, że w dniu zaginięcia Justyna, po opuszczeniu domu, dzwoniła z budki telefonicznej przy ulicy Szczecińskiej na swój numer telefonu, w którego posiadaniu w tym czasie był Rafał.
W toku przesłuchania twierdził, że nie znał Justyny, innym razem umniejszał relacji, jaka ich łączyła. Narracja Rafała zmieniała się za każdym razem, gdy rozmawiał ze śledczymi. Mężczyźnie zaproponowano badanie wariografem, jednak ten nigdy na nie nie dotarł.
Śledczy na początku maja 2011 r. wzywają Rafała. Ponownie chcą przeprowadzić badanie wariografem. Ten nie przychodzi, pojawia się dopiero pod koniec miesiąca i odmawia rozmowy.
Zostają wytypowane miejsca, gdzie Rafał mógł pozbyć się ciała Justyny.
Z zebranych informacji wynika, iż podejrzewany przez bliskich kobiety Rafał zjawił się w Kamieniu Pomorskim, kiedy rozpoczęto prace poszukiwawcze. Spędził w mieście kilka dni.
Zmowa milczenia, która tej sprawie towarzyszyła przez wiele lat, pęka. Pojawiają się świadkowie, a osoby, które jeszcze kilka lat temu milczały, nabierają odwagi.
Rodzina Justyny nie ma złudzeń, że uda się ją odnaleźć żywą. W 2018 roku kobieta została uznana za zmarłą.
Hipotez jest kilka: pieniądze, niechciana ciąża, przypadek.
Kobieta, która była oficjalną partnerką Rafała, zakończyła związek kilka dni przed zaginięciem Justyny. Rafał jej mieszkanie opuścił 12 stycznia 2006 roku; noc między 12 a 13 stycznia spędził w hotelu. Zaś już 14 stycznia zjawił się w domu innej kobiety, pytając, czy może się u niej zatrzymać. Z jej relacji wynika, że był przemoczony i miał wysoką temperaturę. Kobieta daje mu alibi na noc zaginięcia Justyny i twierdzi, że przez dwa tygodnie nie opuszczał jej domu.
Jest to niezgodne z prawdą. Rafał dwa dni po zaginięciu Justyny zjawił się w jej rodzinnym domu. Mało tego, znajoma wyżej wspomnianej bywała u niej po zaginięciu Justyny. Nie widziała tam Rafała.
Była partnerka mężczyzny wspomina pewną sytuację. Już po zaginięciu Justyny Rafał zjawił się w jej domu, wymachując plikiem banknotów i domagając się, aby kobieta pozwoliła mu wrócić. Ta jednak była nieugięta. Kilka miesięcy później Rafał stanął przed jej autem i wyciągnął broń. Ta sytuacja powtórzyła się dwukrotnie. Zwieńczeniem jego działań było podpalenie kobiecie auta.
Powoli zaczynało do niej docierać, że on nie traktuje jej poważnie. Brał od niej pieniądze na wszystko: paliwo, doładowanie telefonu, jedzenie i rozrywkę. Na tym tle dochodziło do nieporozumień między panią Marianną a Justyną. Mama nie rozumiała, jak młoda kobieta, która nie dokłada się do utrzymania domu i nie płaci czesnego za studia, nie ma pieniędzy, mimo stałej pracy.
Dla rodziców było jasne, że Rafał traktuje ich córkę jak źródło dochodu. Justyna przy okazji wyżej wspomnianej rozmowy z koleżanką wspomniała również o agresywnym zachowaniu mężczyzny. Twierdziła, że ją poddusza i wykręca jej ręce. Może gdyby 24-latka wiedziała, że ówczesna partnerka Rafała była traktowana przez niego w podobny sposób, zakończyłaby tę relację wcześniej.
Rafał doskonale manipulował kobietami. Wymyślał choroby, długi u niebezpiecznych ludzi, tylko po to, by wyłudzić pieniądze. Często były to duże sumy. Jedna z jego byłych partnerek wspomniała, iż bawił go jej strach wywołany jego zachowaniem. Padały również słowa: “skończysz jak Kanicka na Cygańskich Stawkach”.
W ubiegłym roku pani Marianna tak zwróciła się do osób, które mają wiedzę, co spotkało jej córkę:
„Zwracam się z apelem do wszystkich ludzi o pomoc, a w szczególności do tych, co wiedzą i milczą już 17 lat, zwracam się do Waszego sumienia jak matka do matki, jak rodzic do rodzica.
Gdzie jesteś Justyna, daj nam choć drobną wskazówkę – właśnie tymi słowami często proszę Justynę o pomoc w odnalezieniu jej ciała – tak, odnalezieniu jej ciała, abyśmy mogli przeżyć żałobę, mieć miejsce pochówku, miejsce, gdzie można ukoić swój ból i cierpienie po tylu latach.
Jeśli ktokolwiek może nam pomóc, jeśli ktoś przez tyle lat wie, co stało się tej piątkowej nocy z Justyną, niech przerwie milczenie.”
Jeśli posiadasz informacje na temat tego zdarzenia, skontaktuj się z Fundacją Zaginieni przez aplikację Messenger. Możesz też skontaktować się bezpośrednio z Zespołem Przestępstw Niewykrytych przy ul. Kaszubskiej 35 w Szczecinie lub telefonicznie pod numerem telefonu: 47 78 11 833.
Źródła:
Autor: Marcelina Biała, wolontariuszka Fundacji Zaginieni
Zdjęcie: archiwum prywatne państwa Kanickich
Przemoc jest w pewnym sensie nieodzowną częścią ludzkiego jestestwa. Wiele dziedzin nauki próbuje zrozumieć i wyjaśnić fenomen jej występowania. Mimo to ciągle musimy dążyć do lepszego i głębszego poznania tego zjawiska. Konieczność ta wynika z samego charakteru tego problemu. Przemoc seksualna nie jest wcale pojęciem klinicznym czy naukowym, a politycznym.
W związku z tym, na sposób jej rozumienia wpływ będzie miała panująca sytuacja społeczna, której zmiany będą również wpływały na postrzeganie przemocy.
W psychologii wyróżnia się trzy kryteria znaczące dla zdefiniowania przemocy: rodzaj zachowania, intencje oraz skutki.
Próbę połączenia wszystkich wyżej wymienionych kryteriów w ramach spójnej definicji podjęła pedagożka resocjalizacyjna oraz patolożka społeczna Irenę Pospiszyl.
Mianem przemocy określiła „wszelkie nieprzypadkowe akty godzące w osobistą wolność jednostki lub przyczyniające się do fizycznej, a także psychicznej szkody osoby, wykraczające poza społeczne zasady wzajemnych relacji”.
Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przemoc seksualna to „wszelkie zachowania seksualne, próby wymuszenia zachowań seksualnych, niechciane komentarze lub propozycje o podtekście seksualnym, zmuszanie do prostytucji lub inne zachowania skierowane przeciwko seksualności drugiej osoby, które wykorzystują przymus”. W swojej definicji przemocy seksualnej WHO podkreśla również, że dochodzi do niej niezależnie od tego jaka relacja łączy ofiarę ze sprawcą. Nieistotne jest również miejsce, w którym do niej dochodzi.
W przypadku, kiedy osoba nie mogła wyrazić świadomej zgody na dany kontakt o charakterze seksualnym, również można mówić o przemocy seksualnej. Przyczyną braku możliwości wyrażenia świadomej zgody może być stan upojenia alkoholowego lub wpływ substancji psychoaktywnych. Środki mogły zostać zażyte dobrowolnie lub podane danej osobie bez jej wiedzy i wbrew jej woli.
WHO zalicza do przemocy seksualnej następujące zachowania:
Na znacznie węższe kryteria wskazuje Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA). W APA Dictionary of Psychology możemy przeczytać o sexual assault oraz sexual harassment. Mówiąc o sexual assault APA definiuje je jako brutalną penetrację seksualną. Wlicza się w nią wymuszoną penetrację oralną, analną i waginalną. Oprawca w tym przypadku często używa przemocy, gróźb bądź wykorzystuje stan, w którym ofiara nie może wyrazić świadomej zgody. Określenie sexual harassment można przetłumaczyć na molestowanie seksualne i odnosi się do zachowań o charakterze seksualnym, które są uważane za obraźliwe lub niechciane.
Centrum Praw Kobiet definiuje przemoc seksualną jako „każdy rodzaj zachowania skutkującego niechcianym kontaktem w sferze seksualnej”. Celem takiego działania jest odebranie ofierze godności oraz poniżenie jej.
Australijska organizacja The Victorian Centres Against Sexual Assault (CASA) definiuje sexual assault jako każde zachowanie o charakterze seksualnym, które sprawia, że druga osoba czuje się niekomfortowo, przestraszona, zastraszona lub zagrożona. Do przemocy seksualnej zalicza się również takie zachowania, do których dochodzi bez zgody drugiej osoby oraz sytuacje, w których sprawca wykorzystuje czy to manipulacje, czy swoją fizyczną przewagę i siłę, wymuszając w ten sposób kontakt seksualny. W definicji podkreśla się również fakt, że przemoc seksualna jest formą nadużycia władzy i siły.
Osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej, w tym zgwałceń często w pierwszej kolejności reagują szokiem lub niedowierzaniem. Borykają się z poczuciem winy i stygmatyzacji ze strony bliskich, społeczeństwa bądź instytucji. Ich poczucie własnej wartości często znacząco się obniża.
Inną często spotykaną reakcją może być spokój, który dla otoczenia może wydawać się nieadekwatny do zaistniałej sytuacji. Zwykle jest jednak przejawem wystąpienia mechanizmu obronnego, w którym osoba nie dopuszcza do siebie myśli, że rzeczywiście padła ofiarą wykorzystania seksualnego. Wspomnienia dotyczące sytuacji są wypierane. Osoba taka stara się pozornie prowadzić normalne życie, wewnętrznie jednak odczuwa odrętwienie lub oszołomienie.
U osób, które doświadczyły przemocy seksualnej mogą występować również problemy ze snem wynikające z bezsenności bądź nawracających koszmarów sennych.
Ofiary przemocy seksualnej są również narażone na rozwinięcie się u nich stanów depresyjnych, depresji, bólów psychosomatycznych, stanów lub zaburzeń lękowych, a także zespołu stresu pourazowego (PTSD).
Do charakterystycznych objawów tego zaburzenia, wymienianych w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, należą:
W związku z wyżej wspomnianymi trudnościami osoby po takich traumatycznych doświadczeniach znajdują się również w grupie zwiększonego ryzyka popełnienia samobójstwa.
Bibliografia:
Autor: Sonia Burgfeld, wolontariuszka Fundacji Zaginieni
Zdjęcie: unsplash.com
Samotność jest zjawiskiem społecznym, ponadczasowym i ponadkulturowym, które może dotknąć każdego. Naukowcy określają ją jako stan psychiczny odczuwania braku bliskiej osoby i/lub towarzystwa oraz opuszczenia przez innych ludzi bądź życia w izolacji. Zjawisko jest odczuwane subiektywnie. Pojawia się i znika w zależności od sytuacji życiowych. W przypadku samotności chronicznej jest doświadczana bez względu na okoliczności (Russo, 2018).
Przejściowa samotność występuje w chwilach zerwania więzi miłości (np. rozwód, odejście partnera/partnerki) lub przyjaźni, a także w warunkach utraty bliskiej osoby spowodowanej śmiercią czy przeprowadzką do innego miejsca zamieszkania. Każdy z nas jest narażony na doświadczenie krótkich, chwilowych stanów "codziennej samotności", pomimo posiadania adekwatnych relacji z innymi ludźmi. Samotność jest coraz większym problemem społecznym. Niektóre kraje zaczynają z nią walczyć na poziomie administracyjnym (np. w przypadku hikikomori w Japonii). Poczucie samotności wskazuje na potrzebę towarzystwa i przynależności. Jeśli nic z nią nie zrobimy, może bardzo osłabić poczucie własnej wartości osoby, która jej doświadcza. Może również sprawić, że zaczniemy kwestionować naszą wartość w oczach innych i wątpić w to, gdzie naprawdę przynależymy w naszym życiu.
Bycie samemu nie jest równoznaczne z poczuciem samotności, może to być świadomy wybór jednostki. Tak samo jak poczucie pustki i bólu może pojawić się wśród osób aktywnych zawodowo, mających partnera/partnerkę, rodzinę, dom, pasję. W takim przypadku mówimy o samotności psychicznej (emocjonalnej). Najczęściej jednak wiąże się z brakiem satysfakcjonujących związków z innymi, brakiem satysfakcji z tych relacji społecznych, które się już posiada, czy stratą bliskiej osoby (samotność społeczna). Jest także istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju poważnych problemów zdrowotnych.
Samotność, porzucenie, izolacja społeczna – te zjawiska dotykają ludzi bez względu na wiek, orientację seksualną, pochodzenie, status ekonomiczny czy społeczny. Żyjemy w XXI wieku, czasach cyfryzacji, komunikatorów internetowych, a mimo tego samotność dotyka coraz więcej osób. Jako społeczeństwo spędzamy coraz więcej czasu, korzystając z social mediów. Nie jest to dobre dla naszych oczu, a także dla naszego samopoczucia psychicznego.
Paradoksalnie jesteśmy najbardziej ‘’połączoną’’ cywilizacją jaka kiedykolwiek istniała. Kontakty i komunikacja online jednak nie wystarczą. Świadczą o tym wyniki badania (Primack, Shensa, Sidani, Miller, 2017), które wykazały, że osoby poświęcające najwięcej czasu na media społecznościowe, w największym stopniu odczuwają i doświadczają izolacji społecznej. Samotności nie można pokonać, łącząc się z ekranem czy ikonką zamiast ze światem i bliskimi wokół nas. Telefony, komputery, czy nawet hologramy nigdy nie zastąpią bezpośrednich spotkań i prawdziwych relacji.
Ludzie jednak są coraz bardziej zabiegani, zapracowani, żyjący w ciągłym biegu. Uciekają się do wszelkich możliwych środków przekazu i mass mediów co może negatywnie wpłynąć na interakcje. Pandemia, lockdowny oraz inne restrykcje związane z Covidem 19 spowodowały wzrost poczucia samotności niezależnie od grupy wiekowej. Okres izolacji, brak interakcji społecznych lub komunikacji z innymi ludźmi wpłynął negatywnie na zdrowie psychicznie oraz rozwój psychospołeczny.
Mimo, że (tak jak już wcześniej wspomniałam) samotność może dotknąć każdego, najbardziej narażoną na nią grupą są seniorzy. Samotność w starszym wieku ma negatywne konsekwencje dla samopoczucia, zdrowia fizycznego i psychicznego oraz śmiertelności (Holt-Lunstad, Smith, Baker, Harris, Stephenson, Citation, 2015). Ze względu na gorszy stan zdrowia, starsza osoba wykluczona jest z wielu aktywności społecznych. W najgorszych przypadkach może być także hospitalizowana, co znacznie utrudnia podjęcie jej się aktywności społecznych lub utrzymanie bliskich relacji. Ponadto, seniorzy często zamieszkują w domach opieki lub innych instytucjach pomocowych.
W starszym wieku śmierć staje się coraz bardziej powszechna – umierają przyjaciele, sąsiedzi, a także współmałżonek. Najczęściej dzieci założyły już swoje rodziny, mieszkają osobno, nierzadko w innych miastach co utrudnia spędzenie ze sobą czasu. Świadomość nieuchronnej śmierci powoduje jeszcze większe poczucie samotności. Niższy poziom kondycji fizycznej może powodować poczucie wyobcowania. Zagrożeniem jest też ograniczona perspektywa na przyszłość. A do niej dochodzi dokonywanie bilansu życiowego (zrealizowanie wyznaczonych celów, skutki podjętych decyzji w różnych etapach życia).
Dodatkowo, wraz z wiekiem dochodzą trudności komunikacyjne związane z uszczerbkami funkcji słuchu i aparatu mowy. Z tego powodu często w tym pośpiechu nie znajdujemy czasu ani chęci na rozmowę z seniorem.
Stereotypizacja osób starszych i myślenie o nich w negatywnych kategoriach jest również przyczyną wykluczenia. Przekonanie, że seniorzy są aseksualni, o konserwatywnych poglądach, utracili możliwość dokonywania osiągnięć jest bardzo krzywdzące. Młodzi ludzie często lekceważą i degradują osoby w podeszłym wieku – taką postawę określa się jako ageizm (Butler, 1969). Coraz częściej osoby z podeszłym wieku spotkają się z postawą lekarzy ‘’w pana/pani wieku to normalne’’. Musimy pamiętać, każdy z nas ma prawo do leczenia.
Kiedy brakowało łóżek oraz sprzętu medycznego w szpitalach, często to właśnie seniorzy byli postrzegani jako osoby słabe, które były „spisywane na straty”. Ludzie są jednak zaprogramowani do tworzenia więzi z bliskimi, z otoczeniem – osoby starsze często są pozbawione tej szansy. Samotność to cierpienie i problem społeczny. Wprowadzono zatem instytucjonalne rozwiązania – kluby seniorów, Uniwersytet Trzeciego Wieku, organizacje akcji i wycieczek skierowanych do osób starszych. W ten sposób seniorzy mogą nabyć nowe umiejętności, nauczyć się nowych rzeczy, poznać cel w życiu i spędzić czas w gronie innych osób.
Ze względu na to jak wpływa na nasze zdrowie psychiczne wielu psychologów stara się o wpisanie jej do międzynarodowej klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych. To właśnie od niej zaczyna się wiele kryzysów emocjonalnych, uzależnień czy problemów somatycznych. Należy do nich m.in. podniesiony poziom stresu (ze względu na zaburzenie wydzielania neuroprzekaźników i hormonów, takich jak np. kortyzol), pogorszenie jakości snu lub jego brak, zmiany fizjologiczne układu krążenia oraz spadek funkcji poznawczych mózgu. Badania naukowe potwierdzają także wpływ izolacji społecznej na rozwój depresji i demencji, w tym choroby Alzheimera. Samotność może zwiększać rozwoju cukrzycy typu 2 (Henriksen, Nilsen, Strandberg, 2022). Osoby dotknięte samotnością i stanami depresyjnymi znacznie rzadziej przykładają uwagę do sposobu odżywiania i umiarkowanej aktywności fizycznej. Może mieć to bezpośredni związek z rozwojem zaburzeń przemian glukozy. Długotrwała samotność może także zwiększyć ryzyko przedwczesnego zgonu.
Na pewno warto edukować młode pokolenie na temat ageizmu oraz roli komunikacji międzypokoleniowej. Osoby starsze dalej pełnią istotną rolę w rodzinie – są rodzicami, dziadkami, przyjaciółmi, wujkami. Są skarbnicą wiedzy, tradycją, pamięcią o historii.
Młodsze pokolenie mogłoby ‘’wprowadzić’’ starszych dorosłych do nowoczesnego, zmieniającego się współczesnego świata. Nauczyć korzystania z komputera, telefonu, opowiedzieć o problemach teraźniejszego pokolenia.
Hipoteza kontaktu jest jedną z prób wyjaśnienia uprzedzeń. Mówi, że kontakt pomiędzy członkami zwaśnionych grup prowadzi do obniżenia poziomu uprzedzeń oraz do poprawy ogólnych relacji międzygrupowych. Jest jedną z najstarszych koncepcji psychologii społecznej i do dziś wzbudza duże zainteresowanie badaczy (Allport, Clark, Pettigrew, 1954).
Tę teorię można użyć w praktyce. Zaprosić seniorów do szkół, przedszkoli, nawet na uczelnie, aby nie tylko opowiedzieli swoją historię, ale pokazali się w pozytywnym świetle. Warto pokazać seniorów jako pełnoprawnych członków społeczeństwa – przecież dalej mają wiele do zaoferowania.
Budowanie zespołu, w których znajdują się osoby z każdej grupy wiekowej. Zwracać uwagę na doświadczenie, a nie wady wynikające z wieku – przecież młodzi pracownicy są niewykształceni. W ten sposób każdy będzie miał swój własny wkład w zależności od umiejętności oraz doświadczenia.
Nie pozwólmy starszym usuwać się w cień i rezygnować z życia zawodowego tylko dlatego, że według opinii innych nie są już tak wydolni i pracowici. Ageizm w pracy to dyskryminacja, a dyskryminacja to mobbing – takie sprawy należy zgłaszać, nagłaśniać, zapobiegać i zwalczać.
Kiedy stajemy się starsi, czy przechodzimy na emeryturę okazuje się, że nasze potrzeby się zmieniają, modyfikują są inne niż były wcześniej. Seniorzy dalej czują potrzebę odpowiedniej stymulacji psychicznej i umysłowej (Tibbits, 1979) – chcą się czuć wartościowi, chcą się czuć docenieni i traktowani poważnie.
Nie postrzegajmy ich jak duże dzieci, za które trzeba wszystko robić. Nie wyręczajmy ani nie odbierajmy im szansy do wyrażania swoich potrzeb i wartości. Patrzmy na seniorów tak jak na całą resztę, czyli indywidualnie. Dla jednego priorytetem będzie utrzymanie kontaktu z rodziną i przyjaciółmi, dla drugiego wycieczki w samotności. Ważne jest, aby nie odbierać im możliwości do wykonywania społecznie użytecznych działań, sensu i kreacji życia, które kształtują się przez czynności dnia codziennego.
Bibliografia:
Autor: Nadia Kamińska, wolontariuszka Fundacji Zaginieni
Zdjęcie: unsplash.com